Facebook Google+ Twitter

Piłem wódkę z Wiesławem Gomułką na górniczej Barbórce. Wspomnienie

Im człowiek robi się starszy, tym częściej wraca pamięcią do lat młodości. Myślami przenoszę się do Barbórki, górniczego święta sprzed ponad pół wieku. Rada Zakładowa ówczesnej kop. Zabrze-Wschód w Zabrzu powierzyła mi wtedy zorganizowanie części artystycznej, na której obecny miał być Władysław Gomułka. To miało być dla mnie nie tylko ogromne przeżycie, ale zaszczyt wystąpienia przed tak ważną szychą.

 / Fot. W24Zmiany, jakie nastąpiły w rządzonej przez komunistów Polsce w roku 1956, były konsekwencją narastającego kryzysu. Polskę ogarnęła fala odwilży. Władysław Gomułka, tuż po wyjściu z więzienia tryumfalnie powrócił do władzy… na stanowisko I. Sekretarza KC PZPR. Odwilż sprawiła przywrócenie na kopalniach zlikwidowanych ołtarzy św. Barbary – patronki górników. Górnicy kopalni Zabrze-Wschód uchwalili, że w dniu Barbórki egzekutywa partii razem z dyrekcją i górnikami, weźmie udział z pocztami sztandarowymi w uroczystej mszy świętej, potem w ceremonii poświęcenia odnowionego ołtarza w cechowni kopalni.

Wtedy poza pracą w redakcji, zajmowałem się się jeszcze konferansjerką w katowickiej estradzie. Przygotowałem program artystyczny, w którym wystąpili artysci Operetki Gliwickiej i Estrady. „Odwilż” sprawiła, że przez kilka tygodni nie obowiązywała cenzura, konferansjer mógł sobie pozwolić na dwuznaczne i nieprzyzwoite dowcipy polityczne.

Po części oficjalnej Barbórki, sceną zawładnąłem jako konferansjer. Wpierw wzrokiem ogarnąłem salę, by zobaczyć licznych notabli partyjnych i związkowych otaczających Władysława Gomułki… po czym zagaiłem: - Witam obecny tu na sali „Rząd”… mam na myśli pierwszy, drugi, trzeci, czwarty oraz wszystkie pozostałe rzędy. – Na sali konsternacja. - Witam również wyższe sfery (ręką wskazałem na balkon, zajmowany przez prostych górników). Z balkonu popłynęły rzęsiste brawa, po chwili pochwyciła je reszta sali z partyjnym i związkowym towarzystwem. Gomułka się do mnie uśmiechał, ja odetchnąłem.

Autor w roli artysty estradowego - dyplom eksternistyczny 1955 r. Fot. pryw. archiwum autora. / Fot. pryw. archiwum autoraMiny notabli pierwszego rzędu (za wyjątkiem tow. Wiesława) były minorowe, moje powitanie nie przypadło im do gustu. Jednak brnąłem dalej, sięgając po nieco dosadniejszy kaliber: - Proszę państwa, mam zaszczyt powitać obecnego wśród nas złotego medalistę… Złoty Medal w skoku wzwyż…. z kryminału wprost do gmachu Komitetu Centralnego Partii na stanowisko pierwszego Sekretarza. Na sali jakby makiem posiał. Dopiero kiedy Gomułka zaklaskał, notable poszli w jego ślady. Wszyscy powstali z miejsc. Burza oklasków oraz skandowanie na cześć Wiesława. Kamień spadł mi z serca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Szanowny Panie Krzysztofie. Odpowiem krótko i rzeczowo: proszę uważnie przeczyć moje wspomnienie sprzed 55 laty (pan miał wtedy dopiero 4 latka) a moje ustosunkowanie się do przytoczonych uwag będzie zupełnie zbyteczne. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

W dniu 27. 11. 11r przeczytałem ten artykuł ze względu na tytuł. Byłem ciekaw gdzie i jak odbyło się to picie wódki z tow. Wiesławem, przypuszczałem, że miało to miejsce w domu tow. Wiesława na Mokotowie przy ul. Goszczyńskiego. Bo jak mi jest wiadome / nie z autopsji/ tow. Wiesław poza domem nie pijał wódki. W treści artykułu nie które wiadomości wzbudziły moje zainteresowanie, zwłaszcza te o piciu wódki przez tow. Wiesława. Jednak najbardziej zaintrygował mnie komentarz, zamieszczony do tego artykułu, w tym samym dniu przez bywałego czy obytego nie pamiętam tych anonimów. Ale najciekawsze było to, że prosił autora ( grzecznie) by uściślił co naprawdę wydarzyło się na estradzie i czy do końca tak było jak przedstawia autor bo jego pamięć przynosi inne wspomnienia. No i dziś zaglądam do tego artykułu, specjalnie wieczorem by doczytać komentarz bądź odpowiedź autora. A tu niespodzianka autor zręcznie niewygodne dla siebie pytanie usunął. A więc ja w swoim imieniu pytam Pana Rajmunda Czok. Dlaczego usunął to zapytanie. Co było tego powodem. I jak to naprawdę było na tej estradzie. Czy powód był aż nazbyt oczywisty a pytanie nie wygodne. Bardzo proszę nie usuwać mojego zapytania a raczej ustosunkować się do niego merytorycznie i rzeczowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Komuch
  • Komuch
  • 28.11.2011 12:05

