Kilka słów o dzieciach w internecie, obecnych w nim w sposób bierny, niekoniecznie chciany i... często chyba nie do końca przemyślany.
Nie będę ukrywać: lubię serwisy społecznościowe. Facebook i Blip mają stałe miejsce w moim codziennym rozkładzie zajęć. Ba, jeśli nie muszę wstawać rano do pracy, zaczynam z nimi dzień. Biorę do łóżka laptopa i popijając poranną kawę sprawdzam, co słychać u moich znajomych. Nałóg tłumaczę sobie tym, że zawsze to zdrowsze czytać informacje o ludziach, których znam osobiście niż połykać kolejne newsy o aktualnych losach związku Angeliny Jolie czy kolejnym kochanku Megan Fox. Klikam zatem na nazwiska przyjaciół, przeglądam polecane przez nich linki, komentuję statusy... Dzień jak co dzień.Zobacz także:
Artykuły
(207)
Galerie
(21)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 29 | Miejscowość: Zurych | Kraj: Szwajcaria
O mnie: Mól książkowy o zmiennym kolorze włosów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Wolski 08.02.2010 11:40
To momentami takie Truman show:D Wszyscy widzą, jak dziecko dorasta. Pierwsze kroki, pierwsza sukienka, pierwsza lalka, pierwsze jedzenie etc. Później komunia, pierwszy pocałunek etc. A wszystko to na oczach wielu ludzi, zwłaszcza, że niektórzy mają nawet około tysiąca znajomych.
Później dochodzą fotki z nowym autem, nowym miejsce pracy (czasami nawet z podaną nazwą firmy i jej adresem)...
A i tak najgorsze są nastolatki, które dodają zdjęcia, na których są w negliżu... ale to już inna bajka.
Moim zdaniem, prywatność jakoś trzeba uszanować... są jakieś granice.
Krzysztof Ostanówko 08.02.2010 11:15
Ja nie widzę w tym nadzwyczaj złego.
Żyjemy w takich czasach, że nie mamy kiedy odwiedzać znajomych, napić się kawy pooglądać albumy. Takie portale pomagają nam utrzymać kontakt z ludźmi z którymi już dawno nie mielibyśmy kontaktu.
A kto wie, czy informacja o pierwszych kroczkach nie będzie powodem do głębszej dyskusji i może przyczyni się do zażegnania sporów sprzed lat?
Ja osobiście używam naszej-klasy jako darmowego miejsca reklamowego.
Pozdrawiam.
BARBARA Romer Kukulska 08.02.2010 08:13
A propos nocnika. Mam zdjęcie mojego synka na nocniku DingDong. Gdy się zrobiło siusiu to gra pozytywka ładną melodię. To zdjęcie wisi w ramce w jego pokoju. Myślę że dziś , gdy jest dorosły, byłby wściekły gdybm je umieściła w sieci z podpisem identyfikującym go.
BARBARA Romer Kukulska 08.02.2010 08:08
to właśnie jest to czego nie lubię w blogach. Pozbawienie własnego życia prywatności, ba! intymności.
Niby ktoś chce się podzielić swą radością. ba! największym sukcesem życiowym, jakim jest dziecko, a jednak nie dla każdego to ma taką wagę. Jest to pewien nacisk psychiczny na otoczenie, narzucanie swojej prywatności. BigB. się kłania.
Dawno niewidziana znajoma przyjechała do mnie z daleka i przez 3 godziny musiłam oglądać ok 300 zdjęć jej wnuka i za każdym zdjęciem piać: Och. jaki słodki. Och jaki milusi, Och jaki rozkoszny, genialny, uroczy itp itd.
Mordownia na żywca! . przymus !Jeśli ludzie przenoszą to do internetu, to masz choć ten komfort, że oglądasz lub nie, albo tylko niektóre. Internet daje możliwość nie ulegania przymusowi, ominięciu go. On jest obecny, ale mamy możliwość nie uleganiu mu.
Agato dobrze , że o tym napisałaś! Precz z terrorem obnażonej prywatności w sieci !
Beata Szczurzewska 08.02.2010 07:19
Nie wiedziałam o tym.. może dlatego, że mało zaglądam do zdjęć znajomych.. Zbulwersowały mnie kiedyś zdjęcia mojego kolegi, który zamieścił w jednym z nich zdjęcie swojej roznegliżowanej żony w ostatnim miesiącu ciąży! Szczęście szczęściem, ale gdzie miejsce na odrobinę prywatności?
Joanna Pachla 08.02.2010 01:43
Po co wspominać cudze serwisy, nasz nie gorszy: link
Alicja Pływaczyk 08.02.2010 01:19
Myślę, że każde pierwsze emocje z czasem powszednieją.
Fotogalerie dzieci więcej wyrażają radości Rodziców z nowego Członka Rodziny :)