Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Barbara Podgórska
Poczułem się niejako wywołany do tablicy przez Piotra Wierzbickiego i jego wspaniałą galerię „pigwową”. Jestem ogromnym entuzjastą wykorzystywania czarodziejskich darów natury.
Dlatego ośmielam się przedstawić garść dodatkowych wiadomości o pigwie. Crescentiis w "Księgach o gospodarstwie" wrzucał do jednego worka pigwy i pigwowce: "Pigwy dwoyakie są, iedne które dawaią owoc wielki, thich theż drzewa większe bywaią, wszakoż liście na nich mnieisze, drugich lepak drzewa mnieisze są, a liście większe, tych owoc bywa mnieiszy, a właśnie go zową pigwy, gdyż piyrszy drugdzie zową koktany." Owe koktany wymienia także w swym słowniku Linde.
Pigwę pospolitą, w dawnych czasach nazywana gdulą, grzdulą, grdulą albo krótko dulą, do Polski sprowadzili Ormianie w XVI wieku. Owoce ma twarde, pokryte meszkiem, żółte, aromatyczne. Nie nadają się do spożycia na surowo - no, chyba, że ktoś się uprze. Cenne są natomiast na konfitury, nalewki, kompoty, dżemy, galaretki, i inne przetwory. Można pokusić się o wino pigwowe, co moja Basia czyni z powodzeniem. Zasypuje rozdrobnione owoce cukrem, albo zalewa je syropem, a po zlaniu aromatycznego soku, wykorzystanego na nalewkę, pozostałość wrzuca w gąsior, zalewa wodą i szczepi drożdżami odpowiedniej rasy.Zobacz także:
Artykuły
(894)
Galerie
(263)
Średnia ocen
(4.11)
Wiek: 61 | Miejscowość: Ruda Śląska | Kraj: Polska
O mnie: www.podgorscy.info
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Beata Szczurzewska 25.10.2010 20:50
Ale mi smaku narobiliście... Wspaniały materiał! :) Mam nadzieję, że jak już zdobędę pigwę (pierw ją zasadzę i cosik urośnie) to Pani Basia i Pan Adam podzielą się ze mną paroma przepisami :))))))))))
Piotr Wierzbicki 25.10.2010 20:23
Dzięki za tak wspaniały artykuł! Pod wpływem tego przywołałem do pamięci z zakamarków mózgu wspomnienia z pobytu w państwie znajdującego się w środku Europy, Badenia Wirtembergia. Byłem zapraszany na przyjęcia i dni otwarte. Na butelkach etykietki z nazwą właściciela u którego biesiadowałem. Zapytałem czy to jest taka moda na zmianę etykiet? Okazało się że w tym państwie prawo pozwala właścicielowi gospodarstwa na przerobienie owoców i innych produktów na płyny alkoholowe. A to w tym celu żeby się nie zepsuły! Po nastawieniu moszczu do fermentacji trzeba powiadomić tylko urząd. Urzędnik odwiedza gospodarza, dokonuje pomiarów objętości płynu a urząd nalicza podatek. Wszyscy są zadowoleni, albowiem podatek jest na granicy przyzwoitości i produktów rolniczych nie będzie trzeba wywieźć do kompostowania. Czy mamy się zatem dziwić że to państwo jest dzisiaj najbogatsze w Europie?
Jeszcze dodam, że w prawie każdym gospodarstwie domowym wypieka się chleb z mąki pełnego przemiału! Każdy w domu ma młynek elektryczny do zboża, wrzuca porcję, wymiesza ze składnikami i do pieca. Nie ma się więc co dziwić, że tam ludzie nie chorują.
A u nas?! Najlepsza mąka w sklepach to typ: 550, czyli 45% najlepszej części z ziarna jest odciągane. Co nam z tego pozostaje?! Sam krochmal czyli skrobia!
Brak w tej sprawie odpowiedniego przepisu prawnego powoduje, że czuję się molestowany! W państwie prawa mogę robić tylko w zależności od tego jakie ma góra zachcianki! A powinno być demokratycznie! Chcę sam sobie zrobić? Robię. Chcę kupić? Kupuję! Jakie to proste. No ale ktoś nie ma głowy do tworzenia prawidłowych przepisów prawa i to w niejednej sprawie.
Dorota Michalczak 25.10.2010 20:20
Ja mam pigwowiec japoński, chętnie wyślę nasionka gdyby ktoś zechciał.
link
:)
Isabella Degen 25.10.2010 18:59
Adamie, Basiu ! ale narobiliście apetytu ! Dziękuję za tak rewelacyjne wiadomości. Pigwa - to wspomnienie mojej mamy, która robiła też pigwowe przetwory.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +10230)