Pozycja materiału w rankingach:
Polska ma wielu bohaterów, którzy zginęli w walce o wolność naszego kraju. Jednym z nich był kpt. Mieczysław Medwecki - pierwszy polski pilot poległy podczas II wojny światowej.
Mieczysław Adolf Medwecki urodził się 7 czerwca 1904 r. w miejscowości Pasieczna. Był synem Antoniego i Marii z Braunów. Jako szesnastoletni chłopiec, Mieczysław wstąpił do tzw. Jazdy Jaworskiego (późniejszy 19 pułk Ułanów Wołyńskich). Po skończeniu Korpus Kadetów i Szkołę Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie (15 sierpnia 1925 r.) otrzymał nominację na podporucznika obserwatora lotniczego z przydziałem do II dywizjonu liniowego 6 pułku lotniczego we Lwowie. W 1930 r. ukończył kurs pilotażu wyższego pod opieką kpt. Pilota Jerzego Bajana i został przeniesiony do dywizjonu myśliwskiego 2 pułku lotniczego w Krakowie. Tu przeszedł wszystkie szczeble dowodzenia i w 1938 r., w stopniu kapitana został dowódcą III eskadry 2 p. lotniczego. Rok później, w sierpniu przeniesiono go wraz z dwoma eskadrami myśliwskimi (121 i 122) z lotniska w Rakowicach na polowe lotnisko w Balicach, koło Krakowa...
1 września 1939 r. we wczesnych godzinach rannych (5.15) kpt. Medwecki wystartował z lotniska Balice do walki z nadlatującą na bombardowanie Krakowa formacją niemieckich bombowców He-111 i Ju-87. W czasie startu, będąc na niedużej wysokości, został zestrzelony przez nadlatujący nieprzyjacielski samolot Ju-87 z I./StG 2 Immelmann. Tym, który ostrzelał polskiego kapitana był Lt. Frank Neubert.
Pilotowany przez Medweckiego myśliwiec P11c eksplodował w powietrzu, a szczątki samolotu spadły na okoliczne pola. Kapitan został poch
owany na cmentarzu parafialnym w Morawicy. Był pierwszym lotnikiem alianckim, który zginął podczas II wojny światowej... Ksiądz dziekan Jan Danek, który był wtedy proboszczem w Morawicy wspomina w parafialnej kronice: "Pochowałem go tego samego dnia wieczorem, o godz. 21 bez asysty wojskowej i honorów wojskowych, gdyż jednostki lotnicze kilka godzin przed tym musiały opuścić Balice. Wieczór był pogodny i cichy, było widać blaski armat na południu i zachodzie, i słychać ponury ich huk, co oznaczało, że front się zbliża i wojna lada dzień obejmie najbliższą okolicę.”
Mimo że minęło już 67 lat, okoliczni mieszkańcy nadal pamiętają i wspominają dzielnego pilota, który zginął broniąc ojczyzny. Na grobie kapitana palą się znicze, a obok pamiątkowej tablicy wmurowano odznaczenie Virtuti – Militari. Mieczysław Medwecki zostawił żonę – Marię Adelajdę Strzemieńską, z którą był związany od 22 czerwca 1935 r. Do późnych lat 70. jego ukochana nie wiedziała, co stało się z mężem. Długie lata poszukiwała go z pomocą PCK, aż w końcu trafiła do Morawicy i odnalazła grób kapitana. Dla uczczenia bohaterstwa lotnika, Szkoła Podstawowa w Morawicy nosi dziś jego imię. Także i ja jestem dumny, że w moich okolicach walczył o wolną Polskę tak bohaterski człowiek. Przed nim było jeszcze całe życie. Miał zaledwie 35 lat. Mimo to, nie wahał się, by ruszyć ojczyźnie na pomoc i ofiarować za nią życie.
Nieustraszonemu pilotowi wieczna cześć i chwała...
Wykorzystane materiały pochodzą z:
- Kroniki parafialnej w Morawicy
- PSB (Polski Słownik Biograficzny), Tom XX ; Wrocław 1975
- strony internetowej http://www.psr.netfriend.org/mysliwcy/
dzięki uprzejmości Grzegorza Sojdy
- Małej encyklopedii lotników polskich, "Skrzydlata Polska" 1938 nr 34-5 s. 38
- "Wojskowego przeglądu lotniczego" 1969 nr 8 s. 57-67
Zobacz także:
Artykuły
(29)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.56)
Wiek: 24 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Student Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zainteresowany ...całym światem. Uwielbiam prawo karne, kryminalistykę, strzelectwo sportowe. Interesuje mnie także fotografia i komputery. Staram się być aktywny społecznie. Czas wolny spędzam w... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jakub Kwaśnik 11.12.2006 18:11
Kurde, niechcący skasowałem jeden komentarz. Przepraszam Pana Zbigniewa, kliknąłem pomyłkowo.
