
Czternaście - nawet tyle kilometrów w trakcie meczu przebiega Tomasz Bandrowski.
Taki pomiar wyszedł pomocnikowi Lecha już kilka razy. Przy nim kwartet: Semir
Stilić, Siergiej Kriwiec, Robert Lewandowski i Sławomir Peszko może pozwolić sobie
na odrobinę szaleństwa i improwizacji przy rozgrywaniu akcji. Wie bowiem doskonale,
że za plecami ma piłkarza, który ich zawsze w odpowiednim momencie zaasekuruje.
Po części takie osiągnięcia Bandrowskiego wynikają z pozycji defensywnego pomocnika,
na jakiej występuje. To jednak nie wszystko. Mało kto wie, że w młodości lechita
uprawiał... biegi przełajowe.
- Organizm zaczął się przyzwyczajać do wysiłku - mówi o ówczesnych treningach
reprezentant Polski. W biegach został nawet wicemistrzem Polski, ale w końcu
postawił na piłkę nożną. I zaczął bić rekordy.
Odkąd poznański klub zaczął stosować system analizy spotkań Amisco, okazało się, że
kilka razy Bandrowski przekroczył barierę 14 km. To wynik rzadko osiągany nawet w
Lidze Mistrzów. - Tomek pod tym względem jest trzeci w Europie. Lepsi byli do tej
pory tylko Mathieu Flamini i Michael Ballack - przyznaje Hubert Małowiejski, były
analityk Lecha, obecnie pracujący w kadrze narodowej.(..)
Tylko pod względem sprintów lechita nie jest w zespole liderem. Tutaj zazwyczaj
zajmuje miejsce czwarte lub piąte.
Sports.pl