Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

183775 miejsce

Pierwszy pilot, który zginął w czasie II wojny światowej...

Polska ma wielu bohaterów, którzy zginęli w walce o wolność naszego kraju. Jednym z nich był kpt. Mieczysław Medwecki - pierwszy polski pilot poległy podczas II wojny światowej.

Mieczysław MedweckiMieczysław Adolf Medwecki urodził się 7 czerwca 1904 r. w miejscowości Pasieczna. Był synem Antoniego i Marii z Braunów. Jako szesnastoletni chłopiec, Mieczysław wstąpił do tzw. Jazdy Jaworskiego (późniejszy 19 pułk Ułanów Wołyńskich). Po skończeniu Korpus Kadetów i Szkołę Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie (15 sierpnia 1925 r.) otrzymał nominację na podporucznika obserwatora lotniczego z przydziałem do II dywizjonu liniowego 6 pułku lotniczego we Lwowie. W 1930 r. ukończył kurs pilotażu wyższego pod opieką kpt. Pilota Jerzego Bajana i został przeniesiony do dywizjonu myśliwskiego 2 pułku lotniczego w Krakowie. Tu przeszedł wszystkie szczeble dowodzenia i w 1938 r., w stopniu kapitana został dowódcą III eskadry 2 p. lotniczego. Rok później, w sierpniu przeniesiono go wraz z dwoma eskadrami myśliwskimi (121 i 122) z lotniska w Rakowicach na polowe lotnisko w Balicach, koło Krakowa...

1 września 1939 r. we wczesnych godzinach rannych (5.15) kpt. Medwecki wystartował z lotniska Balice do walki z nadlatującą na bombardowanie Krakowa formacją niemieckich bombowców He-111 i Ju-87. W czasie startu, będąc na niedużej wysokości, został zestrzelony przez nadlatujący nieprzyjacielski samolot Ju-87 z I./StG 2 Immelmann. Tym, który ostrzelał polskiego kapitana był Lt. Frank Neubert.

Pilotowany przez Medweckiego myśliwiec P11c eksplodował w powietrzu, a szczątki samolotu spadły na okoliczne pola. Kapitan został pochGrób kpt. Medweckiego na cmentarzu w Morawicyowany na cmentarzu parafialnym w Morawicy. Był pierwszym lotnikiem alianckim, który zginął podczas II wojny światowej... Ksiądz dziekan Jan Danek, który był wtedy proboszczem w Morawicy wspomina w parafialnej kronice: "Pochowałem go tego samego dnia wieczorem, o godz. 21 bez asysty wojskowej i honorów wojskowych, gdyż jednostki lotnicze kilka godzin przed tym musiały opuścić Balice. Wieczór był pogodny i cichy, było widać blaski armat na południu i zachodzie, i słychać ponury ich huk, co oznaczało, że front się zbliża i wojna lada dzień obejmie najbliższą okolicę.”


Tablica pamiątkowa na grobie bohaterskiego lotnikaMimo że minęło już 67 lat, okoliczni mieszkańcy nadal pamiętają i wspominają dzielnego pilota, który zginął broniąc ojczyzny. Na grobie kapitana palą się znicze, a obok pamiątkowej tablicy wmurowano odznaczenie Virtuti – Militari. Mieczysław Medwecki zostawił żonę – Marię Adelajdę Strzemieńską, z którą był związany od 22 czerwca 1935 r. Do późnych lat 70. jego ukochana nie wiedziała, co stało się z mężem. Długie lata poszukiwała go z pomocą PCK, aż w końcu trafiła do Morawicy i odnalazła grób kapitana. Dla uczczenia bohaterstwa lotnika, Szkoła Podstawowa w Morawicy nosi dziś jego imię. Także i ja jestem dumny, że w moich okolicach walczył o wolną Polskę tak bohaterski człowiek. Przed nim było jeszcze całe życie. Miał zaledwie 35 lat. Mimo to, nie wahał się, by ruszyć ojczyźnie na pomoc i ofiarować za nią życie.

Nieustraszonemu pilotowi wieczna cześć i chwała...

