Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19966 miejsce

Piotr Milewski:Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosję i dalej

Miarowy stukot kół powoli wtaczającego się na stacje we Władywostoku ogromnego stalowego składu obwieszcza pasażerom, że znajdują się właśnie 9288 km od Moskwy. Tu kończy się transsyberyjska magistrala i bliżej stąd do Tokio niż do Europy.

 / Fot. fot. Materiał promocyjny wydawnictwa ZnakTranssyberyjska kolej to jedno z największych cywilizacyjnych osiągnięć. Na mocy reskryptu carskiego Aleksandra III z dnia 17 marca 1891 onegdaj nakazuje się rozpoczęcie budowy połączenia kolejowego pomiędzy Uralem a wybrzeżem Pacyfiku. Dwa tygodnie później car wydaje ukaz polecający rozpoczęcie budowy linii kolejowej z Władywostoku do Przystani Grafskiej. Stąd dzisiaj, chociaż podróż kończy się na władywostockim dworcu został on zbudowany, jako pierwszy.

Ten pierwszy człon nosił nazwę odcinka ussuryjskiego, od rzeki, wzdłuż której biegły tory. Budowę prowadził zespół pod kierownictwem inżyniera Aleksandra Iwanowicza Ursatiego. W tym czasie Czechow pisał o Władywostoku: Nędza wołająca o pomstę! Jeden uczciwy człowiek na dziewięćdziesięciu dziewięciu złodziejów kalających miano Rosjanina. Nędza, ciemnota i marność, które mogą doprowadzić do rozpaczy.

Pomimo wielu przeciwieństw, braku żywności i trudów związanych z budową pierwszy pociąg wyruszył do Chabarowska z Władywostoku jesienią 1897 roku, czyli pięć i pół roku po rozpoczęciu robót. Dzisiaj typowa podróż koleją Transsyberyjską odbywa się z dworca Jarosławskiego w Moskwie do Władywostoku. Jest to rozpiętość 9288 km, a owa kolej przekracza aż 8 stref czasowych. Pociągi jeżdżą raz w tygodniu, a podróż z Moskwy do Władywostoku trwa 6 dni i 4 godziny. Średnia prędkość pociągu transsyberyjskiego to około 60 km/h. Podróż należy do dość powolnych. Wagony nie są szczególnie piękne, a raczej, jak na obecne standardy zwyczajne. W zależności od klasy, w której się podróżuje, z tej perspektywy podróż koleją transsyberyjską każdemu może kojarzyć się, jak pisze autor zupełnie inaczej.

Wtedy, gdy powstała ta kolej, a był to koniec XIX i początek XX wieku na całej długości trasy stawiano pomniki carowi. Później, gdy Rosję ogarnęła gorączka rewolucji zamiast cara pojawiał się Lenin. Po transformacji ustrojowej dzisiaj pomniki Lenina i cara niejednokrotnie stoją tuż obok siebie. Nikt, jak pisze autor nie chce zrywać z komunistycznym reliktem przeszłości, ale odżywają też dawne resentymenty do czasów, gdy Rosja stanowiła według mieszkańców największą potęgę na świecie. Stąd stare miesza się z jeszcze starszym, a nowe na razie przyjmowane jest z nieufnością.

 / Fot. fot. Materiał promocyjny wydawnictwa ZnakPiotr Milewski to prawdziwy globtroter. Jego pasją jest dziennikarstwo i fotografia. Dzięki temu, ze zechciał podzielić się swoimi wrażeniami z podróży koleją transsyberyjską powstała książka, która w rytmie stukotu kół kolejowym opowiada o tak niezwykłym przedsięwzięciu, jak dzieje najdłuższej na świecie kolei. Wisienkę na torcie stanowią opisy miejsc, jakie odwiedził poparte historycznymi faktami, ujętymi w tak doskonałą opowieść, że czytelnik, jak w miarowym dudnieniu kół kolejowych czyta i czyta i czyta i czyta… Dopełnieniem są historie podlane niejednokrotnie mocnym alkoholem o ludziach, których dzięki tej przygodzie poznał.

