Facebook Google+ Twitter

Piotr Bukartyk:"Wychodzę na scenę i dostaję zastrzyk energii"

Spotkanie odbyło się 26 kwietnia 2013 w Teatrze im. A. Mickiewicza w Cieszynie, gdzie o godz. 20:00 swój koncert zagrał Piotr Bukartyk z zespołem. Dał namówić się na rozmowę o muzyce z Mariolą Morcinková.

Fot. A. Morcinková, zdjęcie pamiątkowe wykonane podczas spotkania i wywiadu 26.4. w Teatrze im. A. Mickiewicza w Cieszynie / Fot. Fot. A. Morcinková - z albumu autorki Mariola Morcinková:Którym z kolei miastem na trasie „KTCL 2013“ jest koncert w Cieszynie?


Piotr Bukartyk:Jedenastym. Zamykamy pierwszą część, chwilę później zaczynamy drugą, a potem kolejne, bo mamy zamiar nie kończyć tej trasy.


W zapowiedzi można przeczytać, że „wyskakuje Pan z radia i telewizora, aby przyjechać na koncerty“. Jak czuje się Pan wśród swoich słuchaczy? Czy zauważa Pan, że Pana muzyka jest pozytywnie odebrana?


- Myślę, że jestem wystarczająco radosnym człowiekiem, atmosfera jest na ogół radosna, myślę, że jest fajnie. Rzeczywiście, też „wyskoczyłem z radia“, bo do 05:47 pisałem piosenkę, którą nagrałem w Trójce i potem wsiadłem w samochód i ruszyłem tutaj, także obudziłem się.


Według czego dobiera Pan kawałki, które zostaną zagrane na danym koncercie? Czy repertuar jest zawsze taki sam i nie ma w nim zmian?


- Połowa repertuaru to to, czego oczekują widzowie i słuchacze, a druga część, to część wolna, kieruję się nastrojem sali, szczerze mówiąc nie przygotowuję specjalnie repertuaru, jest tylko ogólne założenie na początek występu. Koncert twa ogólnie długo, jest dużo piosenek, więc jest i z czego wybierać. Do samego radia piszę ok. 40 rocznie piosenek siódmy rok z rzędu.


Co przygotował Pan na koncert w Cieszynie?


- Przygotowałem małą niespodziankę, coś, czego nie graliśmy przez całą trasę. Piosenka o sopranie koloraturowym domowej roboty, ballada niosąca nadzieje kobietom, trudno powiedzieć, żebym ją fałszował, ona zupełnie nie ma melodii. Opowiadająca historię kobiety wędrującej przez las w poszukiwaniu szczęścia.


Czy nazwa trasy jest w jakiś sposób związana z programem emitowanym na antenie TVP2 o tym samym tytule?


- Tak. Nazwa trasy podchodzi od tytułu audycji redaktora Wojtka Mana. Na użytek programu musieliśmy się jakoś nazwać, a „SZAŁBY-DAŁ-CI“ to wyraz pochodzący z jednego z tekstów , który zaśpiewałem na antenie Dwójki jednorazowo i pomyślałem sobie, że jakby to wbić w jeden wyraz to będzie fajna, rzeczowa nazwa, którą koledzy zaakceptowali, no to tak zostało.


Napisał Pan łącznie ok. 400 piosenek. Czy wśród nich znajduje się chociaż jedna, która z jakichś względów jest dla Pana najważniejsza?


- Najważniejsza to „Trudno powiedzieć“ była zadedykowana mojej córce, napisana w przeddzień jej narodzin. Jeszcze „Durna miłość“, oprócz mojej wersji miała wiele wykonań m.in Kabaret Moralnego Niepokoju ją grywał, czy Marek Dyja. Na każdym koncercie gram piosenkę „Dokąd się wybierasz“, jest najstarsza w tym zestawie, który gramy, napisałem ją 21 lat temu, gram ją cały czas, jest fajnie przyjmowana, zdarza mi się spotykać ulicznych grajków, którzy kompletnie nie mając pojęcia, kto to napisał, siedzą, przymykają oczy i grywają ją, czekając na to, żeby im coś wrzucić do futerału. Chodzę patrzę na to, jest mi przyjemnie, ale nie ujawniam się.


„Piosenka z praniem w tle“ jest utworem który nagrał Pan z Katarzyną Groniec. Jak Wam się współpracowało? Czy planujecie razem stworzyć jeszcze coś nowego?


- Napisałem akurat taką piosenkę. Nigdy nie wiem do końca co mi wyjdzie, kiedy siadam do pisania. Wyszła taka piosenka, o której myślałem, że można to zaśpiewać w duecie z kobietą, to zaproponowałem Kasi, ponieważ się znamy i przyjaźnimy. Było to cztero minutowe małżeństwo, połączyliśmy to w związek artystyczny.


Skąd biorą się pomysły na tak pełne humoru teksty piosenek? A jak to jest u Pana z veną, czy zawsze przychodzi znienacka?


- Vena to coś, w co nie wierzę specjalnie, uważam, że każdy autor zna dwa rodzaje muz. Moje ulubione muzy mają imiona Termin i Zaliczka. Te drugą wolę bardziej, niestety, nie przychodzą często obydwie. Tak to bywa z naszą pracą. Pomijając to, że na końcu przynosi satysfakcję, jakieś tam sukcesy, to jednak, abym zabrał się do roboty, muszę się bardzo długo zmuszać. Jak każdy człowiek nie lubię pracy.


Pisał Pan teksty dla takich artystów jak Varius Manx, czy Ewelina Flinta. Czy myślał Pan o wspólnym duecie z którymś z tych artystów?


- Rzadko mi przychodzą do głowy takie pomysły, dla artystów piszę teksty. Na przykład dla Roberta Jansona napisałem bardzo szybko tekst, który został drugiego dnia nagrany. Pisałem też m.in dla Zbyszka Zamachowskiego, za jakiś czas będzie śpiewała moją piosenkę Grażyna Łobaszewska, Piosenka jest nagana z okazji jubileuszu zespołu, nosi tytuł „Porucznik Sławek B.“ Jest już nagrana, wyszło dobrze. To sentymentalne historie, co chwila mam od kogoś jakieś propozycje, nie wszystkie przyjmuję.


Nad czym aktualnie Pan pracuje, czy tworzone są nowe piosenki?


- Ostatnią napisałem na chwile przed odwiedzinami Cieszyna, czyli o wspominanej 05:47, za tydzień napiszę następną, tydzień temu też napisałem. Piosenki piszę raz w tygodniu. Mam co robić.


Czego można życzyć muzykowi na koniec rozmowy?


- Żebym nie zerwał żadnej struny, bo mam na zmianę jeden niekompletny zestaw. Wychodzę na scenę i dostaję zastrzyk energii. Gdybym nie lubił ludzi i muzyki, zająłbym się innym sposobem zbierania na rachunki za gaz i światło.


Na sam koniec może Pan pozdrowić czytelników wywiadu i portalu W24.pl


- Serdecznie pozdrawiam czytelników portalu W24.pl Jestem wędrownym grajkiem, zapraszam wszystkich, będę grał, ile jesteście w stanie wytrzymać.


(Rozmawiała Mariola Morcinková)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.