Facebook Google+ Twitter

Pieszo donikąd

Zazwyczaj staram się nie obiecywać sobie wiele po spektaklu, nim nie pozwolę sobie zatopić się w jego treści siedząc na widowni. Kiedy jednak chodzi o kolejny twór Anny Augustynowicz, trudno pozostać obojętnym jeszcze przed premierą. Jej najnowszy spektakl niestety dowodzi, że nawet tak wyjątkowa artystka może rozczarować.

materiały promocyjne / Fot. Tomek KamińskiKiedy w 1980 roku Mrożek opublikował „Pieszo” uznano, że to „Anty-Popiół i diament”. To historia skupiona wokół jednej z najsilniejszych polskich przywar - czekania na lepsze jutro, pełne ufności lecz bezowocne. Realistyczny obraz przełomowego momentu w dziejach Polski - koniec II wojny światowej - to sceneria opowiadanej historii. Jest to dramat o zacięciu realistycznym, w którym Mrożek pragnął przekazać syntezę korzeni współczesności. Jest to też wyraz fascynacji autora ideami dwudziestowiecznymi.

W zamyśle spektakl miał być powolny. Toczyć się własnym rytmem, bez pośpiechu. W efekcie większość scen ciągnie się w nieskończoność, dłuży. Pozbawiona niemal dynamiki sztuka wpędza widza raczej w senny letarg niż w zadumę. Sporadyczne akcenty humorystyczne, które najczęściej nawiązują do rozmaitych ludzkich słabości prawdopodobnie miały oddawać wyjątkowy klimat utworów Mrozka. W efekcie jednak śmiechy publiczności połączone z tym co się dzieje na scenie tworzą przygnębiający obrazek. Portret mało udanej manipulacji widzem, spektaklu, który okazał się fiaskiem.

Zastanawia fakt, że pierwsze dwie sceny mogą zmylić widza. Początek spektaklu pozwala zapałać nadzieją, że to jedna z najwybitniejszych sztuk na jakiej się było. Koniec rozczarowuje tak srodze, że aż trudno pojąć metamorfozę jaką przeszło przedstawienie.

Jedynym atutem spektaklu są aktorzy. Dawno na scenie Wybrzeża nie można było zobaczyć tak dobrego Mirosława Baki (Superiusz). Partneruje mu, jak zawsze znakomita Dorota Kolak (Pani), w której przypadku sensacją okazałaby się raczej słaba rola niż kolejna świetna. Zaskakująco interesująco prezentuje się także maleńka kreacja Piotra Chysa wcielającego się w Grajka. Ta ostatnia postać, choć jej rola jest niewielka, przykuwa uwagę, intryguje. Niewidomy chłopak trzymający smyczek, poruszający nim tak jakby ostrzył go niczym brzytwę, jest niby sumieniem, niby symbolem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.