Radomszczański dworzec PKP, ranek, początek lipca. Lekko zaspany siedzę na ławce, czekając na przyjazd pociągu. Kierunek Kraków, motyw... nieznany.
Nim puściłem wodze fantazji, słodka ulica Miodowa była przede mną. Potem Dajwór, Ciemna, Józefa, Kupy i Estery. Spaceruję, mijam pociemniałe kamienice, synagogi i cmentarz. Historia tysięcy ludzi zamknięta w kilkuset metrach kwadratowych. Wśród wielu, jedna z dawnych żydowskich kamienic, obecnie pełni rolę przychodni lekarskiej. W pewnym momencie, naprzeciwko dostrzegam psa. Siedzi samotnie na parapecie, zerka co chwilę, raz w lewo, raz w prawo, a raz na mnie. Aparat pod ręką, fotografuję. Drewniane, dwuczęściowe okno jest otwarte. Do środka wchodzi czarny kabel, pewnie antenowy. Jednak w pokoju cisza. Nie słychać żadnych rozmów, odgłosów telewizora ani radia. Jest tylko pies i jego okno na świat. Dziś częścią jego świata jestem ja, niespodziewanie dla mnie i dla niego. Kazio, tak go nazwałem, za chwilę, gdy już odejdę, nie będzie o mnie pamiętał. I gdyby nie ta fotografia, dla mnie Kazio z pewnością też by nie istniał...Zobacz także:
Artykuły
(140)
Galerie
(51)
Średnia ocen
(4.84)
Wiek: 29 | Miejscowość: Masłowice | Kraj: Polska
O mnie: www.mlodziezdlaeuropy.eu
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Judyta Rykowska 16.07.2008 16:36
(+) ciekawe, bardzo gładko się to czyta :)
Małgorzata Mrozek 15.07.2008 18:41
Kazio przypomina mi Kubusia, który mieszkał u moich sąsiadów :)
Aga Viburno 15.07.2008 17:58
+ za zaskoczenie i pozdrowienia dla Kazia
Jadwiga Kowalczyk 15.07.2008 15:50
+ świetna puenta na zakonczenie opowiastki rasowego podróznika. :)
Stefania Najsarek 15.07.2008 12:37
Tomku, pięknie dochodziłeś do Kazia na fotografii. :)