Pozycja materiału w rankingach:
W sobotę 11 grudnia pięćdziesiąt osób pikietowało przed ambasadą Litwy w Warszawie. "Wilno Warszawa - wspólna sprawa!" - skandowali.
Jest godzina 12. Przed ambasadą Litwy gromadzą się ludzie. - A niech to, zrobią nam zdjęcia z tych okien i gdy będziemy chcieli przekroczyć granicę polsko-litewską, usłyszymy: „Tym Państwu dziękujemy!” - żartuje dziewczyna w brązowym płaszczu. Policjanci spisują hasła z transparentów - „Władze litewskie łamią prawa człowieka”, „Stop dyskryminacji Polaków na Litwie” i „Jednoczymy się z Polakami represjonowanymi na Litwie”. Zimno. W grupie kilkudziesięciu osób panuje wesoła atmosfera. Można odnieść wrażenie, że każdy rozmawia z każdym. - Pan z Wilna? Proszę podejść tutaj, musi Pan kogoś poznać... - O, jesteście studentami? W którym akademiku mieszkacie? - To Wy się nigdy jeszcze nie spotkaliście?
Ministerstwo Oświaty i nauki Litwy ustawa o szkolnictwie, w wyniku której duża ilość szkół polskich na Wileńszczyźnie zostanie zlikwidowana, jako że nie będzie mogła sprostać wymogowi określającemu liczbę uczniów. - W szkołach polskich tworzone są litewskie klasy, wynaradawiane są też przedszkola – małe dzieciaki nie wiedzą jeszcze, co to znaczy być Polakiem. Nie mają świadomości, jakie znaczenie ma język i kultura - mówi Julia Borisenko. Jest studentką I roku europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim. - Chciałam studiować w Polsce. W Wilnie zdarza się, że Polacy, którzy dostają się na studia bezpłatne, po pierwszej sesji specjalnie są zrzucani na płatne. Bałam się tego - wyznaje.Zobacz także:
Artykuły
(26)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.35)
Miejscowość: Warszawa-Wilno-Bristol | Kraj: Polska-Litwa
O mnie: Antropolog kultury (nie lubi słowa antropolożka), dziennikarka. Ewa.Wolkanowska@gmail.com
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Wołkanowska-Kołodziej 14.12.2010 11:06
Ciekawe jest jednak to, że polskie media na Wileńszczyźnie mówiły, ze pikietowało 1000 osób, a litewskie, że 500.
Adam Lutostański 14.12.2010 00:22
Polacy protestowali w Wilnie w obronie swoich szkół:
http://kurierwilenski.lt/2010/12/13/wiec-w-obronie-polskiej-oswiaty/
http://kurierwilenski.lt/2010/12/13/polacy-protestowali-w-obronie-swoich-szkol/
aga 13.12.2010 10:52
Wielki patos,wielkie słowa,szczytne cele...a na końcu pusty śmiech.
Adam Lutostański 12.12.2010 16:54
W Europie trzeba się drzeć?
Trzeba walczyć o swoje! Zawsze. Nowolitwini, no przynajmniej większość nam nie pomoże. Sami musimy to zrobić.
Tomasz Osuch 12.12.2010 16:22
... przepraszam, mniejszość niemiecka "nie jest związana klauzulą zaporową 5% głosów w skali kraju, determinującą prawo do uczestniczenia w podziale mandatów w wyborach do Sejmu"...
Tomasz Osuch 12.12.2010 16:18
Pan Robert ma rację.
Przykładem nierównego traktowania mniejszości polskiej w Niemczech jest chociażby sprawa wyborów parlamentarnych. W Polsce mamy ok. 150 tys. Niemców, podczas gdy Polaków w "Reichu" jest wg. różnych statystyk od 400 tys. do nawet 2 mln. Nie posiadają oni nawet statusu mniejszości narodowej, ani gwarantowanej reprezentacji w Bundestagu. U nas natomiast 150-tysięczna mniejszość niemiecka wybiera aż dwóch posłów.
Robert Grzeszczyk 12.12.2010 15:56
Wiadomość bardzo ważna bo wskazuje, że prócz kilku drobnych rządowych pomruków, coś drgnęło. Nareszcie. Po 20 latach tumiwisizmu w sprawach Polaków na Litwie i w Niemczech. Na razie na Litwie. Z Niemcami będzie gorzej, bo umowa podpisana przez Mazowieckiego (niektórzy przypominają, że wprowadził Krzyżaków na nasze ziemie :)) nie zawarowała równorzędnego traktowania Polaków w Niemczech tak jak Niemców w Polsce. Uważam, że powinno się doprowadzić do równych stosunków tak po Litewskiej jak i Niemieckiej stronie. Prawdą jest, że grabież polskich majątków na wileńszczyźnie przy cichej aprobacie władz Polski jest wybitnie wredne. To prawda, że duża wina leży po stronie rządów Polskich i być może wskazane byłoby by również rząd to odczuł. Bo co sadzi o tym Litwa - to słyszeliśmy nie raz. Od wieli lat to jedna UE, ale nasze władze uważają, że dla Polaków w Niemczech i na Litwie ta Unia jeszcze nie nastała.
Tomasz Osuch 12.12.2010 15:39
A tak w ogóle, to niech pikietują nasz MSZ, albo senat, bo to te instytucje odpowiadają za sytuację Polaków zagranicą, ewentualnie mogą się przenieść pod pałac prezydencki, bo to prezydent Komorowski jest przyjacielem litewskiej pani prezydent, z którą na różne grunwaldzkie bitwy chadza.
Tomasz Osuch 12.12.2010 15:37
Nie chodziło mi o sam happening, ale protest, bo trzeba się zdecydować - albo spędzamy czas w miłej atmosferze na happeningu, albo protestujemy przeciwko złemu traktowaniu Polaków w innym kraju (krajach). Happening to wydarzenie o charakterze artystycznym, a poza marnej jakości transparentami, artyzmu doszukać się tam nie mogłem.
Oskar 12.12.2010 02:18
Tomaszu jakoś nijak się z Tobą nie zgadzam. Przede wszystkim jak sama nazwa wskazuje happening ma być wesoły. Poza tym zapewniam Cię, że w Niemczech Polacy nie mają aż takich problemów jak na Litwie. Skala problemu jest całkiem inna, inna jest etymologia obu tych mniejszości. Polacy w znacznej mierze to emigracja do Niemiec, Polacy na Wileńszczyźnie to autochtoni, oni byli tam od zawsze.
Jeżeli uważasz, że Polacy w Niemczech są uciskani zorganizuj pikietę na pewno przyjdę razem z Tobą zaprotestować. Poza tym jeśli uważasz, że ruch happeningowy jest zły i nie jest dobrą drogą poczytaj o jego historii i znaczeniu.
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)