Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177623 miejsce

Piłkarska fucha - dobra rzecz....

Ma swoją fuchę w Feyenoordzie, trener reprezentacji Polski. Więc czy nie może sobie dorobić na boku (czytaj w Legii) selekcjoner reprezentacji Senegalu? A gdzie lojalność, odpowiedzialność, dochowanie umów i szacunek dla kibiców?

Kiedyś żona prezesa Morattiego (właściciel Interu Mediolan) rozeźlona na to, że jej małżonek wydał przez kilka lat na swój klub ponad 300 milionów euro, spytała grzecznie: ,,Massimo, czy Ty nie przesadzasz? Wydajesz tyle pieniędzy na tych swych piłkarzy. Czy Ty wiesz ilu ludzi potrzebuje codziennie kilku euro by po prostu przeżyć?". Moratti odparł z godnością: ,,Moja droga, nie znam bardziej potrzebujących ludzi na świecie niż piłkarze...".

Prezes mistrzów Włoch nie dodał przez grzeczność ile go kosztują trenerzy. To jest dopiero nienażarta, nienasycona banda! Coraz lepiej opłacani i wyrywani przez futbolowych bogaczy magowie i zbawcy futbolu robią wszystko by zaczarować sponsorów, właścicieli klubów, dziennikarzy i kibiców. Mówicie Chelsea - myślicie Jose Mourinho. Powiadacie Liverpool - myślicie Rafael Benitez. Wołacie Manchester United - pokazuje się Wam sir Alex Ferguson. Piłkarski świat do szczętu zwariował i zamiast kreować nowe boiskowe gwiazdy, szukać następców Pelego, Cruyffa czy Beckenbauera z uporem maniaka zajmuje się mędrcami na ławce rezerwowych. Im bardziej zamyślona mina, nieogolony podbródek, fantazyjny szal zawiązany niedbale tym częściej telewizyjna kamera pokazuje nam oblicze Mistrza. Dziś nie ma rozważań z cyklu czy Steven Gerard ośmieszy Paolo Maldiniego. Dziś na czołówkach sportowych kolumn najważniejsze są rozważania czy arcymistrz taktyki Benitez oszuka w finale Ligi Mistrzów ,,szczwanego lisa" Carlo Ancelottiego. Za dwa tygodnie nasz arcymistrz może spokojnie zostać ,,szczwanym lisem" i odwrotnie...

Skoro są tacy wielcy, skoro zaczynają wypierać z masowej kibicowskiej wyobraźni samych piłkarzy, a właściciele klubów i kibice zamiast ich rozliczać z codziennej roboty zaczynają się do Mistrzów modlić, to ci później zupełnie słusznie wariują i nawet tak dobrze opłacani jak Leo Beenhakker szukają trenerskich fuch w klubach, które kochają wieczną miłością...

Dziś prowadzący reprezentację Senegalu Henryk Kasperczak negocjuje sobie po cichu z Legią (z tym samym klubem, który przed czterdziestoma laty nie poznał się utalentowanym dwudziestolatku z Zabrza) myśląc i marząc jakby tu za siedem miesięcy zdobyć ze swym Senegalem Puchar Afryki. W styczniu mistrzostwo Czarnego Lądu a w czerwcu mistrzostwo Polski dla Legii. Komu bardziej będzie biło Henrykowe serce? Chłopakom z Łazienkowskiej czy czarnoskórym gwiazdorom Senegalu. Mam nadzieję, że Kasperczakowi nie będzie chciało się jednak brać dodatkowej fuchy, bo człowiek to poważny i rozważny.

Rozmawiać trzeba z każdym - takie motto ma dziś każdy wzięty trenerski Mistrz. Gadanie, gadaniem, ale gorzej, że w trenerskich, nagłych fuchach Mistrzowie nie widzą nic złego. Tak stresujący zawód, można być szybko zwolnionym za kilka porażek, więc trzeba się zabezpieczać. A wiarygodność, odczucia kibiców, utożsamienie się tylko jednym, jedynym i ,,Moim zespołem"? Kogo to dziś obchodzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.