Facebook Google+ Twitter

Pilka nożna. Polska remisuje z Ukrainą

Reprezentacja Polski, po niezłej grze i prowadzeniu przez większą część widowiska, ostatecznie zremisowała z Ukrainą 1:1.

Polak Tomasz Bandrowski (L) walczy o piłkę z Ukraińcem Marko Deviciem (C) podczas meczu towarzyskiego w Łodzi, 4 bm. Akcji przygląda się Ireneusz Jeleń (P). / Fot. PAP/Grzegorz MichałowskiForma Polaków w ostatnich meczach pokazała w jak ciężkiej i dramatycznej sytuacji znajduje się rodzimy futbol, co na ten moment przekreśla wszelkie nadzieje. Próby Franciszka Smudy dotyczące rewolucji w kadrze, jak na razie nie przynosiły żadnych efektów.

Inaczej miało to wszystko wyglądać w starciach z Ukrainą i Australią. Pierwsza okazja ku temu nadarzyła się w sobotę na stadionie Widzewa w Łodzi. To był szczególny pojedynek dla Sebastiana Boenischa, którego Smuda przekonał do gry w barwach ojczystego kraju.

Mecz lepiej rozpoczęła Ukraina, która częściej bywała przy futbolówce i starała się przedostać pod nasze pole karne. Biało-czerwoni umiejętnie się jednak bronili i z czasem przeszli do ofensywy, a w 5. minucie powinni objąć prowadzenie. Znakomicie w pole karne wbiegł Sławomir Peszko, lecz zamiast strzelać, podał do Ireneusza Jelenia, co wykorzystali rywale i zażegnali niebezpieczeństwo. Ogólnie widowisko nie mogło jednak zachwycać. Z boiska wiało nudą, monotonią, co najlepiej odzwierciedlała piknikowa atmosfera na trybunach.

Po momencie przebłysku Polaków, Ukraińcy szukali okazji do stworzenia zagrożenia pod bramką Artura Boruca. Często uderzali z dystansu, ale próby Andrieja Szewczenki, Oleksandra Aliewa i Marco Devicia były niecelne i mało przemyślane.

Ofiarna była za to postawa defensorów podopiecznych Franciszka Smudy, których interwencje wprowadzały w chaos w szeregach Ukrainy. Lepiej mogła wyglądać postawa w ataku, gdzie wszystkie akcje były konstruowane prawą stroną murawy, a ich wykończenie pozostawiało wiele do życzenia.

Pierwszy celny strzał Polacy oddali dopiero w 26. minucie, a z daleka wprost w Adrija Piatowa
uderzył debiutujący w kadrze Sebastian Boenisch. 9 minut później miejscowi zmarnowali drugą już znakomitą sytuację. Po podaniu Łukasza Piszczka, piłkę dobrze przyjął Jeleń, lecz zamiast skierować ją w bramkę, zrobił to w trybuny… W odpowiedzi gracze Jurija Kałytwyncewa, przemyślanym rozegraniem rozmontowali defensywę, a całość dobrze wykończył Dević. Na wysokości zdania stanął jednak Boruc popisując się udaną interwencją, tym samym ratując zespół przed utratą gola.

Rewanż naszych rodaków był bezlitosny. W 42. minucie po dobrze wyprowadzony kontrataku, Jakub Błaszczykowski zagrał do Ireneusza Jelenia, a napastnik Auxerre ograł Piatowa i tym razem pokierował futbolówkę do bramki. Polacy po bardzo słabej, mało efektownej pierwszej połowie wygrywali z Ukraińcami i jak na razie mogli cieszyć się z pierwszego od dawna zwycięstwa.

„Biało-czerwoni” w bardzo dobrym stylu rozpoczęli drugą cześć. Trzy minuty po wznowieniu gry Ireneusz Jeleń po prostopadłym podaniu Rafała Murawskiego miał przed sobą tylko bramkarza i trafił… wprost w niego. Chwilę później 21-letni napastnik miał kolejną wspaniałą okazję, ale uderzył obok słupka. Zdesperowana Ukraina widząc nasze poczynania postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zaatakowała. Mało z tego wynikło, bo defensywa Polaków rozgrywała dzisiaj bardzo dobre zawody, najlepsze spośród ostatnich występów.

