Facebook Google+ Twitter

Pierwszy dzień tenisowej uczty w Suzuki Warsaw Masters

Wczorajsze menu: na przystawkę wielka (dosłownie i w przenośni) Lindsay Davenport oraz piękna i utalentowana Maria Kirilenko. Danie główne: pierwszy w Polsce mecz Agnieszki Radwańskiej z Martą Domachowską. A na deser panowie: Solorz i Uto.

Suzuki Waraw Masters. / Fot. Piotr Drozdowicz30 kwietnia o godz. 13 na kort główny Klubu Sportowego "Warszawianka" weszła jedna z najwybitniejszych tenisistek ostatnich kilkunastu lat, mierząca 189 cm Amerykanka Lindsay Davenport. Tuż za nią o 12 lat młodsza i 16 cm niższa Rosjanka Maria Kirilenko. Rozbrzmiały oklaski publiczności. Kiedy rozgrzewka dobiegła końca, Lindsay stanęła na linii serwisowej, podrzuciła wysoko piłeczkę i...

Miłe złego początki...


...zaserwowała asa. Jednak już po chwili osoby zgromadzone na trybunach zobaczyły, że ziemna nawierzchnia kortów rzeczywiście nie należy do jej ulubionych. Wychowana na szybkich, twardych amerykańskich nawierzchniach Davenport często przyznaje się do tego, że nie lubi grać na powolnej "mączce". W związku z tym swoje starty w takich turniejach ogranicza do minimum. Przegrała swój pierwszy gem serwisowy. W jej ślady poszła Kirilenko, która również nie utrzymała własnego podania. Trzeci gem to kolejne przełamanie serwisu Amerykanki. Maria szybko osiągnęła przewagę i prowadziła 4:1 dzięki szybkiemu poruszaniu się po korcie, efektownym, skutecznym uderzeniom z głębi kortu, a także dzięki leniwej przeciwniczce, która nie biegała nawet do piłek, które odbijały się blisko niej. W szóstym gemie nastąpiło przebudzenie wielkiej gwiazdy. Lindsay z łatwością wygrała dwa kolejne gemy. Przy stanie 4:3 dla Kirilenko podjęła walkę o wyrównanie. Najdłuższy gem meczu zakończył się niepomyślnie dla niej i niebawem, po 40 minutach od rozpoczęcia meczu, przegrała pierwszy set 6:3.

Drugi set był o wiele bardziej wyrównany. Żadna z tenisistek nie osiągnęła przewagi większej niż jeden gem. Davenport zdobywała punkty celnymi zagraniami z głębi kortu, zaś Kirilenko korzystała z faktu, że jej rywalka nie lubi biegać po korcie i pokazała kilka świetnych drop-shotów. Również i w tym spotkaniu Lindsay pokazała to, do czego przyzwyczaiła sympatyków tenisa: kiedy piłeczka lądowała na jej połowie kortu zbyt daleko od niej, nawet nie próbowała jej dosięgnąć i odbić. Większość osób na jej miejscu bez trudu pokonałaby tę odległość, ale ona na widok piłki w odległość chociażby 3 metrów odwraca się plecami i myśli już o kolejnym punkcie. Doszło do tie-breka, w którym Maria okazała się zdecydowanie lepsza. Po trwającym ponad półtorej godziny meczu to właśnie ona mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Kirilenko udowodniła, że dobrze sobie radzi w tym roku na kortach ziemnych, a sukces sprzed 2 tygodni na turnieju w Estoril, gdzie wygrała zarówno w singlu, jak i w deblu, nie był przypadkowy. Z kolei Davenport po raz pierwszy w tym roku grała na nielubianej przez siebie ziemnej nawierzchni.

Marta Domachowska. / Fot. Piotr DrozdowiczDziś młoda Rosjanka zmierzy się z rodaczką - Swietłaną Kuzniecową, zaś Lindsay ma dzień odpoczynku przed piątkowym spotkaniem ze Swietą. Przed rozpoczęciem kolejnego meczu liczba kibiców na trybunach powiększyła się. Chociaż często słychać było opinie, że ceny biletów są zbyt wysokie (bilet normalny na jeden dzień imprezy, czyli dwa mecze, kosztuje 100 zł), to jednak znalazło się wielu chętnych, chcących obejrzeć pierwszy w Polsce oficjalny mecz między dwiema najlepszymi polskimi tenisistkami: Martą Domachowską a Agnieszką Radwańską.

