
Gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 4:2, ale role się odwróciły w 15. minucie, gdy było 6:5 dla gości. Dobra gra w obronie i udane kontry sprawiły, że Chrobry uzyskał trzy-bramkową przewagę.
Po przerwie ton grze nadawali głogowianie, chociaż Vive raz po raz doprowadzało do remisu. W drużynie Chrobrego bardzo dobrze spisywał się Kazimierz Kotliński w bramce oraz w obronie Jacek Wolski i Wojciech Łuczyk, w ataku zaś brylowali Paweł Piwko i Dmitrij Marhun. Natomiast w drużynie rywali wyróżniał się były gracz Chrobrego Michał Jurecki.
Na 15 sekund przed końcem spotkania głogowianie prowadzili 33:32. – Wolski podawał do Mikołaja Szymyślika po rzucie wolnym, a sędziowie odgwizdali grę na czas. Atak gości powstrzymał Wolski. Jednak już po syrenie jego faul arbitrzy zakwalifikowali na rzut karny. Patryk Kuchczyński pokonał naszego bramkarza i goście cieszyli się z remisu - opowiadał kierownik drużyny Stanisław Cenker. – To był dla mnie szok. Czegoś podobnego jeszcze nie widziałem - komentował Cenker.
– Najważniejsze, że stworzyliśmy dobre widowisko. Były emocje, szybkie kontry, bramkarskie parady - podsumował trener Cieślikowski. – Atmosfera była gorąca i to my nadawaliśmy ton grze, szkoda więc, że udało się tylko zremisować, ale przeciwnik przecież celuje w tym sezonie w mistrzowski tytuł - zakończył szkoleniowiec Chrobrego. Jego zespół już w środę zagra w Lubinie z Zagłębiem.
Zbigniew Próchniak, pt
PT