Facebook Google+ Twitter

Piłka ręczna. Dramatyczny mecz w Puławach

Niezwykle dramatyczny mecz mogli obejrzeć w sobotę w puławskiej hali MOSiR sympatycy piłki ręcznej. Klub Sportowy Azoty-Puławy zremisował z MMTS-em Kwidzyn 30:30.

Zawodnicy MMTS Kwidzyńw meczu z VIVE Kielce. / Fot. PAP/Piotr PolakTo było setne spotkanie zespołu Azotów w ekstraklasie. Władze klubu kupiły szaliki, które przy wejściu mógł otrzymać każdy z kibiców. W przerwie spotkania zostały rozwiązane konkursy przygotowane specjalnie na tę uroczystość.

Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy prezentowali się korzystniej zarówno w obronie jak i w ataku. W 17 minucie pierwszej połowy kwidzynianom udało się odskoczyć na pięć bramek (7:12). Jedynym zawodnikiem podtrzymającym grę Azotów był Dmitrij Afanasjew. Końcówka pierwszej części spotkania to o wiele lepsza gra puławian. Gospodarze zdołali odrobić straty i zejść na przerwę z jednobramkową tylko stratą.

Na drugą połowę obydwa zespoły wyszły mocno skoncentrowane. Przez długi czas trwała wymiana bramka za bramkę, choć na prowadzeniu częściej byli "Azotowcy". Podopieczni trenera Piotra Dropka grali coraz lepiej. Znakomicie w bramce spisywał się Piotr Wyszomirski, zaś zawodnicy z pola grali skutecznie zarówno w obronie, jak i w ataku.

W sześć minut gospodarze wypracowali sobie pięciobramkowe prowadzenie (28:23-52min). I kiedy wydawało się, że w tym meczu zwyciężą Puławy, do ataku ruszyli zawodnicy z Kwidzyna. W ciągu trzech minut (55 - 58min) przyjezdni zmniejszyli stratę do jednej bramki (29 : 28). Odpowiedź na dobrą grę kwidzynian znalazł Bogumił Buchwald, który celnym strzałem pokonał bramkarza gości. Jednak przyjezdni znów szybko odpowiedzieli i ponownie zmniejszyli dystans do różnicy jednej bramki.



Końcówka spotkania to istny thriller, którego nie wstydziłby się nawet Alfred Hitchcock. Kiedy w ostatniej minucie Azoty wywalczyły piłkę w obronie, wydawało się, że dwa punkty pozostaną w Puławach. Jednak faul w ataku Buchwalda stworzył niespodziewanie szansę dla gości. Na jedenaście sekund przed końcem spotkania na ławkę kar powędrował Paweł Sieczka. Mając chyba w pamięci 15 sekund z meczu Polaków z Norwegami, kwidzynianie spokojnie (wraz z bramkarzem w ofensywie) rozegrali akcję, którą skutecznie wykończył Rombel.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.