Facebook Google+ Twitter

Piłkarska Liga Mistrzów wkracza w decydującą fazę

Już w najbliższy wtorek odbędą się pierwsze spotkania 1/8 finału Champions League. Na ośmiu europejskich stadionach szesnaście drużyn rozpocznie "na dobre" walkę o najcenniejsze klubowe trofeum Starego Kontynentu. Emocji nie zabraknie.

Jednym z najciekawiej zapowiadających się pojedynków będzie potyczka Bayernu Monachium z Realem Madryt. Obie ekipy nie mogą być w pełni zadowolone ze swoich dotychczasowych dokonań w tym sezonie. O ile Bawarczycy zostawili w tyle rywali w grupie B, o tyle na boiskach Bundesligi raczej zawodzą. W chwili obecnej plasują się dopiero na czwartym miejscu, co nie może satysfakcjonować żądnych sukcesu kibiców i działaczy. Strata do lidera z Gelsenkirchen wynosi (w chwili pisania tego tekstu) już jedenaście punktów, zatem miodem na rozdrażnione serca członków zarządu może być tylko udany występ w Lidze Mistrzów. Wydaje się, że Real nigdy nie był tak łatwy do pokonania jak teraz. Przesączony wewnętrznymi konfliktami i słabymi wynikami klub ze stolicy Hiszpanii chwyci się nawet przysłowiowej brzytwy, by nie przybić kolejnego gwoździa do własnej trumny. Pogrążony od wielu miesięcy w kryzysie zespół z lornetką wypatrywać musi swojej szansy na rehabilitację w oczach kibiców. Najlepsza ekipa XX wieku od kilku lat nie wzbogaciła się o żadne trofeum zarówno na arenie krajowej, jak i europejskiej. Osłabiony brakiem prawego obrońcy Cicinho i defensywnego pomocnika Mahamadou Diarry Real musi stopniowo odbudowywać swoją potęgę, jakże szybko zburzoną przez nieudolne rządy i politykę transferową. Pierwszym krokiem w tym kierunku może być właśnie pokonanie Bayernu i awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Kogokolwiek będziemy stawiać w roli faworyta tej konfrontacji, na murawach Alianz Arena i Santiago Bernabeu mocnych wrażeń nie zabraknie.

Niezwykle ciekawie będzie również na Camp Nou, gdzie ubiegłoroczny triumfator Champions League - FC Barcelona - podejmie w pierwszym spotkaniu FC Liverpool. Katalończycy pewnie zmierzają po kolejne Mistrzostwo Hiszpanii, nie porzucając tym samym planów o obronie Pucharu Ligi Mistrzów. Pomimo sporadycznych nieporozumień i "humorów" największych gwiazdorów, podopieczni Franka Rijkaarda wydają się być nadal jednym z najbardziej poukładanych zespołów w Europie. Mądre ruchy transferowe i stabilny skład owocują faktem, iż drużyna znów postrzegana jest jako jeden z głównych kandydatów do końcowego zwycięstwa w tej edycji. Ronaldinho i spółka muszą jednak pamiętać, że w 1/8 finału przyjdzie im się zmierzyć nie z byle kim. Liverpool to klub z niezwykle bogatą historią, zawsze zdolny do sprawienia nawet największej niespodzianki. Tak było choćby w 2005 roku, kiedy to zawodnicy Rafy Beniteza sięgali po najcenniejsze trofeum w Europie, w istnym boiskowym horrorze pokonując AC Milan. Jak wszyscy polscy (i nie tylko) kibice pamiętają, bohaterem spotkania był Jerzy Dudek. Dziś w podstawowym składzie "The Reds" Dudka już nie ma, podobnie jak wielu innych piłkarzy pamiętających finał w Stambule. Liverpool przeszedł przed tym sezonem prawdziwą rewolucję kadrową, a szeregi drużyny wzmocniła cała rzesza nowych "kopaczy". I choć na stadionach Premier League gracze z Anfield ciągle uznawać muszą wyższość największych rywali, to w pojedynku z Barceloną nie stoją na straconej pozycji.

Wielką zagadką pozostaje, czy zwycięski marsz przez Ligę Mistrzów uda się kontynuować piłkarzom Olympique'u Lyon. Podopieczni Gerarda Houlliera niczym burza przeszli przez zmagania w fazie grupowej, nie znajdując pogromcy wśród przeciwników z Madrytu, Bukaresztu i Kijowa. Od wielu sezonów dominują także w Ligue 1, nie pozostawiając żadnych złudzeń co do swojej wyższości nad ekipami rywali. Można stwierdzić, że w lidze francuskiej niemal od początku XXI stulecia zespoły toczą walkę wyłącznie o wicemistrzostwo, gdyż tytuł najlepszych zarezerwowany jest dla zawodników z Lyonu. Tym ciekawiej zapowiada się ich konfrontacja z drużyną AS Romy. Drugi zespół Serie A nie stoi w dwumeczu z Francuzami na straconej pozycji. Napędzana przez złotych medalistów niemieckiego mundialu Francesco Tottiego, Daniele de Rossiego i Simonę Perrottę drużyna wydaje się być na tyle silna, by móc pokusić się o pokonanie groźnego rywala. Jako faworyta tej pary należy jednak uznać Olympique, który, w opinii niektórych, ma szansę na walkę z tytanami europejskiego futbolu o najwyższe cele.

