Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19657 miejsce

Pierwsza Komunia, czyli bez szmalu nie ma balu

Czy bilety wstępu na komunię własnych dzieci, staną się powszechnie stosowaną praktyką? Być może pionierem pobierania opłat za tą uroczystość stanie się proboszcz Wyrzysku, który takie bilety sprzedał ponad 60 rodzicom.

Czy coś może jeszcze zaskakiwać w pomysłach wyciągania pieniędzy przez funkcjonariuszy Kościoła katolickiego? Chyba nie. Bez względu na hierarchię, od zwykłych szeregowców do wszelkiej maści purpuratów, łapska po mamonę wyciągają oni wszyscy. Sposoby i pomysły są różne, a ograniczają się tylko do wyobraźni, którą ów wyciągający dysponują.

Nie mówię o praktykach pobierania opłat za zwiedzanie świątyń, czy innych obiektów sakralnych, bo te stają się powszechne. Przykład chociażby kościoła św. Magdaleny we Wrocławiu, gdzie za wdrapanie się na wieżę tegoż kościoła, z której można podziwiać piękne widoki, należy uiścić opłatę. Przybytki kościelne im bardziej "święte", tudzież ciekawszymi legendami obłożone, tym większych opłat żądać można.

Jak wiadomo, maj to miesiąc komunii świętych, tradycji, w której zasada postaw się a zastaw się
jest w niej bodajże najważniejszym elementem, a porównywanie przepychu i blichtru towarzyszącego komuniom do ślubów i wystawnych wesel, nie jest bezpodstawne. Ogromny strumień pieniędzy w symbiozie z majową koniunkturą, potrafi przyprawić o zawrót głowy. Rowery, zegarki, aparaty fotograficzne, to już prezentowy archaizm. Dobrej klasy laptopy, quady i inne zaawansowane technologicznie gadżety, to minimum jakim zadowolą się, za przeproszeniem, komuniści.

Nic zatem dziwnego, że każdy, co zrozumiałe, chce na majowej koniunkturze skorzystać i co nieco zarobić. Bacznymi obserwatorami możliwości zarobku, są także księża, którzy bez skrupułów przepychają się do tortu, by go uszczknąć.

Za pioniera komunijnego pomysłu na zarobienie pieniędzy, uchodzić może proboszcz z miejscowości Wyrzysk. Otóż dla rodziców ponad 60 dzieci, które przystępowały do komunii, przygotował bilety w cenie 4 złotych, które ci musieli nabyć aby ich pociechy mogły wziąć udział w uroczystości. Nikt bez rzeczonych biletów do kościoła wejść nie mógł, a do kontroli ich wyznaczył przedsiębiorczy proboszcz strażaków OSP.

Niemalże każdego dnia spotkać można przykłady rozpasania Krk i jego sług, ale w żaden sposób nikt nie próbuję się temu przeciwstawić. Kościół zaś nieustannie hołduje zasadzie, że - Bez szmalu nie ma balu. Ludzie zaś płaczą i płacą. Nie co łaska bynajmniej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.06.2009 22:29

Ale czemu tak tanio?! 4 zł, to nawet nie paczka papierosów. Ja na taki bal za 4 zł nawet bym się nie fatygowała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.