Facebook Google+ Twitter

Pieski los krokodyli. Ile gadów zostanie zabitych dla skóry?

Niegdyś były w sferze sacrum. Egipcjanie wierzyli w ich boskie przymioty. Jednak w świecie biznesu nie oddaje się im czci, ale hoduje i uśmierca. Honduraska farma ma 10 tys. krokodyli, które posłużą do produkcji skórzanych wyrobów.

Agresywny drapieżnik. / Fot. Arkadiusz A. RatajStarożytni Egipcjanie wierzyli w prawidłowość, że im więcej jest w Nilu krokodyli, tym lepsze po wylewie tej rzeki okażą się zbiory. Natomiast współcześni hodowcy zdają się wyznawać pogląd, że im więcej hodują krokodyli na farmie, tym lepsze zbiorą finansowe żniwo. Honduraska farma Cocodrilos Continentales w San Manuel hoduje obecnie 10 tys. amerykańskich krokodyli. Handlowy eksport tego gatunku jest wciąż zakazany.

Pierwszymi właścicielami założonej w 1984 r. farmy była węgierska rodzina pochodzenia romskiego. Hodowali wówczas kilka krokodyli z gatunku crocodylus acutus. Chcąc zaoszczędzić i zapewnić odpowiedni rozwój swej hodowli, rodzina polowała na uliczne psy. Zresztą na wszystko, co było mięsnym pożywieniem dla krokodyli - wyjawił bliski znajomy rodziny.

Krokodyl z gatunku Crocodylus acutus. / Fot. Arkadiusz A. RatajWiedząc, że ekspansja firmy przyniesie krociowe zyski, rodzina postanowiła zaciągnąć kredyt w banku. Planowane inwestycje ustąpiły jednak miejsca wystawnemu życiu. Pieniądze szybko się rozpłynęły - mówi dalej przyjaciel rodziny - bo zamiast rozwijać przyszłościowy biznes, rodzina zaczęła pławić się w luksusach. Zaciągniętego długu nie zdołali już spłacić, więc nowym właścicielem został bank Continental.

Właścicielem banku był, i wciąż nim pozostaje, rumuński polityk pochodzenia żydowskiego, magnat przemysłowy i jeden z najbogatszych mieszkańców Hondurasu. W miejsce starej powstała nowa farma, na której do dziś hoduje się zagrożone wyginięciem amerykańskie krokodyle. Otwarcie farmy nastąpiło w 1989 r. i z początku, zdaniem przedstawicieli przedsiębiorstwa, firma skupiała się na zachowaniu gatunku zepchniętego na skraj wymarcia na skutek komercyjnego łowiectwa.

Będące kiedyś czynnymi reproduktorami, dziś są na emeryturze. / Fot. Arkadiusz A. RatajLeżąca ponad 200 km na północ od stołecznej Tegucigalpy farma, ma 30 hektarów, na których utworzono 141 niewielkich sztucznych jezior, i liczy obecnie 10 tys. gadów. Roczny koszt utrzymania gospodarstwa - jak powiedział agencji AFP menadżer hodowli - wynosi milion dolarów. Suma ta pokrywa zakup żywności, opiekę nad zwierzętami oraz pensje dla siedemnastu pracowników.

Najstarszy krokodyl ma 115 lat. Nazywa się Jose i jest niewidomy. Mimo swojego wieku, nie sposób go przechytrzyć. Wciąż dobrze słyszy - powiedział pracownik farmy. Mierzący 4,5 metra długości gad, został odnaleziony w 1991 r. w gwatemalskiej rzece Motagua. Nienękany od lat obowiązkami reproduktora, uważany jest za największą atrakcję farmy. Zdaniem agencji AFP Jose pływa w małym jeziorze i oddaje się spokojnej egzystencji, przeczącej zwierzęcemu okrucieństwu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Świetny, jak dla mnie wstrząsający artykuł 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem wielka miłośniczką zwierząt . Z trudem przeczytałam ten artykuł ale było warto . Myślałam ,że takie praktyki to historia :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.