Jakub Kwaśnik 03.09.2006 10:23
No, zapraszam teraz do przeczytania drugiego artykułu - "Niezwykłe losy dwójki pilotów". Tam opowiedziana jest dalsza historia Franka Neuberta - człowieka, któy zestrzelił kpt. Medweckiego.
Zbigniew Kowalewski 03.09.2006 09:57
To było zawarte w oficjalnym piśmie Luftwaffe rozesłanym do wszystkich jednostek.
Mir Nalezińskí 02.09.2006 23:49
Dzięki, ale przy okazji - jak rozumieć *Za to miał zagwarantowane równie rycerskie traktowanie do końca wojny, gdyby został zestrzelony przez Niemców*? Czy otrzymał od kogoś dokument na potwierdzenie, a który miałby jakąś wartość (choćby teoretyczną) po analogicznym wydarzeniu w lustrzanej sytuacji?
Jakub Kwaśnik 02.09.2006 15:15
A pomyłka, pardon, został zestrzelony tak, masz rację, bo źle zrozumiałem - przeczytałem omyłkowo, ze zginął. Reszta w moim artykule... Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za moją pomyłkę we wcześniejszym komentarzu.
Jakub Kwaśnik 02.09.2006 15:05
Szanowny Panie Zbigniewie,
Otóż Frank Neubert nie został zestrzelony w 1939 roku. Jego historię opowiem szczegółowo w kolejnym artykule. Zapewniam Cię, że jest niezmiernie ciekawa. Postaram się skończyć artykuł dziś lub jutro. Pozdrawiam
Zbigniew Kowalewski 02.09.2006 14:25
Informacja dla Mirnala. Frank Neubert został zestrzelony we wrześniu 1939 roku przez Stanisława Skalskiego jako jeden z dwóch pilotów samolotu obserwacyjnego. Generał Skalski szczegółowo opowiadał jak udzielił pomocy zestrzelonym pilotom niemieckim i powstrzymał ludność od samosądu na lotnikach. Za to miał zagwarantowane równie rycerskie traktowanie do końca wojny, gdyby został zestrzelony przez Niemców. Na szczęście nigdy nie wpadł w ich ręce, chociaż bywał celnie trafiony i nawet palił się w powietrzu.
Zbigniew Kowalewski 02.09.2006 14:08
Serce rośnie, jak człowiek ma okazję czytać opracowane przez fanów lotnictwa artykuły. W komentarzach też odczuwam radość rozpoznania utworów miłośników, którzy nie wdają się w dyskusję o szczegółach tylko wzajemnie poszerzają obszar zaniedbywanego poletka edukacji lotniczej narodu, który wykształcił tak wielu Asów. To wspaniała inspiracja w miesiącu, który jest jubileuszowym, bo 80 lat temu Bolesław Orliński z mechanikiem Kubiakiem ruszył zamolotem Beuget XIX z Warszawy do Tokio. We wrześniu 1932 roku Żwirko i Wigura zwyciężyli w międzynarodowych zawodach lotniczych. Mamy prawdziwe powody do dumy.
Jakub Kwaśnik 02.09.2006 12:34
Przygotowuję właśnie artykuł opisujacy losy Franka Neuberta i Władysława Gnysia - podporucznika lecącego wtedy samolotem obok Medweckiego. Zapewniam, że jest to bardzo ciekawa historia. Szczegóły już wkrótce, więc proszę o cierpliwość, artykuł będzie gotowy dziś wieczorem lub jutro.
Mir Nalezińskí 02.09.2006 11:52
Szkoda dzielnego pilota. Zwykle opowieści snuje się o pilotach rekordzistach - zestrzelił tyla a tyle samolotów wroga. A tu zginął jako pierwszy Polak nim rozpoczął wielką wojenną przygodę (walkę z Niemcami). Nie wiem, dlaczego napisano *aliant*, ale formalnie to i racja. I skąd wiadomo, kto Go zestrzelił? Jakie były losy tego Niemca? Czy (jeśli przeżył wojnę) napisał do Polaków słowo *przepraszam*? Czy coś zrozumiał z tej wojny. On i jego rodzina? A może marzy się im nadal wielka Rzesza i niczego nie żałują?
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)