Petersburg-Moskwa-Irkuck-Władywostok, bezkresne rosyjskie stepy, syberyjskie wioski, uznawane w europejskim standardzie za ubogie (o ile nie biedne). Odległości, których nie mierzy się w kilometrach a w dniach podróży i ludzie niezwykli, wspaniali, twardzi, jak otaczająca ich natura. Opowieści odpowiednio wzmocnione, często własnej roboty, mocną rosyjską wódką, wiecznie żywy Lenin, duch cara unoszący się nad całą Rosją i niezwykła osobliwość natury w postaci jeziora Bajkał to zaskakujący obraz współczesnej podróży w czasie ukazanej na zaledwie niecałych trzystu stronach. Trudno jest objąć w kilkudziesięciu zdaniach kolejową przygodę Milewskiego, który w pociągach transsyberyjskiej przejechał prawie dziesięć tysięcy kilometrów i w tym czasie pokonał jedenaście stref czasowych z Warszawy do japońskiego portu Fushiki.

„Transsyberyjska” jest świetną sentymentalną podróżą. Podróżą w czasie, taką, w którą autor zabiera każdego chętnego czytelnika i taką, w którą sam bym się chętnie z autorem wybrał. To także dynamiczny reportaż drogi, przez krainę wielkich przestrzeni, niezliczonych rzek i jezior, pośród wielu azjatyckich narodów, pomiędzy nieprzebranymi bogactwami naturalnymi, przez stalowe mosty, tory i surową syberyjską przyrodę.

To dobrze, że autor odrzucił w tej pozycji wszelkie narosłe latami stereotypy. Rosjanie są ciekawi Polski, Polacy ciekawi są współczesnych Rosjan. Nade wszystko jest jedna interesująca rzecz, którą chciałbym się po zgłębieniu tej książki podzielić. Po jej przeczytaniu do szufladki Marzenia Życia dorzucam jeszcze jedno – podróż koleją transsyberyjską Moskwa-Władywostok.

Ale zaraz! Słyszycie ten dźwięk?!

Rozlega się świdrujący i ostry kolejowego gwizdka świst! Wsiadajcie! Ta przenikliwa uszy melodia oznajmia właśnie, że transsyberyjska przygoda czeka. Stalowy skład powoli rusza, żelazna droga „Transsib” czeka ginąc w gęstej mgle.

Więcej: Zakładka-recenzje subiektywne

Tytuł: Transsyberyjska. Drogą żelazną przez Rosję i dalej
Autor: Piotr Milewski
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 17 luty 2014

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Piotrku właśnie obie wymienione przez Ciebie pozycje "Pacyfik" Douglasa Forda i "Drugiej wojnie światowej"Antony Beevora od zeszłego tygodnia stoją u mnie na półce honorowej :)

Ale kiedy znajdę na nie czas...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja teraz jestem jednocześnie przy "Pacyfiku" Douglasa Forda i "Drugiej wojnie światowej"Antony Beevora i kuszą mnie "Bitwy polskiego września", ale muszą zaczekać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witaj Piotrze, ta książka to wspaniała lektura, obfitująca w wiele ciekawych opowieści zdawałoby się o jednym, czyli trasie transsyberyjskiej, a jednak wielowątkowej i wielobarwnej.

Jeśli chodzi o pakiet Znaku to jest to książka z drugiej edycji. Pierwsza edycja 23 sztuk jeszcze stoi karnie na półce. Nie mogłem sobie darować wtedy, że mają taką dobrą promocję i nie skorzystać. Ino brać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po tak wirtualnej eskapadzie zapewne wskazana jest kolejowa podróż, czego Ci Marku życzę :) To chyba jedna z Twoich pozycji w pakiecie "Znaku"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.