Z dystansem patrzę na te wyznania Pana Rajmunda, chyba ubarwił te czasy ... ja mam inne wspomnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
eks
  • eks
  • 28.11.2011 09:56

W tamtych czasach Polacy byli jednością, wspierali się wzajemnie, biegli z pomocą, kiedy trzeba było. Do siebie odnosili się życzliwie, wymieniali się dykteryjkami pod adresem partii, milicji, rządu. Gdzie i jak się dało przemycali swoje prawdziwe zdanie n/t reżimu. Dowcipy były opowiadane dosłownie wszędzie - w pracy, na ulicy, w pociągach, poczekalniach, a te na salach jak powyżej zawsze zawierały podteksty dwuznaczne.
Czy dzisiaj ktoś odezwie się czekając w kolejce?
Taka próba zawsze jest zgromiona wrogim spojrzeniem i lekceważącym odwróceniem głowy.
W tamtych czasach kolejki były kuźnią nowych dowcipów, a nie nabrzmiewającej wrogości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fantastyczny tekst! Tekst, który nastraja pozytywnie nawet najbardziej zatwardziałych gburów.
W tamtych czasach nawet sekretarze chcieli się bawić. Niestety smutku dodawali najczęściej nasi koledzy z tzw. dołów. Byli ambitni i chcieli się piąć. Jednego takiego mam, który po zebraniu wszelkich nagród i odznaczeń wyjechał z naszego kraju w krytycznym momencie i teraz pasie owieczki gdzieś w Nowej Zelandii, czy Australii. Jego wybór.

Komentarz został ukrytyrozwiń
1945
  • 1945
  • 27.11.2011 15:27

@Kamilu, ukazuje prawdziwą twarz tamtej Polski.
'Nieco inną' dorabiają dzisiaj pokrzywdzeni, a przede wszystkim ci, którzy jej w ogóle nie znali, gdyż jeszcze na świecie ich nie było, albo zakutani w pieluchy ssali pierś matki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy artykuł. Miły w czytaniu, ukazuje nieco 'inną twarz' ówczesnej Polski.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
husaran
  • husaran
  • 27.11.2011 10:39

Władysław Gomułka był powiewem świeżości dla Polski w tamtych trudnych latach. Po śmierci Stalina i usunięciu dyktatury Berii pozwolono również Polsce na odwilż od twardej komunistycznej ideologii. Oczywiście byliśmy na smyczy ale nikt z tzw. naszych zachodnich przyjaciół nawet palcem nie kiwnąl aby nam pomóc. Nawet kiedy polskie dywizjony walczyły bardzo skutecznie pod brytyjskim niebem a armia Andersa w Libii i w Italii.
Zapominajcie ludkowie, że to nikt inny tylko Armia Czerwona wyzwoliła nas spod niemieckiego ludobójstwa i że tylko obok radzieckej flagi polska flaga zawisła na Bramie Branderburskiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
husaran
  • husaran
  • 27.11.2011 10:21

takie byli czasy , od Bieruta przez Gomułke i Gierka powoli do Jaruzela i okrągłego stołu...przynajmniej ludzie mieli ideę, że idąc do przodu dwa kroki, trzeba zrobić jeden krok do tyłu. A teraz mamy pseudo demokrację i psy żrące sie sie w przyzagrodowym podwórku, o to któremu się najwiekszy ochłap należy.
Tamci z PRL-owskich czasów przynajmniej coś budowali na bazie Polaków, od tzw obalenia komunizmu sprzedaję sie Polskę za grosze. Polska już dawno przestała być Polską, teraz to śmietnisko dla różnorodnej maści cwaniaków.

Komentarz został ukrytyrozwiń
stary
  • stary
  • 26.11.2011 23:41

Gdyby Pan Rajmund aspirował do stanowisk objętych "analiza teczkowa" ,a nie był pisiorem, to łatwo się domyślić co znalazłoby się w opinii IPN. Współpracował świadomie i z własnej woli z reżimem komunistycznym w tym z I -sekretarzem KC i donosił o nastrojach ludzi i na osoby przystępujące do św.Komunii.Byl za to wynagradzany.Zgodzi się Pan, ze byłaby to" najprawdziwsza prawda"Na dodatek "naukowcy" sprawdziliby czy Pan w dzieciństwie nie nasikał do chrzcielnicy. Świetny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.