Wygrała choroba


Od kilku dni media nagłaśniały problemy zdrowotne Agnieszki. Ona i jej trener potwierdzali te doniesienia. Mówili o infekcji, zażywaniu antybiotyków... Niektórzy obawiali się, że z tego powodu nie będzie mogła wystąpić w Warszawie. Jednak nr 15 w rankingu WTA nie chciała zawieść miłośników tenisa. Pierwszy set pojedynku Polek był zacięty. Marta grała agresywnie i efektownie. Posyłała szybkie, mocne piłki. Agnieszka broniła się, odpierała ataki rywalki. W ważnych momentach zagrywała celnie i skutecznie. Po raz kolejny potwierdziła, że potrafi grać w defensywie. Na dodatek Domachowska popełniała dużo niewymuszonych błędów, co ostatecznie skończyło się tie-breakiem, w którym lepsza okazała się... Radwańska. Jednak w drugim secie coraz bardziej choroba dawała się we znaki. Narastające osłabienie rywalki z Krakowa wykorzystała pochodząca z Warszawy Marta i w szybkim tempie zmieniła stan setów na 1:1, wygrywając 6:2. Wszyscy na trybunach czekali z niecierpliwością na emocjonujący trzeci set. Nie doszło do niego. Zmęczona i osłabiona "Isia" zrezygnowała z dalszej gry. Teraz ma szansę poprawić stan swojego zdrowia, ponieważ kolejny mecz zagra dopiero jutro. Domachowska już dziś zagra z Jeleną Dementiewą.

A na zakończenie dnia zaserwowano "deser" - turniej deblowy Warsaw Suzuki Masters PRO-AM. Występowały w nim tenisistki w parach z prezesami firm sponsorujących imprezę. Jelena Dementiewa grała w parze z Harumichi Uto (prezes Suzuki Motor Poland), Maria Kirilenko z Zygmuntem Solorzem-Żakiem (prezes Polsatu), Lindsay Davenport z Florianem Felsem (prezes zarządu Axel Springer Polska), zaś Marta Domachowska z Krzysztofem Sokolikiem (prezesem zarządu spółki M+S Marketing Systems). W radosnej atmosferze na korcie i na trybunach, które opustoszały po spotkaniu Polek, rozegrano cztery mecze do dwóch wygranych tie-breaków. Zwyciężyła para Kirilenko - Solorz-Żak, pokonując w finale Lindsay Davenport i Floriana Felsa 3:7 7:2 7:4.

Pokazowy turniej Suzuki Warsaw Masters został zorganizowany "w zastępstwie" przeprowadzanego od sześciu lat J&S Cup. Bierze w nim udział sześć zawodniczek, podzielonych na dwie grupy. W grupie "niebieskiej" : Lindsay Davenport, Maria Kirilenko i Swietłana Kuzniecowa, a w "czerwonej" Agnieszka Radwańska, Marta Domachowska i Jelena Dementiewa. Do sobotnich półfinałów awansują dwie najlepsze tenisistki z każdej grupy.

Wyniki:
Maria Kirilenko - Lindsay Davenport 6:3 7:6 (2)
Marta Domachowska - Agnieszka Radwańska 6:7 (1) 6:2 i krecz Radwańskiej

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Heh...zobaczymy jakie będą ceny na turnieju ATP, który przeniesiono z Sopotu. Nie wiem czy to była dobra roszada. Dla kibiców. Bo dla elitki przecież bliżej :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Davenport

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy zobaczyłem ceny biletów na ten turniej, ogarnął mnie pusty uśmiech... Oczywiście, że niektórym może się wydawać, iż tenis to sport elitarny, a ludzi zasiadających na trybunach Warszawianki stać na taki wydatek...ale dla mnie wydanie 100 złotych po to, aby zobaczyć w akcji Davenprot (jedną z najmniej mobilnych tenisistek w pierwszej "setce" WTA), która przyjechała na ten turniej tylko po to, aby zainkasować startowe, mija się z celem. Również polski mecz nie dostarczył kibicom zbyt wielu emocji, ponieważ wyraźnie osłabiona po przebytej chorobie popularna "Isia", zdołała się utrzymać na nogach jedynie przez dwa sety. Natomiast oglądanie na korcie tuzów polskiego biznesu w mikście uważam za pomysł kompletnie nietrafiony. Osobiście wolę wydać 28 euro i rozkoszować się tenisem na naprawdę wysokim poziomie na korcie numer jeden oraz wszystkich bocznych kortach w ramach turnieju French Open.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.