Facebook Google+ Twitter

Pilot z nami nie leci. LOT powinien upaść

Próba ratowania narodowego przewoźnika jakim są Polskie Linie Lotnicze LOT przypomina reanimację nieboszczyka. Uratować się go już nie da. Dlatego lepiej pozwolić mu spocząć w spokoju.

Boeing 737-500 w barwach LOT-u / Fot. Nelson Correia / Fot. W24Kilka dni temu do mediów wyciekła informacja, że były już prezes LOT-u Marcin Piróg poprosił o pomoc publiczną ministerstwo skarbu. Kwota, o którą miał poprosić Piróg, to miliard zł. Prezes chciał, aby pierwsza transza w wysokości 400 milionów złotych trafiła do LOT-u już w tym miesiącu. Minister skarbu Mikołaj Budzanowski zapowiedział, że polskiego przewoźnika wesprze. Pozbawił jednak stanowiska Marcina Piróga, choć ten był przekonany, że posadę zachowa.

Po tym jak media podały informację o planowanej pomocy publicznej, prezes Piróg planował zorganizowanie specjalnej konferencji prasowej. Miał na niej wytłumaczyć, że pieniądze o które poprosił ministerstwo skarbu, będą tak naprawdę pożyczką, którą LOT spłaci jak tylko wyjdzie na prostą. Marcin Piróg z dziennikarzami spotkać się jednak nie zdążył. Kiedy szykował się do konferencji prasowej, jego współpracownicy poinformowali go o decyzji, jaką podjął Budzanowski. Minister Skarbu oświadczył publicznie, że oczekuje od rady nadzorczej spółki wyciągnięcia konsekwencji wobec prezesa LOT-u. Dla Piróga oznaczało to, że może zacząć żegnać się ze stanowiskiem. Ani on, ani jego współpracownicy nie spodziewali się takiego obrotu sprawy.

Budzanowski ma za złe byłemu prezesowi LOT-u to, że ten koloryzował rzeczywistość. Jeszcze we wrześniu na sejmowej Komisji Skarbu Państwa Piróg zapewniał, że LOT jest na ostatniej prostej do wyjścia z kryzysu. Podczas tego samego posiedzenia Pirógowi wtórował Rafał Baniak, wiceminister skarbu. "Strata generowana przez LOT jest z roku na rok coraz niższa, zbliżamy się do zera" - mówił do posłów. Czy minister skarbu rzeczywiście nie wiedział jaka jest kondycja polskiego przewoźnika? Trudno w to uwierzyć, by do Budzanowskiego nie docierały sygnały o złej kondycji spółki. Obecnie minister kreuje się na człowieka, który może liniom lotniczym pomóc znów stanąć na nogi.

Główna siedziba LOT-u / Fot. Wikimedia CommonsTrzeba jednak zapytać się, czy warto ratować narodowego przewoźnika? Wielu polityków powtarza jak mantrę, że tak. Dodając jednocześnie, że potrzebny jest odpowiedni plan restrukturyzacji. I tak sytuacja powtarza się od paru dobrych lat. Począwszy od rządów Leszka Milera przez rząd Jarosława Kaczyńskiego, a skończywszy na obecnych rządach Donalda Tuska.

Tajemnicze dokapitalizowanie


Dokapitalizowanie spółki z pieniędzy państwowych, nie będzie pierwszą pomocą publiczną dla LOT-u. W 2010 roku ówczesny minister skarbu Aleksander Grad różnymi sposobami wpompował w spółkę setki milionów złotych państwowych pieniędzy. Ile dokładnie? Trudno do końca ocenić. Przypuszcza się, że mogły to być kwoty sięgające nawet miliarda złotych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Panie Grzegorzu, ale dlaczego LOT nie może iść drogą kontrolowanej upadłości? Jeśli zostanie to przeprowadzone z głową tak jak było ze Swiss Air, to może pozwolić LOT-owi na stanięcie na nogi w nowej formie i z czystą kartą. I dlatego warto, żeby teraz LOT upadł w formie kontrolowanej. Bo za kilka lat może być już za późno na jakikolwiek ratunek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najłatwiej jest coś skasować. Sprzedać tereny, sprzedać samoloty, wyrzucić pracowników i tak dalej. Dużo trudniej jest taką wielką firmę stworzyć... Właśnie pod hasłem "zamknąć, bo nierentowne" zlikwidowano większość polskiego przemysłu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Romanie, nie jestem jedynym, który ma takie poglądy. Kilka podobnych głosów w mediach się pojawiło.

Zgadzam się, że LOT ma bogatą i długą historię. Z pewnością jest to jakiś argument, za tym aby walczyć o LOT. Zgadzam się w zupełności, że to zarząd z prezesem odpowiada za taki stan rzeczy. Jednak nie tylko ten zarząd i nie tylko ten prezes. Bo chyba 11 prezesów w 8 lat nie świadczy najlepiej o zarządzaniu LOT-em. Swoje "trzy grosze" mają też politycy kilku opcji politycznych, którzy ze względu na strukturę własnościową, obsadzała władzę spółki ludźmi zaufanymi a nie z doświadczeniem (oczywiście pojawiały się wyjątki). Więc chyba większy problem niż w ilości tkwi w jakości rządzenia LOT-em.

