Facebook Google+ Twitter

Piorunujące kino?

Niestety, nie – "Piorun" to zaledwie poprawna bajka ze stajni Disney’a.

plakat promujący film / Fot. filmwebJeżeli spodziewacie się wybuchów śmiechu, do jakich przyzwyczaiły nas produkcje w stylu Shreka lepiej zostańcie w domu. Piorun nie należy do filmów uniwersalnych – dla dzieci bajkowych, dla dorosłych śmiesznych. Jest jedynie sprawnie opowiedzianą historyjką o wartościach, tak w baśniowym świecie ważnych, jak przyjaźń i dobroć.

Historia opowiada o psim aktorze, który wcale nie potrafi grać. Przyczyną telewizyjnych sukcesów Pioruna jest bowiem jego nieświadomość. Sympatyczny psiak nie wie, iż jego przygody są wyreżyserowane, supermoce są dziełem speców od efektów specjalnych, a kolejne zwycięstwa nad złem możliwe są jedynie dzięki kreatywnym scenarzystom. Czworonożny bohater żyje w świecie niczym z Truman Show. Zaczyna się robić ciekawiej, kiedy przypadkiem opuszcza hollywoodzkie studio i musi się zmierzyć z prawdziwymi zagrożeniami w realnym świecie. Wtedy też poznaje zgraję uroczych zwierzaków, a widz przenosi się do typowo disnejowskiego otoczenia, gdzie prym wiodą wesołe futrzaki.

Radosne i pięknie skreślone, ale nie zabawne – dorosły odbiorca nie znajdzie w filmie ani odpowiednich dla siebie żartów słownych, ani komizmu sytuacyjnego na zadowalającym poziomie. Całość jest jedynie sprawnie opowiedzianą bajką dla najmłodszych. Film reklamowany jest jako dzieło twórców Lilo i Stich i rzeczywiście podobny klimat można w nim odnaleźć.

W polskiej wersji dubbingu w roli głównej usłyszymy Borysa Szyca, zbyt wielu zabawnych tekstów jednak nie wyłapiemy. Całość jawi się jako poprawna oraz ładna graficznie bajka dla dzieci i niestety jedynie dla nich. O piorunującym efekcie możemy zapomnieć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.01.2009 22:17

Jeszcze raz ja. Donoszę, że "Piorun" otrzymał nominację do oscara w kategorii NAJLEPSZY FILM ANIMOWANY.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę opóźniona opinia, no ale... Mario, te Twoje lead'y naprawdę wypadają bardzo słabo. Jednozdaniowe wprowadzenie nie zachęci czytelnika do przeczytania Twojej recenzji. Można w tym wypadku powiedzieć, że jaki lead taka recenzja, ale wystarczy trochę inaczej patrzeć na niektóre sprawy i bardziej się postarać. A przede wszystkich słuchać rad moich przedmówców i redaktorów, bo krytyka i uwagi redakcyjne naprawdę kształcą talent dziennikarski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zgadzam się z przed mówcami. poza tym mam wrażenie że autorka tekstu oglądała inny film niż ja... "Historia opowiada o psim aktorze, który wcale nie potrafi grać. " skąd wiesz, że nie potrafi? on tylko nie wie że gra w filmie... również strasznie czepiasz się tych nieśmiesznych tekstów. to nie jest Shrek gdzie cała sala ma płakać i tarzać się po ziemi. to film dla dzieci, a Shrek jest bajką dla dorosłych. zresztą było kilka zabawnych tekstów, zdarzeń..