Wykorzystane materiały pochodzą z:
- Kroniki parafialnej w Morawicy
- PSB (Polski Słownik Biograficzny), Tom XX ; Wrocław 1975
- strony internetowej http://www.psr.netfriend.org/mysliwcy/ dzięki uprzejmości Grzegorza Sojdy
- Małej encyklopedii lotników polskich, "Skrzydlata Polska" 1938 nr 34-5 s. 38
- "Wojskowego przeglądu lotniczego" 1969 nr 8 s. 57-67

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Nazywam się Rzewuski Stefan, urodziłem się we wsi Chrosna ( Małopolska ) w 1947 roku. w naszej wiosce
często ludzie opowiadali o tragicznych wydarzeniach które rozegrały się 1.09.1939 r. Mowiono że od wczesnych godzin porannych drżały w oknach szyby i odnosiło się weażenie że ziemia się trzęsie. Słychac też było ciężki warkot samolotów. Chilę potem znów słychac było w powietrzu strzały i od strony Morawicy na niewielkiej Wysokości ukazał się płonący samolot który wykonywał manewr jakby chciał zawrucic. Nie wykonał jednak tego manewru i spadł ( wylądował ) na morawickie pola obok wsi Chrosna.
Kto żyw ruszyli ludzie w tamtym kierunku ale nic nie mogli zrobic. Na oczach przerażonych mieszkańców
płonoł samolot w którym było widac pilota. Nie dało sie podejśc bo były eksplozje ,chyba amunicji.
Jak wszystko ucicło , ze spalonego wraku wydobyto częściowo zwęglone zwłoki pilota ktuóre tego samego dnia wieczorem zostały pochowane na cmentarzu w Morawicy. Na temat zniknięcia samolotu różne były zdania. Jedni mówili że zabrali go jacyś żołnierze a inni że rozkradła okoliczna ludnośc. Nie wiadomo do końca jak było naprawdę. Jedno jest pewne. Samolot zniknął a pola byly uprawiane tak jak przed katastrofą. Ja z ciarkami na skórze słuchałem tych opowieś ci ale dokładnego miejsca tragedji nie znałem.
Rodzice od domu wskazywali ręką i mówili. To tam na morawickich polach. Czasem byliśmy na końcu naszego pola , przy granicy z Morawicą i też - o tam. Tyle wiedziałem. Nagle 2009/2010 r. wpadły mi w ręce urywki mającej powtac książki na ten temat autorstwa Wojciecha Krajewskiego a w niej słowa. Gdzieś tam pod wsią Chrosna na morawickich polach. To mnie zdenerwowało,gdzieś tam. Lubię pracę społeczną i pomyślałem że to można ustalic dokładnie. Ba-nawet trzeba i to szybko dokąd żyją jeszcze naoczni świadkowie. Wytypowałem 26 osób starszych i zacząłem z nimi rozmowy. Z przerażeniem stwierdziłem że mam tylko dwóch naocznych świadkow. Reszta odeszla tam gdzie Medwecki. Sprawa się nagłośniła i powiadomiono mnie że w Morawicy jest facet co chce mi coś przekazac. Odnalazłem Go i On był tam i dużo wie. Mając trzech pewnych świadków którzy mogą to miejsce wskazac i coś powiedziec postanowiłem odszukac Pana co prowadzi mój ulubiony program -Było Nie Minęło- i Go o tym fakcie powiadomic. Telewija Kraków mi w tym pomogla..i przysłała adres mejlowy. Ja ołówkiem na kartce napisałem ( błędopis,tak określa go Córa ) a córka wysłała do Pana Adama Sikorskiego który nizwłocznie
odpowiedział. Cieszył się bardzo z faktu ustalenia miejsca katastrofy i użył nawet stwierdzenia - z nieba mi pan spadłeś -.( Cała obszerna korespondencja mejlowa na ten temat , nie tylko z Panem Sikorskim jes u mnie do wglądu w każdej chwili ) W kwietniu 2010 r. Pan Sikorski przyjechał z ekipą i nakręcił program który był emitowany 1.05.2010 r. w TVP-INFO. W miejscu katastrofy został wkopany własnoręcznie przezemnie wykonany brzozowy krzyżyk z tabliczką. Były obietnice o wybudowaniu okazałego pomnika godnego Bohatera i - na tym sie skończyło. Nie żałuję bo dzięki temu programowi odnalazł mnie autor
nieszczęsnych słów Pan Wojciech Krajewski którego zaprowadziłem pod brzozowy krzyżyk i .Obiecał że w ksiązce która powstanie ten fragment zostanie zmieniony. Bardzo mnie to cieszy , bo jak na razie o zdarzeniu wiedzieli wszyscy mieszkańcy okolicznych wiosek tylko przez przeszło 70 lat nikt ich o to nie pytał. Dobrze też ze to zdarzenie otarło się o mnie. Ja lubię wyzwania a w tej sytu acji doszedłem do wniosku że jak to pokolenie tego nie wyjaśni i nie powiadomi o tym świata to w nasępnym józ nie będzie naocznych swiadków i nigdy ta sprawa nie zostanie do końca wyjaśniona. Nie wolno do tego dopuścic. Ja mam cichą nadzieję że w tym miejscu jednak zostanie wybudowane coś godne BOHATERA. Na razie stoi mój krzyżyk z tabliczką , a miejscem opiekują się dwie Panie ze Stowarzyszenia ,, HORYZONT " w Chrosnej. Wykaszają trawę w okół krzyża i palą znicze. Obowiązkowo 1.09 każdego miesiąca i w

