Facebook Google+ Twitter

"Piłkarskie marzenia" Część 2. Michel Przybylski

W drugiej części cyklu "Piłkarskie marzenia" przedstawiam kolejnego młodego i zdolnego zawodnika, jakim jest Michel Przybylski. Opowiedział mi o swoich meczach i marzeniach. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Michel Przybylski - prywatnie / Fot. Justyna BorowieckaJustyna Borowiecka: Na co dzień grasz w klubie LZS Kaczanowo. Jak Ci się tutaj gra i trenuje?
Michel Przybylski:Jeżeli chodzi o treningi, to są one bardzo zróżnicowane i poprawiają w dużym stopniu kondycję i technikę. A w klubie gra się całkiem przyjemnie.

Pamiętasz swój pierwszy mecz na murawie? Co wtedy czułeś.
Byłem tak zestresowany, że w ogóle go nie pamiętam (uśmiech.) Nawet nie mogę sobie przypomnieć, gdzie się odbywał ten mecz. Wiem, że było to bardzo dawno temu (uśmiech).

Miałeś okazję współpracować z trenerem Marcinem Jędraszakiem i Michałem Jędraszakiem. Prywatnie obaj panowie są braćmi, potrafisz wymienić ich pozytywne i negatywne cechy jako trenerów?
Ich podejście do trenowania oceniam bardzo pozytywnie. Zawsze byli pomocni i sympatyczni.
Serdecznie ich pozdrawiam.

A który z tych trenerów wpłyną bardziej na Ciebie, na Twoją dotychczasową karierę?
Jednak Marcin, ponieważ jest kapitanem LZSu , mojej obecnej drużyny. Był prawie na każdym meczu i grałem z nim niejednokrotnie ramię w ramię na środku boiska.

Twój najlepszy mecz, który będziesz miło wspominał?
Pamiętam to spotkanie, ale nie do końca. Odbywało się w mojej miejscowości. Wygraliśmy 5:1. Strzeliłem wtedy pierwszego gola i miałem 2 asysty. Spotkanie toczyło się w fatalnych warunkach atmosferycznych. Początkowo porywisty wiatr i deszcz. W drugiej połowie dołączył do tego grad. Tego nigdy nie zapomnę. Tylko z kim wtedy graliśmy? hm...(uśmiech)

A jaki był najsłabszy mecz, o którym chciałbyś zapomnieć?
Pamiętam doskonale. Połowa lipca. Niedzielne południe, słońce wysoko, niebo bezchmurne. Mecz z drużyną LZS Marzenin. Spotkanie odbywało się u nas. Do przerwy prowadzenie gości 2:1. Po przerwie drużyna z Marzenina weszła tylko raz na naszą połowę. Nasze ataki były nieporadne. Zamknęliśmy rywala na jego połowie, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. To było jak bicie głową w mur. Pomimo ogromnej przewagi ostatecznie wynik nie uległ zmianie. Pamiętam, że wszyscy zeszliśmy z boiska ze spuszczonymi głowami nic do siebie nie mówiąc. Dopiero w szatni emocje opadły.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Dla mnie to przyjemnośc ;))...Dziękuje za wszystkie miłe słowa :) i serdecznie pozdrawiam wszystkich, a w szczególności Monikę :))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Danka
  • Danka
  • 04.05.2011 01:17

super wywiad!!!!! nawet nad Frankfurtem/am Main czyta sie mile.
Pozdrowienia dla wszystkich milosnikow pilki noznej i oczywiscie dla trenerow z Kaczanowa :)!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Monika
  • Monika
  • 30.04.2011 20:56

Świetny wywiad ! Dziękuję i pozdrawiam Panią Justynę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Alusia
  • Alusia
  • 30.04.2011 14:22

Wreszcie ktoś pomyslal o Tobie Justynko :)) i zaprosił do czytania m.in Twojego bloga :)), który zreszta jest super!, Michel bravo dla Ciebie :)...pozdrawiam czytających! :))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michel
  • Michel
  • 29.04.2011 22:41

Rewelacyjny wywiad to mało powiedziane ;))) Jestem wniebowzięty :))Dziękuje i Pozdrawiam serdecznie Michel :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
max łagodziński
  • max łagodziński
  • 29.04.2011 18:39

Nooo reweracyjny wywiad :))) pozdro

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.