Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17853 miejsce

Piłkarze Legii "na dywaniku" u prezesa po imprezie

Piłkarze Legii po przegranym meczu w Białymstoku, wrócili do Warszawy i udali się na imprezę. Zdjęcia z imprezy opublikował w poniedziałek "Fakt", a dziś piłkarze będą się tłumaczyć przed prezesem Legii, Leszkiem Miklasem.

Tomasz Jarzębowski / Fot. Grzegorz Michałowski/PAPLegioniści prosto po powrocie z Białegostoku, gdzie po słabym meczu przegrali 0:2, wybrali się do jednej z modnych warszawskich restauracji na imprezę. Dziennikarze "Faktu" śledzili piłkarzy, zrobili im zdjęcia i opisali przebieg imprezy. Gazeta twierdzi, że niektórzy piłkarze balowali do piątej nad ranem, w klubie bawili się też zawodnicy, którzy następnego dnia mieli zagrać w meczu Młodej Ekstraklasy (m.in. Adrian Paluchowski czy Jakub Kosecki). Ci dwaj zostali podobno na imprezie do 2.30. Gazeta opublikowała także zdjęcia, na których Maciej Gostomski rzuca ananasem w balkon mieszkańców...

- To była "wkupna" impreza nowych zawodników w drużynie, również moja. Była zaplanowana już od jakiegoś czasu. Nie robiłbym z tego sensacji. Ani się nie upiliśmy, ani nie było bójki. - tłumaczył się w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" piłkarz Legii Tomasz Jarzębowski - Nic wielkiego się nie stało. Gdybyśmy coś takiego robili co tydzień. Ale takie spotkania zdarzają się pewnie raz na pół roku - dodaje "Jarza".

Media oburzają się na fakt, iż impreza odbyła się w dzień porażki z Jagiellonią. Trener Urban przyznaje, że wiedział o spotkaniu. - Teraz był odpowiedni moment na takie spotkanie, kiedy mamy dwa tygodnie przerwy w rozgrywkach ligowych. To normalne w każdym klubie. Usiąść, wyjaśnić sobie pewne sprawy, każdy może powiedzieć to, co myśli. Nie mam zamiaru wyolbrzymiać tej sprawy - tłumaczył swoich zawodników trener "Wojskowych". - Tę kolację zaplanowano dużo wcześniej, a wyniku meczu nie da się przewidzieć. Przecież my też wolelibyśmy wygrać z Jagiellonią. - dodał trener. Jan Urban stwierdził, że "są pewne granice, których nie można przekroczyć. Jak ktoś nie wiedział jak się zachować, a słyszałem, że były jakieś zdjęcia Macieja Gostomskiego, trzeba to ukrócić".

Rzecznik klubu z Łazienkowskiej, Michał Kocięba potwierdził spotkanie prezesa z zawodnikami. - Jeśli medialne doniesienia się potwierdzą, to z pewnością czekać ich będą konsekwencje za zachowanie godzące w wizerunek klubu.

Sprawa zapewne nie nabrałaby takiego wymiaru (piłkarze też są ludźmi i mają prawo do zabawy),
gdyby nie zachowanie niektórych zawodników, którzy kłócili się z mieszkańcami sąsiedniego bloku.


Źródła:
www.sport.pl
www.legialive.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.