Facebook Google+ Twitter

Piłka ręczna: Azoty "popłynęły" w Płocku

Wisła Płock wygrała z Azotami Puławy 34:25. Mecz nie stał na wysokim poziomie. Przewaga płocczan była wyraźna, jednak podopieczni Thomasa Sivertssona mieli problemy z konstruowaniem ataków pozycyjnych. W drugiej połowie doszły błędy własne.

Wisła Płock melduje się na parkiecie. / Fot. Michał WojdaWysoka obrona puławian, z jaką zaczęli mecz została dość szybko sforsowana i spłaszczona przez płocczan. Wisła Płock rytm gry złapała głównie dzięki trzem bramkom z koła Dimy Kuzeleva. "Nafciarze" utrzymywali przewagę trzech trafień dopóki kary dwóch minut nie otrzymał Grzegorz Gowin - rozgrywający Puław. Wtedy bramki dorzucili Samdahl i Backstrom i Wisła prowadziła w 18. minucie 10:5. Trener gości - Bogdan Kowalczyk zdecydował się więc wziąć czas.

Nie zmieniło to jednak oblicza gry i Wisła Płock dalej zaczęła odskakiwać rywalom. Puławską obronę sforsował dwukrotnie Adam Twardo. Skuteczny w spotkaniu był także Peskov, który dorzucił kolejne dwa trafienia. W 25. minucie przewaga płocczan to już 8 bramek. Ostatnie trzy minuty pogrążyły rywali "Nafciarzy", którzy rzucili cztery bramki z rzędu i na przerwę schodzili przy rezultacie 20:9.

Wynik meczu był już niemal przesądzony. Wisła miała co prawda problemy z wyprowadzaniem składnych ataków pozycyjnych, ale puławianie nie grzeszyli skutecznością. Druga połowa zmieniła jednak nieco obraz gry.

Początek w wykonaniu wicemistrzów Polski był dobry i wydawało się, że różnica bramek może jeszcze się zwiększyć. Po rzucie Adama Twardy w 41. minucie Wisła prowadziła 27:14. Płocczanie nie dokonywali jednak zbyt dużych roszad w składzie i widoczne było zmęczenie wśród zawodników.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.