Facebook Google+ Twitter

Piłka ręczna. Emocje w Kwidzynie, niespodzianka we Wrocławiu

Za nami szósta kolejka ekstraklasy piłkarzy ręcznych. Sporo emocji przeżyli kibice w Kwidzynie, gdzie MMTS pokonał po walce AZS AWFiS Gdańsk 27:26. Niespodzianka we Wrocławiu, gdzie punkty straciły Azoty Puławy.

Henrik Knudsen z Vive Targi Kielce / Fot. PAPDobrze i skutecznie grający na wyjazdach zespół. Tak można było określać, do tej kolejki, drużynę Azotów. Podopieczni Marka Motyczyńskiego do tej pory przywozili ze wszystkich wyjazdów, do Puław, punkty. Tym razem ta sztuka się nie udała, choć początek spotkania na to nie wskazywał. Azoty do stanu 4:4 toczyły wyrównaną walkę z zespołem Śląska Wrocław. Później w drużynie przyjezdnych coś się zacięło. Doskonale tę sytuację wykorzystali wrocławianie, którzy odskoczyli faworytom tego spotkania na kilka bramek. Prowadzili do przerwy 15:11. Po zmianie stron do gry wzięli się puławianie. W ciągu 10 minut drugiej części spotkania, "Azotowcom" udało się zniwelować stratę do 2 bramek (20:18). Przyjezdni dzielnie walczyli o wyrównanie w tym spotkaniu. I trzeba przyznać, że byli tego bliscy w 52. minucie spotkania, gdy przy stanie 25:24 Maciej Sieczkowski miał okazję do zdobycia bramki, ale ostatecznie nie trafił do siatki drużyny Śląska. Kto wie czy właśnie ta sytuacja nie podłamala drużyny gości, którzy w ostatnich minutach spotkania zdobyli tylko jedną bramkę przy sześciu wrocławian. Gospodarze zasłużenie wygrali to spotkanie 31:25. W zespole z Puław zadebiutował Grzegorz Gowin, który zdobył trzy bramki. Tradycyjnie najlepszym zawodnikiem Azotów Puławy był Wojciech Zydroń, zdobywca 9 trafień. Wrocławianie odnieśli pierwsze zwycięstwo i uciekli z ostatniej lokaty w tabeli, którą zajmuje po tej kolejce NMC POWEN Zabrze.

Podopieczni Roberta Nowakowskiego po raz szósty w tym sezonie musieli uznać wyższość przeciwników. Nie wygrali jeszcze żadnego spotkania w ekstraklasie. Zabrzanie zmierzyli się w Lubinie z tamtejszym Zagłębiem. Gospodarze od początku narzucili swój styl gry prowadząc po 9. minutach 4:1. Podopieczni Jerzego Szafrańca przez całą pierwszą połowę kontrolowali przebieg spotkania wypracowując do przerwy cztero bramkowe prowadzenie (16:12). Spora w tym zasługa reprezentacyjnego bramkarza Adama Malchera, który w sobotni wieczór był pewnym punktem Lubinian. Po przerwie na parkiecie w dalszym ciągu dominowali "Miedziowi", którzy nawet przez chwilę nie pozwolili zbliżyć się zabrzanom do siebie. Po dobrej grze Zagłębie Lubin pokonało POWEN Zabrze 32:27.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.