Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28380 miejsce

Pierwsze oszustwo Jarosława

Otwierając usta po ogłoszeniu wyborczych wyników Jarosław Kaczyński udowodnił jak ważne dla wyborczego sukcesu jego środowiska było trzymanie go na czas kampanii „w szafie”.

Choćby po to, by nie zaczynał kopać przeciwników, których, jak deklarował chwilę wcześniej, kopać nie będzie.

I choć śmieszą mnie raczej rojenia wszystkich tych, którzy wieszczą naszemu państwu rychły koniec demokracji (ja się jakoś poniższych słów pisać nie boję), to prezes PiS nie mógł chyba dać jutrzejszej prasie lepszego używania. A gdy bezpośrednio po ogłoszeniu rezultatów dzisiejszej elekcji satyryczny Faktoid jako pierwszego „newsa” podał informację o dymisji Beaty Szydło i przejęciu pełni władzy przez Kaczyńskiego, to obserwując relację ze zwycięskiego sztabu można było przez kilkanaście pierwszych minut uznać tego fake’a za proroczego.

Gdybym bowiem dzisiaj o 21:00 wybudził się z hibernacji, słuchając przemówienia prezesa za ewentualną kandydatkę na szefa rządu uznałbym pewnie prędzej Martę Kaczyńską. I, przy całym szacunku dla ofiar smoleńskiej katastrofy, jeśli PiS-owi udało się odbić dotychczasowe bastiony Platformy (tzw. „ścianę zachodnią”), to raczej dzięki temu, że temat Smoleńska i obecność samego Jarosława Kaczyńskiego, wyciszył. Jeśli bowiem wyborcy przełożyli kwestie emerytur czy sześciolatków ponad in vitro czy jow-y, to jednak katastrofa, po tych przeszło pięciu latach, znajduje się w ich optyce raczej w tej drugiej grupie spraw. To że zginął w niej prezydent naszego kraju nie ma już dzisiaj większego znaczenia. I, choć zabrzmi to okrutnie, to wyborcom, nie zmarłym, należało się tego wieczora najgorętsze podziękowanie. I to najpierw ze strony Beaty Szydło, nie Jarosława Kaczyńskiego. Zmarli nie głosują.

Trudno nie odnieść wrażenia, że dzisiejszym wystąpieniem Kaczyński pokazał pani Szydło jej miejsce w szeregu. Pewną tego zapowiedź mieliśmy już zresztą kilka dni temu w jego przemówieniu wewnątrzpartyjnym, gdy mówił o nominacjach „na próbę”. Dla żelaznego elektoratu to pewnie bez większego znaczenia, ale to nie dzięki niemu zwycięstwo (w takich rozmiarach) było możliwe. Cała reszta ma prawo poczuć się po raz pierwszy oszukana. Szybko. Publicyści „Wyborczej” nie mogli wymarzyć sobie lepszego początku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.