Czy nagły zgon 50–letniego pruszczanina w połowie października mógł mieć związek z podaniem mu corhydronu 250? Tak podejrzewa policja i lekarze z Pruszcza Gdańskiego.
Pruszczanin jest prawdopodobnie pierwszą śmiertelną ofiarą afery z zamianą leków w jeleniogórskiej Jelfie. Do tragedii doszło w przychodni. – Mężczyzna zasłabł na progu ośrodka. Wezwano Pogotowie Ratunkowe z Pruszcza. Lekarze podali pacjentowi corhydron 250. Chory dostał drgawek, zsiniał i zmarł – relacjonuje podinspektor Marek Kania, powiatowy komendant policji w Pruszczu Gdańskim. – Podejrzewamy, że zgon mógł mieć związek z corhydronem. Zabezpieczone wówczas materiały śledcze, m.in. pozostałości podanego specyfiku, zostaną ponownie szczegółowo zbadane. Zleciliśmy również Zakładowi Medycyny Sądowej w Gdańsku przeprowadzenie ekshumacji zwłok i specjalistyczne analizy. Wyniki będą znane najwcześniej pod koniec tygodnia.
tygodnia w atmosferze skandalu. Dzień później Zbigniew Religa, minister zdrowia, oddał się do dyspozycji premiera, a główny inspektor farmaceutyczny wycofał z handlu wszystkie partie corhydronu i wstrzymał produkcję w Jelfie. Resort zdrowia podaje, że w Polsce, od początku roku, było osiem przypadków wystąpienia u pacjentów niepożądanych objawów po zaaplikowaniu corhydronu. Kontrole serii leku nie wykazywały jednak żadnych nieprawidłowości.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 13.11.2006 15:42
Mnie dawniej także listopad mylił się z październikiem...
A jak oni dojdą powód zejścia? No i dopiero zaczną się sprawy sądowe o odszkodowania...
Paulina Nowicka 13.11.2006 13:22
Ale przeciez to bylo w połowie pazdziernika.
Jan Kowalski 13.11.2006 11:48
Czy lekarz z erki był pijany, czy nieprzytomny? Media od kilku dni trąbią, o szkodliwości corhydronu....
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)