Przetrzebiona kontuzjami Chelsea Londyn zmierzy się z FC Porto. W ekipie "The Blues" zabraknie najsilniejszych ogniw, jakimi niewątpliwie są Ashley Cole, Joe Cole i Michael Ballack. Nie powinno to jednak przeszkodzić Jose Mourinho w pokonaniu swoich rodaków, z którymi jeszcze trzy lata temu wygrywał Champions League. To właśnie ten sukces był dla Portugalczyka przepustką do budowanej pieniędzmi rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza potęgi Chelsea. W obecnym sezonie nad jednym z najbardziej kontrowersyjnych szkoleniowców w Premier League coraz częściej zbierają się czarne chmury. Prasa prześciga się w spekulacjach o jego rzekomym odejściu ze Stamford Bridge, a kibice nie mogą pogodzić się z "dopiero" drugą lokatą, jaką dzisiaj zajmują ich ulubieńcy w ligowej tabeli. Po dwóch tytułach Mistrza Anglii londyńczycy czekają na zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Pierwszą przeszkodą na drodze do celu będą zawodnicy FC Porto. Przeszkodą teoretycznie łatwą do pokonania. Gracze Jesualdo Ferreiry liderują w portugalskiej Superlidze, z pierwszego miejsca wywalczyli także awans z grupy G. I choć w obecnej kadrze zespołu trudno doszukać się nazwisk pamiętających triumf z 2004 roku, to piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego nie poddadzą się Goliatowi z Wysp Brytyjskich bez walki. Tylko gdzie mogą szukać swej potencjalnej procy?

Kto jest w stanie powstrzymać bijący rekordy w ciągłości zwycięstw Inter Mediolan? To pytanie zadają sobie od kilku tygodni kibice całej piłkarskiej Europy. Zawodnicy Roberto Manciniego z olbrzymią przewagą prowadzą w Serie A, pewnie zmierzając po kolejne scudetto. O ile na krajowych boiskach "Nerazurri" nie mają sobie równych, o tyle w Champions League staną przed zadaniem stosunkowo trudnym. Rywal - Valencia CF - nie należy może do ścisłej czołówki futbolowych bogów na Starym Kontynencie, lecz w tej edycji imprezy niejednokrotnie zadziwiał już największych nawet ekspertów. Fernando Morientes i David Villa łącznie aż ośmiokrotnie trafiali już do siatki rywala, stając się jednym z najskuteczniejszych duetów snajperskich Ligi Mistrzów. W ekipie z Estadio Mestalla nie wystąpi kontuzjowany Asier Del Horno. Potyczka Interu z Valencią zapowiada się niezwykle interesująco, a fani z Mediolanu już zacierają ręce na pierwsze spotkanie na San Siro.

Bez Macieja Żurawskiego będą musieli poradzić sobie w dwumeczu z AC Milan gracze Celticu Glasgow. Polski napastnik przez bliżej nieokreślony czas leczył będzie uraz, który jednak całkowicie wyklucza go z występu w 1/8 finału. Po drugiej stronie barykady zabraknie zaś kontuzjowanego bramkarza Didy oraz napastnika Ronaldo. Świeżo zakupiony z Realu Madryt Brazylijczyk ma już na swoim koncie występy w tej edycji Champions League w barwach "Królewskich", co przekreśla jego szansę na grę w europejskich rozgrywkach w koszulce Milanu. Trudno jednoznacznie wskazać faworyta tej potyczki. Obie ekipy bardzo liczą na awans dalszych faz, dla obu rywal wydaje się należeć do tych "do ogrania". Już po pierwszym spotkaniu na Celtic Park karty zostaną jednak częściowo odsłonięte. Czy zawziętość i brytyjski styl gry podopiecznych Gordona Strachana weźmie górę nad techniką i umiejętnościami indywidualnymi zawodników Carlo Ancelottiego?

Okazję do rewanżu nad OSC Lille będą mieli piłkarze Manchesteru United. To właśnie z powodu porażki z francuskim zespołem "Czerwone Diabły" pożegnały się z poprzednią edycją Ligi Mistrzów, co było policzkiem tak dla Alexa Fergusona, jak i całej rzeszy kibiców klubu z Old Trafford. Teraz to anglicy są jednak zdecydowanym faworytem pojedynku. To Manchester jest liderem Premier League, wreszcie pokazując plecy Chelsea Londyn. To Manchester zwyciężył grupę F. To Manchester ma w swoim składzie takie indywidualności jak Cristiano Ronaldo czy Wayne Rooney, jednocześnie potrafiąc stworzyć zgrany monolit. I to Manchester musi pokonać trzeci zespół francuskiej ekstraklasy, by nie splamić się w oczach całej futbolowej społeczności.

Ostatnim dwumeczem jaki przedstawiam, jednak nie najmniej ważnym, jest konfrontacja PSV Eindhoven z Arsenalem Londyn. Podopieczni Ronalda Koemana są jedynym holenderskim przedstawicielem w meczach 1/8 finału i z całą pewnością pokuszą się o sprawienie niespodzianki, jaką byłoby ewentualne wyeliminowanie z rozgrywek londyńczyków. PSV jest liderem Eredivisie i w spotkaniu z Arsenalem nie ma nic do stracenia. A jak wiadomo, ci, którzy nie mają wiele do stracenia, często wygrywają dużo. Kibice ze stadionu Phillipsa zatęsknili już za sukcesami w Champions League, jakich doświadczyli za kadencji Guusa Hiddinka, który doprowadził zespół do półfinału turnieju. "Kanonierzy" celują jednak w walkę o pierwszy w historii klubu triumf w Lidze Mistrzów. Blisko tego osiągnięcia byli piłkarze Arsene Wengera byli już rok temu, w dramatycznych okolicznościach przegrywając jednak finał z Barceloną. Czy w tym sezonie stać ich na zwycięstwo?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Plus za solidny artykuł.
Trzeba przyznać że ciekawych spotkań w 1/8 finału nie zabraknie. Ja oczywiście ściskam kciuki przede wszystkim za zespoł z Płw. Apenińskiego.
Chociaż z przyjemnością popatrzę w kolejnych fazach na Artura Boruca...;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.