Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37158 miejsce

Piłkarskie talenty nie grają dla Polski, bo PZPN się nie starał

Tim Borowski, Andy Johnson, Miroslav Klose, Lukas Podolski, Danny Szetela. Co łączy tych wszystkich zawodników? Każdy z nich jest dobrym lub nawet bardzo dobrym piłkarzem – to raz. Każdy z nich może pochwalić się polskim pochodzeniem – to dwa. Trzy – żaden z nich nie gra w reprezentacji Polski. Dlaczego?

Napastnicy reprezentacji Niemiec Lukas Podolski i Miroslav Klose, obaj urodzili się w Polsce. / Fot. PAP/EPA/UWE ANSPACHDlaczego piłkarze, którzy posiadają polskie paszporty i którzy urodzili się w Polsce (Klose,
Podolski) nie grają w jej reprezentacji? Nie uważam by był to brak patriotyzmu (w Polsce przez niektórych mylony z nacjonalizmem), bo przecież swego czasu zarówno Podolski, Johnson jak i Szetela (jego straciliśmy trzy tygodnie temu) deklarowali chęć gry dla kraju swoich dziadków. Co się stało (a może raczej co się nie stało), że zmienili zdanie?

Wpływ na ich decyzje miało na pewno podejście władz Polskiego Związku Piłki Nożnej, które nie wykazały się dostateczną determinacją, czy nawet zainteresowaniem, by przekonać piłkarzy do występów z orzełkiem na piersi. Nie chciałbym tutaj całej winy zrzucać oczywiście na PZPN, bo przecież nikt nikogo nie może zmusić do gry dla danej reprezentacji. Zawodnik (jeśli tylko ma taką możliwość) sam wybiera tę, z którą może więcej osiągnąć, ale jednak PZPN powinien się bardziej postarać.

Podejście PZPN-u do piłkarzy polskiego pochodzenia doskonale obrazują nam dwie sytuacje. Pierwsza to sprawa Daniela Szeteli. Już kiedy miał 14 lat biły się o niego Manchester Utd., Liverpool, Everton. Jednak w tym czasie zmarł mu ojciec i młody Danny nie mógł zostawić matki. Kiedy o Szeteli zrobiło się głośno, ocknęli się ludzie z PZPN. Polska myśl szkoleniowa wytoczyła z jego powodu największe armaty. Na obserwację młodego piłkarza został wysłany „ekspert” – Paweł Janas, który po powrocie stwierdził: "Takich jak on, mamy w Polsce na pęczki". Jego słowa zostały potraktowane jak ostateczna decyzja – „nie bierzemy”, a sam Janas mógł poczuć się jak Jagiełło. Chciałoby się powiedzieć: „Szeteli ci u nas dostatek”. No tak, ale dlaczego wzorem króla, Janas jeszcze tego jednego nie przyjął. Nie dziwi mnie więc fakt, że Szetela wybrał grę dla Stanów Zjednoczonych. Tu w Polsce byłby przecież tylko jednym z wielu. Tam jest być może jedyny.

Niewiele także brakowało byśmy stracili Ebiego Smolarka. Na szczęście Smolarek senior porozmawiał z synem po męsku i dzięki temu dzisiaj możemy cieszyć się z gry Ebiego dla naszej reprezentacji i z awansu do Euro 2008. Ze Smolarkiem sytuacja była o tyle chora, że kiedy miał propozycję występów młodzieżówce Holandii, PZPN w ogóle się tym nie zainteresował. Mówiono nawet, że Związek nie ma pieniędzy, by można było opłacić przelot dla piłkarza. Chcąc nie chcąc Włodzimierz Smolarek musiał z własnej kieszeni opłacać podróże syna do Polski – nienormalne? Nie, to PZPN.

Gdyby więc nie determinacja Włodzimierza Smolarka i jego wpływy w PZPN, Ebi strzelałby dzisiaj bramki dla reprezentacji Holandii. A nasi piłkarze? Nasi piłkarze (nie umniejszając ich zasługom oraz zasługom trenera Beenhakkera) pojechaliby na Euro 2008 jako kibice – jeśli tylko zdołaliby kupić bilety (20 proc. dla Polaków z czego większość dla członków PZPN). Kto miałby więcej szczęścia, zostałby zaproszony jako komentator lub ekspert do telewizji.

I jak tu dziwić się kibicom, których ulubiona przyśpiewka pod adresem PZPN zawiera słowa co najmniej niecenzuralne?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Plusik za dobry tekst!

Komentarz został ukrytyrozwiń

I to chyba najlepiej o nim świadczy...że poszedł nie tam gdzie czuł że powinien grać, a tam, gdzie bardziej o niego dbali. W ogóle ciekawe co miał na myśli mówiąc, że o niego dbają. Ze co? płacą mu dobrze? czy jak...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Marlwa: Zgadzam się, że to piłkarzom powinno zależeć ( przykład Ebiego - jak chcesz to można), ale gdy PZPN wogóle się nie interesuje piłkarzem? Danny Szetela powiedział kiedyś: "Amerykanie o mnie dbają, więc gram dla nich". Dlaczego nie zadbał o niego PZPN?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Oranje: Fakt, masz trochę racji, ale jednak jest polskiego pochodzenia i kiedyś deklarował chęć gry dla Polski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie napisany tekst.
Ale oczywiście z tezą w nim zawartą w ogóle się nie zgadzam!
To piłkarzom powinno zależeć, by grać dla Polski. To dla nich powinien być zaszczyt i sami powinni robić wszystko, by do kadry mogli trafić. A nie PZPN. Ja nie chce w kadrze polski piłkarzy, których do tego by wybrali grę w koszulce z orzełkiem trzeba było namawiać, przekonywać, proponować więcej niż inna federacja...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andy Johnson - z tym piłkarzem to bym nie przesadzal ;) Taki z niego Polak, jak z Rasiaka obrońca ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.