Facebook Google+ Twitter

Piłkarska uczta w Gdyni. Arka - Lech 2:1

Prawdziwą fiestę na stadionie przy Olimpijskiej w Gdyni stworzyli piłkarze i kibice Arki i Lecha. Po wyrównanym i toczonym w szybkim tempie meczu, górą byli żółto-niebiescy, którzy dzięki wygranej niespodziewanie są wiceliderem tabeli.

logo / Fot. logo- Pokazaliśmy, że stać nas na bardzo dobrą grę - tak podsumował mecz bohater spotkania, napastnik Arki Zbigniew Zakrzewski. Popularny "Zaki" dwukrotnie pokonał bramkarza gości Krzysztofa Kotorowskiego, czym walnie przyczynił się do zwycięstwa gospodarzy. Zwycięstwo o tyle cenne, że odniesione nad ekipą, o której mówi się, że gra obecnie najlepszy futbol w kraju i jest na fali po sukcesach w europejskich pucharach. Przygnębiony po spotkaniu był trener gości Franciszek Smuda, który na gorąco ocenił grę swojego zespołu: - Zagraliśmy za mało agresywnie, a w grze Arki widać było ogromną determinację. To zdecydowało o ich sukcesie - skomentował Smuda.

Nie wszystko jednak od samego początku toczyło się po myśli Arkowców. Co prawda gdynianie przeważali w pierwszych 20 minutach spotkania, co potwierdziły groźne strzały Sokołowskiego i Wachowicza, ale to Kolejorz objął prowadzenie. W 23. minucie, w sytuacji sam na sam znalazł się Robert Lewandowski, który bez problemu, spokojnie umieścił piłkę w bramce Norberta Witkowskiego. Lechici nie cieszyli się zbyt długo prowadzeniem, bo 10 minut później świetną akcję przeprowadził duet Karwan - Zakrzewski. Ten pierwszy Manuel Arboleda (z lewej) i Bartosz Karwan w walce o piłkę. Dla Karwana był to wyjątkowo udany mecz, bo wypracował swoim kolegom dwie bramkowe sytuacje. / Fot. Daniel Kurprzechwycił piłkę po błędzie Luiza Henrique i dośrodkował wprost na wbiegającego w pole karne Zakrzewskiego, który klasycznym "szczupakiem" zdobył swojego pierwszego gola w meczu. - Przy stanie 1:0, zamiast dominować na boisku, oddaliśmy inicjatywę Arce i to się na nas zemściło - podsumował Smuda.

Po zdobyciu bramki przez gospodarzy zarysowała się lekka przewaga po stronie Kolejorza. Wynikało to po części z założeń taktycznych trenera miejscowych Czesława Michniewicza: - Chcieliśmy, żeby to Lech prowadził grę - zdradził nam Zakrzewski. Gra z kontry przyniosła spodziewane efekty w 69. minucie, kiedy to pięknym rajdem popisał się ekskadrowicz Bartosz Karwan, mijając czterech rywali. Skrzydłowy Arki zagrał na wolne pole do Wachowicza, który skierował piłkę bezpośrednio do Zakrzewskiego, a ten szczęśliwie umieścił piłkę w siatce. - Bramka była szczęśliwa, ale liczy się gol, a nie sposób jego zdobycia - ocenił z uśmiechem Zaki.

Lech też miał swoje sytuacje. Jednak gorzej było ze skutecznością podopiecznych Smudy. Uderzenie Murawskiego trafiło w spojenie słupka z poprzeczką bramki gospodarzy, a w samej końcówce zimnej krwi zabrakło Lewandowskiemu, którego strzał z trudem wybronił Witkowski. Do ostatniego gwizdka Lechici Popularny "Zaki" swoją formą zgłasza aspiracje do gry w kadrze. / Fot. Daniel Kuratakowali, lecz ku uciesze rzeszy gdyńskich fanów (ponad 10 tysięcy!), bezskutecznie. - Żeby wygrać z Lechem trzeba mieć siły i szczęście. I tego nam dzisiaj nie zabrakło. Nie jest łatwo z nimi wygrać, ale dzisiaj to nam się udało. Powiedziałem jednak piłkarzom w szatni, że będziemy cieszyć się krótko, bo walka o ligowe punkty dopiero się zaczyna - podsumował trener Arki.

Dzięki zwycięstwu z Lechem gdynianie niespodziewanie zajmują drugą lokatę w tabeli Ekstraklasy z takim samym dorobkiem punktowym jak Wisła Kraków, jednak z jedną bramką straconą więcej. Trójmiejska drużynaPopularny "Zaku" tuż po strzeleniu swojego pierwszego gola w meczu. / Fot. Daniel Kur rewelacyjnie zatem rozpoczyna sezon ligowy. Lech spadł natomiast na 7. pozycję i ma w dorobku sześć punktów.

Arka Gdynia - Lech Poznań 2:1
Zbigniew Zakrzewski 33, 69 - Robert Lewandowski 23

Arka: 33. Norbert Witkowski - 6. Tomasz Sokołowski, 4. Dariusz Żuraw, 21. Michał Łabędzki, 3. Łukasz Kowalski - 13. Bartosz Karwan, 7. Dariusz Ulanowski, 29. Krzysztof Przytuła, 20. Bartosz Ława (78, 24. Marcin Pietroń) - 18. Marcin Wachowicz (86, 10. Damian Nawrocik), 11. Zbigniew Zakrzewski.

Lech: 27. Krzysztof Kotorowski - 22. Grzegorz Wojtkowiak, 19. Bartosz Bosacki, 5. Manuel Santos Arboleda Sánchez, 25. Luis Alfonso Henríquez Ledezma (75, 9. Piotr Reiss) - 21. Dimitrije Injac (46, 17. Sławomir Peszko), 6. Tomasz Bandrowski, 14. Semir Štilić, 16. Rafał Murawski - 8. Robert Lewandowski, 11. Hernán Rengifo Trigoso.

żółte kartki: Zakrzewski, Nawrocik.

sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom).
widzów: 10 tys.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.