Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Historia > Piłsudski i Anders żyją w rodzinnych opowieściach

Pozycja materiału w rankingach:

73734 miejsce

Dział: Historia

Ocena: 15pkt

Oceń:

Piłsudski i Anders żyją w rodzinnych opowieściach


12 maja obchodzimy rocznice śmierci: marszałka Józefa Piłsudskiego i gen. Władysława Andersa. Są żywi w pamięci Polaków. Józef Olejniczak, mój ojciec wiele razy odpowiadał jak na dworcu we Lwowie Piłsudski dał mu garść papierosów.

Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 roku. Uroczystości pogrzebowe trwały sześć dni. Ciało Piłsudskiego przetransportowano koleją z Warszawy do Krakowa. Wzdłuż trasy stały tysiące ludzi, by pożegnać marszałka. Zwłoki złożono w krypcie Świętego Leonarda na Wawelu. Pogrzeb był największą tego typu uroczystością jaka odbyła się w kraju. Żałoba była powszechna i niewymuszona, tylko nieliczni nie chcieli w niej brać udziału.

Papierosy od marszałka


Do dzisiaj trwa legenda Piłsudskiego. - Tatuś często wspominał, jak Józef Piłsudski na dworcu we Lwowie wręczył mu garść papierosów – mówi Józef Olejniczak, elblążanin. -Tatuś pełnił wtedy wartę, jako młody żołnierz. To było dla niego wielkie przeżycie. Rozmawiał z człowiekiem dzięki któremu w 1918 roku odzyskaliśmy niepodległość. Pan Józef ma dwóch prawnuków, sześcioletnich bliźniaków. -Oni przekażą tę rodzinną opowieść swoim dzieciom – zapewnia.

Skąd to rodak?


Jest coraz mniej tych, którzy choć raz w życiu widzieli marszałka czy gen. Andersa. Miałam szczęście rozmawiać z Janem Kurkowskim, żołnierzem Andersa, strzelcem 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Pan Jan niestety już nie żyje. Pamiętam jak opowiadał, że gen. Anders podszedł do niego podczas przeglądów oddziałów we Włoszech zapytał: skąd to rodak? Gen. Anders nie podszedł bez powodu. Na mundurze zauważył Krzyż Walecznych. I zapytał, a gdzie to rodak zarobił.

Rozmawiał również z Danielem Mikulskim, który dzięki gen. Andersowi zdołał wydostać się z zesłania na Sybirze. Został junakiem, a potem żołnierzem, który zdobywał Piedimonte we Włoszech w 1944 roku. Pamiętam jak mówił, że gdyby nie Anders nie wiadomo czy wróciłby do Polski.

Podobne opowieści żyją w wielu rodzinach i są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Taka wiedza jest czasem cenniejsza niż podręcznikowa, bardziej przemawia do serca.

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Jolanta S.

Jolanta S. 17.05.2011 14:34

Ocena: Ocena pozytywna 21 Ocena negatywna 15

Generał Wł. Anders miał Ogromną Armie. Tysiące POLAKÓW przedostało się dzięki temu przez Morze Kaspijskie do Persji a później dalej aż do zdobycia Monte Cassino, Bolonii, Ankony. To zrobił POLSKI ŻOŁNIERZ!!!!!, któremu nie podziękowano po wygranej, strasznej bitwie. Lecz Upodlono, Sponiewierano, Pomijano a nawet Zabijano, tego ZWYCIĘSKIEGO ŻOŁNIERZA!!!!! Tam walczyło dwóch moich stryjków, dopóki żyli o tym mówili, a ja powiedziałam, póki będę żyć, NIE ZAPOMNĘ!!!! O tym nasz naród powinien pamiętać. Żołnierza zazdrościł nam cały świat!!!!! A nam nie było dane mu PODZIĘKOWAĆ. Taki był czas i los, musieliśmy czekać aż 50 lat!!!! WIELKA NIESPRAWIEDLIWOŚĆ!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Grzeszczyk 12.05.2011 18:35

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 37

Jestem właśnie w pobliżu Radzynia Podlaskiego i w lesie oglądałem kopiec,jaki został usypany po śmierci Marszałka. Z inicjatywy miejscowego leśniczego. Miejsce uporządkowane, odwiedzane, znane w okolicy. pamiętają więc i zwykli ludzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.