Z biegiem czasu gracze Smudy opanowali sytuację i ponownie zaczęli myśleć o golach. Najpierw z daleka strzelał Rafał Murawski, następnie kolejną okazję miał Jeleń. Świetnie w tej sytuacji zachował się jednak Piatow. W 74. minucie po znakomitej wrzutce Piszczka, minimalnie nad poprzeczką główkował Robert Lewandowski wprowadzony za Tomasza Iwańskiego.

Gospodarze wyraźnie przejęli inicjatywę i wydawało się, że drugi gol wisi w powietrzu. Tymczasem w 83. minucie, po dobrym podaniu, Wołodymir Polewow pokonał Artura Boruca. Sędzia nie uznał gola, dopatrując się minimalnego spalonego. 4 minuty później z boiska zszedł bardzo aktywny, lecz nieskuteczny Jeleń, a jego miejsce zajął powracający po przerwie do kadry Euzebiusz Smolarek z Polonii Warszawa.

60 sekund po tym, przed znakomitą szansą mógł stanąć Maciej Rybus. Piatow przytomnie i ofiarnie jednak wyszedł z bramki. Następnie wprost w bramkarza po indywidualnej okazji uderzył Lewandowski.

Biało-czerwoni mimo braku skuteczności prowadzili grę i wszystko było na drodze dowiezienia zwycięstwa. W doliczonym czasie gry po gapiostwie Rafała Murawskiego, Denys Kurzanow strzelał minimalnie niecelnie. W ostatniej minucie stało się jednak coś nieoczekiwanego. Po fatalnej pomyłce Boenischa, Jewhen Selezniow wpakował piłkę do pustej bramki i doprowadził do remisu. Tym samym Polska, mimo bardzo dobrej gry i zasłużonego prowadzenia, nie odniosła zwycięstwa. W grze można jednak dostrzec wiele pozytywów.

Polska - Ukraina 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Jeleń 42, 1:1 Seleznikow 90+3

Polska: Boruc, Piszczek, Żewłakow, Wojtkowiak, Boenisch, Bandrowski (46 Matuszczyk), Murawski, Iwański (63 Lewandowski), Błaszczykowski (84 Rybus), Peszko, Jeleń (87 Smolarek)

Ukraina:
Piatow, Romanczuk (85 Kożanow), Fedeckyj, Tymoszczuk, Chaczeridi, Alijew (54 Polowyj), Husiew (46 Kułakow), Mychałyk, Krasnopirow (65 Chudobjak), Dević (46 Woronin), Szewczenko (59 Selezniow)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

wiedziałam, że na wyniku 1:0 się nie skończy. no i.. się nie pomyliłam.
to by było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i naturalnie witamy Sebastiana Boenischa w naszej narodowej reprezentacji! Dobrze, że grasz tam gdzie powinieneś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szału nie ma. Jest lepiej. Jest przełamanie strzeleckie. Zachowanie przy straconej bramce karygodne. Jak Jeleń nie wykorzystał także tych sytuacji nie wiem.
Zawiodła mnie Łódź i Widzew jeśli chodzi o kibiców. Kurde to jest mecz reprezentacji Polski!!!! a na trybunach bida z nędzą. Stadion na 10 tysi. Przyszło 6,5. Było wiele pustych miejsc. Na meczu reprezentacji jest to niedopuszczalne. Żenada. Z dopingiem też kiepsko. Cicho! Nie było atmosfery reprezentacyjnego meczu. W marcu w Warszawie na Polonii stadion był pełen i doping też był dobry. A więc można. Nie wiem kiedy wy w tej Łodzi znów dostaniecie szansę na mecz Polski.
Pozdrowienia dla braci Ukraińców.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.09.2010 19:54

Po tym spotkaniu wiem dlaczego Jeleń gra tylko w Auxerre a nie znacznie lepszym klubie... ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Meczu nie oglądałem. Może to i lepiej. Wszystkiego czego potrzebowałem dowiedziałem się z Twojej relacji. /5/ Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rządzi tym PZPN to dzięki nim jesteśmy dnem a ostatnio słychac pukanie od spodu...;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.