Facebook Google+ Twitter

Pierwszy bieg eliminacyjny w wyścigu wyborczym za nami

Wygrani i przegrani. Co dalej? Ostrzegam materiał stronniczy!

Próba ogniowa jaką musiały przejść komitety wyborcze była heroiczną walką z czasem. Oczywiście nie dla wszystkich, bo dla zgromadzonych w "klubie czworga" nie było wielkim wyzwaniem zdobycie podpisów pod listami poparcia dla list kandydatów do parlamentu.

W sumie ten chrzest bojowy zdało siedem komitetów wyborczych. Cztery zabetonowane na scenie politycznej PO, SLD, PiS i PSL oraz coś, co zaskoczyło obserwatorów życia politycznego. Komitetami ogólnopolskimi stały się Polska Partia Pracy, Ruch Palikota i oczywiście Polska Jest Najważniejsza, co jest dla mnie szczególnie satysfakcjonujące, bo w pewnym stopniu przyczyniłem się do tego wystając na katowickim rynku i zachęcając ludzi do udzielenia poparcia.

Zauważcie, że wszyscy (z wyłączeniem przedstawicieli czteropaku sejmowego), mówili o trudnościach w zbieraniu podpisów. I muszę to potwierdzić. Nie wynika to z wrogości do mnie i do mojej formacji, ale jest zniechęcenie do polityki w ogóle. To zasługa 22 lat zasiadania tych samych osób w parlamencie, a może bardziej, z ciągłego pokazywanie tych samych gadających głów w mediach i kreowanie ich na autorytety, choć nie da się tego zrobić. Ci z telewizyjnych ekranów zajmują się tylko tym, by dowalić konkurentowi. Jednak wiem, że w każdej partii są ludzie godni i pełni pasji, ale słabo takie postawy sprzedają się w mediach, które idą na łatwiznę.

Rozbawił mnie przedstawiciel PO, który twierdził, że nie mieli żadnych kłopotów z podpisami, a ludzie ustawiali się w kolejce, by udzielić poparcia. Akurat PO tylko raz widziałem ze stolikiem do zbierania podpisów. Na pytanie jak zebrali podpisy odpowiedź jest dość prosta. Członkowie partii i ich rodziny, oraz pracownicy agencji rządowych, administracji rządowej i członkowie ich rodzin, to jednak wielka siła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Mariusz Dzieliński
  • Mariusz Dzieliński
  • 01.09.2011 21:46

Panie Michale, PJN chciał wziąć na siebie odpowiedzialność, ale ze strony KNP i Prawicy RP postawiono warunki nie do przyjęcia. Jeżeli do tego dodamy przerost ambicji liderów tych dwóch formacji to wszelkie próby porozumienia skazane były z góry na niepowodzenie. Teraz nie pozostaje nam, prawdziwym prawicowcom, nic innego jak tylko poprzeć PJN.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.09.2011 20:16

>bo tym młodym fajnym ludziom należy się słowo przepraszam.

Kilka dni temu rozmawiałem z kilkoma takimi "fajnymi młodymi ludźmi", przedstawicielami elektoratu JKM. Rozmawialiśmy podczas akcji zbierania podpisów. Rozmowa zakończyła się moim gwałtownym odejściem, kiedy usłyszałem, że kryzysowi w Polsce winni są m.in. imigranci i dzieci imigrantów, urodzone w Polsce, oraz "biedota, która nie pracuje". Ci młodzi ludzie argumentowali, że imigrantów powinno się odesłać tam, gdzie ich miejsce, czyli do ich krajów, zaś św. Paweł pisał, że "Kto nie pracuje ten niech i nie je" i dlatego nie powinno się pomagać bezrobotnym i "biedocie". Oto ci "fajni młodzi ludzie" z obozu JKM, o których Pan pisze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

PJN mając wszelką przewagę nad słabszymi wobec niej Kongresem i Prawicą RP winien był wziąć na siebie odpowiedzialność za decyzje w sprawie wspólnego startu. Wszystkie te trzy partie miały szansę razem ograniczyć ten motłoch w parlamencie, a skończyło się jak zwykle. Nawet rozsądni, wydawać by się mogło, ludzie, nie potrafią się ze sobą porozumieć - w imię przecież wspólnego interesu. A tak, ludzie pokroju Marka Jurka dalej muszą wegetować na marginesie politycznym. Szkoda jego, szkoda wyborców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.