Facebook Google+ Twitter

Piłka ręczna: Vive w finale Pucharu Polski

Wisła Płock nie sprawiła kibicom niespodzianki i nie awansowała do finału Pucharu Polski. Po pierwszym meczu kielczanie uzyskali 6 bramek przewagi. W dzisiejszym rewanżu w "Blaszak Arenie" znów byli górą i wygrali 35:33.

Zawodnicy Wisły Płock rozgrzewają się przed spotkaniem. / Fot. Michał WojdaPrzewaga Vive Targi Kielce po pierwszym meczu w stolicy świętokrzyskiego wydawała się niemożliwa do odrobienia. Mimo wszystko w konfrontacjach kielczan z Wisłą Płock nic nigdy nie jest przesądzone i kibice w płockiej "Blaszak Arenie" wierzyli, że "Nafciarze" mogą awansować.

Od pierwszych minut spotkania finał Pucharu Polski oddalał się od Wisły Płock. Płocczanie zacieśnili środek obrony, ale podopieczni Bogdana Wenty łatwo zdobywali bramki ze skrzydeł. Grę Wisły w ataku "ciągnęli" Miszka i Samdahl. Dopiero w końcówce pierwszej połowy do gry w ataku włączyli się także inni płocczanie. Kielczanie zdołali utrzymać trzy bramkowy dystans i schodzili do szatni przy prowadzeniu 18:15.

Wisła Płock atakuje kielecką bramkę bronioną przez Kazimierza Kotlińskiego. / Fot. Michał WojdaŻeby awansować do finału płocczanie musieli rzucić 10 bramek, a więc konieczne było podejmowanie ryzyka. Wisła podjęła to wyzwanie i kiedy któryś z zawodników Vive otrzymywał dwuminutowe kary, płocczanie przechodzili do krycia indywidualnego. Gra stała się jeszcze bardziej brutalna i co chwila zawodnicy obu drużyn "lądowali" na ławce kar.

W 43. minucie "Nafciarze" doprowadzili do remisu. Teoretycznie wynik rywalizacji o finał Pucharu Polski stał się otwarty. W praktyce rozpoczęła się batalia "gol za gol", która trwała aż do końcowej syreny. Wisła nie miała już szans na awans, ale kilkakrotnie miała okazje aby wygrać pierwszy mecz z Vive w tym sezonie. Kielczanie okazali się być znów za mocni, wygrywając skromnie 35:33.

Obrona Vive Targi Kielce. Przy piłce Vegard Samdahl - rozgrywający "Nafciarzy". / Fot. Michał WojdaMichał Wojda: Przed meczem trener Sivertsson mówił, że musicie zagrać idealny mecz, jeśli chcecie wygrać i zagrać w finale? Co nie funkcjonowało prawidłowo?
Vegard Samdahl:
- Aktualnie Kielce to najlepszy klub w Polsce. Wiedzieliśmy to przed tym meczem, ale zdołali nam rzucić za dużo bramek. Gratuluję im awansu.
Jesteście jednak coraz bliżej Vive.
-Tak. Robimy postęp, pracujemy na to ciężko każdego dnia. I w ten sposób progres będzie budowany już do końca sezonu.
Czy już pierwszy mecz i duża zaliczka kielczan zadecydowały, że nie awansowaliście dalej?
-Tak. Mieli dużo bramek przewagi, a w dodatku prowadzili dziś często trzema bramkami. W rezultacie bramek do nadgonienia stało się 10. Ale na prawdę chcieliśmy wygrać to spotkanie. Nie udało się - trzeba starać wciąż się poprawiać.
Vegard Samdahl był dziś bohaterem Wisły Płock. Norweg zdobył 11 bramek z czego cztery z rzutów karnych. / Fot. Michał WojdaW niedzielę pierwszy mecz play-offów z Nielbą Wągrowiec. Czy Wasza forma jest już kompletna?
-Na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że nasze siły to około 85% naszego potencjału jakim dysponujemy w tym sezonie. W następnym tygodniu będziemy ciężko trenować. Wtedy może uda się wykrzesać 100%.

W finale Pucharu Polski Vive Targi Kielce mierzyć się będzie z Zagłębiem Lubin, które okazało się lepsze w dwumeczu z Travelandem-Społem Olsztyn.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.