Zwraca pan uwagę, że politycy nie mówią jeszcze o ewentualnym postępowaniu upadłościowym. Według mnie nie mówią, bo mają w tym swoje cele polityczne.

Panie Romanie, moja opinia wynika m.in. z tego, że nie jest to już pierwsza pomoc publiczna dla LOT-u. Od ostatniej mija 2 lata, a plany restrukturyzacji to tylko pobożne życzenie władz spółki. Dlatego, teraz nie ma żadnej pewności, że będzie inaczej. Przykłady ostatnich lat pokazują, jak pieniądze spółki były marnotrawione.

Panie Romanie, po za tym warto też zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Od lat w PLL LOT panowało przekonanie, że pomimo kłopotów, LOT to narodowy przewoźnik i firma z bogatą tradycją więc nic złego jej się stać nie może. A w razie czego państwo zawsze pomoże. Może najwyższa pora by państwo w końcu przestało pomagać. I zastanowić się czy nie lepiej zastanowić się na kontrolowaną upadłością firmy. W takim zabiegu LOT mógłby się wzorować na szwajcarskich liniach Swiss Air. Które, krocząc tą ścieżką i dzięki zabiegom prawnym pozbyły się wierzytelności. I mogły zacząć wszystko od nowa. Dlatego dla LOT-u ta droga wydaje się moim zdaniem, o wiele lepsza niż kolejne dokapitalizowanie spółki.

A skoro tak wspomniałem o Swiss Air i kontrolowanej upadłości firmy. To warto przypomnieć Jana Litwińskiego, byłego prezesa LOT-u, który zasiadł na ławie oskarżonych w procesie o doprowadzenie do upadłości szwajcarskich linii. Były prezes miał podpisywać fikcyjne umowy pomiędzy PLL LOT a grupą SAirGroup. Usługi były świadczone na papierze, a honoraria wypłacone sięgnęły ponad miliona franków.

I być może jest w tym jakaś podpowiedź. Może najwyższy czas rozliczyć za niegospodarność i złe zarządzanie byłych członków rady nadzorczej spółki i prezesów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

LOT powinien upaść. Jeden z pierwszych młodych porywczych tak pisze. Bardziej doświadczeni dziennikarze i politycy tego jeszcze nie mówią. Zawsze rozwalić jest łatwiej jak zbudować. Tak długo jak można nie należy niszczyć. Nie wykonano wszystkich środków naprawczych. Firma działa od 1929 roku. Miała wzloty i upadki. Jeżeli teraz upadnie, dotychczasowy brak działań zarządu pójdzie w niepamięć. To zarząd musi upaść bo to oni zezwolili na taki stan rzeczy. Trzeba zmniejszyć ilość dyrektorów (często mało kompetentnych).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Romanie, ciężko jest mi polemizować z argumentem typu "autor jak dużo krzyczy, to chyba ma rację. Podobnie jest ze Smoleńskiem" lub "autor mało wie o lotnictwie". Cóż...hmm...Chętnie za to poznam pana opinię na temat naszego narodowego przewoźnika i tego jak pan zapatruje się na sytuację w PLL LOT.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od kilku lat gdy LOT jest S.A. do Rady Nadzorczej wsadzani są członkowie którzy słyszą, widzą, i jakoś reagują. Ci ludzie tak jak autor niewielkie ma pojęcie o lotnictwie. Autor jak dużo krzyczy to chyba ma rację. Podobne jest ze Smoleńskiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorzu, nie będę się odnosił do Polski. Odniosę się do LOT-u. Firm, która w ostatnich 8 lata miała 11 prezesów, notuje notoryczne straty, kasuje loty do Newark, które mają wysokie obłożenie, za to utrzymuje loty na trasie Warszawa-Zielona Góra, wysokie koszty biletów w porównaniu z konkurencją, firma która, żadnego sensownego planu rozwoju i restrukturyzacji nie ma. Pomimo pomocy 2 lata temu w wysokości kilkuset milionów LOT znów wyciąga ręce do Ministerstwa Skarbu. Tak, uważam, że firma powinna upaść, jeśli nie potrafi sobie radzić na rynku. Przeciętny Kowalskie tego nie odczuje tego zbytni.

I tak samo z rezerwą podchodzę do oficjalnych komunikatów prasowych, że wszystkiemu winny jest kryzys (ulubione słowo polityków). Bo ten sam rok 2012, jest np. dla grupy Lufthansa rekordowym na polskim niebie.

Po latach zaniedbań LOT to już nie wiele więcej niż tylko logo. Po za tym obecna pomoc nie będzie pierwszą pomocą publiczną dla LOT-u. Dlaczego zatem mamy zakładać, że władzą spółki uda się wyjść na prostą, skoro wcześniejsze próby okazały się bezowocne.

Tak, Grzegorzu, moim zdaniem LOT czeka upadek i polski przewoźnik podzieli los Malev.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po co ograniczać się do LOT'u? Proponuję w ogóle upadek Polski i sprzedanie jej zachodniemu inwestorowi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.