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kurde, niechcący skasowałem jeden komentarz. Przepraszam Pana Zbigniewa, kliknąłem pomyłkowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, zapraszam teraz do przeczytania drugiego artykułu - "Niezwykłe losy dwójki pilotów". Tam opowiedziana jest dalsza historia Franka Neuberta - człowieka, któy zestrzelił kpt. Medweckiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.09.2006 09:57

To było zawarte w oficjalnym piśmie Luftwaffe rozesłanym do wszystkich jednostek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, ale przy okazji - jak rozumieć *Za to miał zagwarantowane równie rycerskie traktowanie do końca wojny, gdyby został zestrzelony przez Niemców*? Czy otrzymał od kogoś dokument na potwierdzenie, a który miałby jakąś wartość (choćby teoretyczną) po analogicznym wydarzeniu w lustrzanej sytuacji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A pomyłka, pardon, został zestrzelony tak, masz rację, bo źle zrozumiałem - przeczytałem omyłkowo, ze zginął. Reszta w moim artykule... Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za moją pomyłkę we wcześniejszym komentarzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Zbigniewie,
Otóż Frank Neubert nie został zestrzelony w 1939 roku. Jego historię opowiem szczegółowo w kolejnym artykule. Zapewniam Cię, że jest niezmiernie ciekawa. Postaram się skończyć artykuł dziś lub jutro. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2006 14:25

Informacja dla Mirnala. Frank Neubert został zestrzelony we wrześniu 1939 roku przez Stanisława Skalskiego jako jeden z dwóch pilotów samolotu obserwacyjnego. Generał Skalski szczegółowo opowiadał jak udzielił pomocy zestrzelonym pilotom niemieckim i powstrzymał ludność od samosądu na lotnikach. Za to miał zagwarantowane równie rycerskie traktowanie do końca wojny, gdyby został zestrzelony przez Niemców. Na szczęście nigdy nie wpadł w ich ręce, chociaż bywał celnie trafiony i nawet palił się w powietrzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2006 14:08

Serce rośnie, jak człowiek ma okazję czytać opracowane przez fanów lotnictwa artykuły. W komentarzach też odczuwam radość rozpoznania utworów miłośników, którzy nie wdają się w dyskusję o szczegółach tylko wzajemnie poszerzają obszar zaniedbywanego poletka edukacji lotniczej narodu, który wykształcił tak wielu Asów. To wspaniała inspiracja w miesiącu, który jest jubileuszowym, bo 80 lat temu Bolesław Orliński z mechanikiem Kubiakiem ruszył zamolotem Beuget XIX z Warszawy do Tokio. We wrześniu 1932 roku Żwirko i Wigura zwyciężyli w międzynarodowych zawodach lotniczych. Mamy prawdziwe powody do dumy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przygotowuję właśnie artykuł opisujacy losy Franka Neuberta i Władysława Gnysia - podporucznika lecącego wtedy samolotem obok Medweckiego. Zapewniam, że jest to bardzo ciekawa historia. Szczegóły już wkrótce, więc proszę o cierpliwość, artykuł będzie gotowy dziś wieczorem lub jutro.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.