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.12.2008 17:25

Mnie się wydaje, że w recenzji nie powinny pojawiać się zwroty typu "to mi nie odpowiada". Trzeba tak ją napisać, aby udowodnić, że rzeczywiście coś nie odpowiada, coś w filmie jest nie tak, coś nie działa. Recenzji nie pisze widz, a przede wszystkim recenzent, a ten jest trochę "wyżej" niż widz właśnie. To recenzent/krytyk powinien wyjaśniać innym to, czego ci inni nie rozumieją. Dlatego właśnie tak trudni być krytykiem.
Takie jest moje zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alek, nie wiem, wiesz. W recenzji jest element oceny, a ocena jest z natury rzeczy obiektywna. Z tego co piszesz, rozumiem, że obiektywna recenzja powstaje na podstawie porównania opinii innych recenzentów. Ale co ma zrobić ten pierwszy?:) A co w przypadku mieszanych recenzji?
Nie, czytałam ich dosyć dużo i były one raczej subiektywne. Niejednokrotnie recenzenci pisali po prostu o własnych przeżyciach, typu "nudziłem się", "to mi nie odpowiada", etc.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.12.2008 10:43

Lucyna: zauważyłem. Milczenie zdarza się nie pierwszy raz.

Tak, rozumiem, że każdy recenzent może mieć swoje zdanie, ale jeśli chce je prezentować, to powinien czynić to w eseju. Esej jest przecież formą recenzji. Wydaje mi się, że recenzja powinna być w miarę obiektywna, esej z kolei tylko subiektywny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, może expertem od recenzji nie jestem, ale faktycznie coś jest nie tak.
Skupiłaś się tylko na humorze słownym, nawet nie sytuacyjnym. Jakby film animowany nadawał się dla dorosłych tylko wtedy gdy ma fajne texty. Choć nie zgodzę się z Lucyną, że Twoja logika jest porażająca. Od czasu "shrekowej rewolucji" wymaga się od filmów animowanych "mrugnięcia" do dorosłego widza, żeby i on się na tym bawił. Oczywiście nie dla niego jest film robiony, ale ma być dla niego strawny.
Skupiłaś się na 1 elemencie i pod to "podciągnęłaś" swoją ocenę. To za mało.
Tytuł fajny - gra słowem.
Opis fabuły jest dłuższy niż krytyka - to nie są chyba dobre proporcje.

Alek, każdy recenzent może mieć swoje zdanie. Ale faktycznie, skoro większość profesjonalistów ma inna opinię o filmie, to dobrze byłoby się do tego odnieść, jakoś skomentować. Moze wtedy wiarygodność zostałaby zachowana?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alek, nie wiem, czy zauważyłeś, ale koleżanka Maria nigdy nie odpowiada na krytykę. Dziennikarstwo obywatelskie ma w zamyśle uczyć, a jak nauczyć kogoś, kto seryjnie produkuje recenzje, z których żadna nie jest lepsza od poprzedniej?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.12.2008 19:08

Jeszcze raz ja, Mario, bo Twoje recenzje nie dają mi spokoju. Dziennikarstwo obywatelskie, w odróżnieniu od prasowego, nie wymaga natychmiastowych publikacji. Znaczy to, że mamy czas popracować nad naszymi tekstami, ulepszać je itd. A mam wrażenie, że zależy Ci na tym, aby Twoja recenzja ukazała się jako pierwsza. Czy poprawiasz swoje teksty? Ten jest nierzetelnie napisany.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.12.2008 19:03

Czytając Twój tekst, mam wrażenie, że nie masz zbyt wiele do powiedzenia na temat filmu. Szczerze powiedziawszy, to tytuł wydaje mi się... dziwny, a lead - tak ważny dla recenzji - bylejaki. Mnie się wydaje, że bajki "ze stajni Disney'a" nie są "zaledwie ze stajni Disney'a", a "aż ze stajni Disney'a".

Kilka razy powtórzyłaś tę samą treść - po co?

Tak się składa, że już czytałem kilka recenzji "Pioruna" i oceniają one ten film zupełnie odwrotnie. Autorzy recenzji to ludzie znający temat - krytycy filmowi. Tym sposobem Twój tekst traci na wiarygodności, a Ty - jako recenzentka - na zaufaniu czytelników. Zresztą, jeśli dobrze pamiętam, to nie jedyny słabo napisany Twój tekst. Ale życzę powodzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.