Facebook Google+ Twitter

Piotr Najsztub: Dziennikarz obywatelski powinien być pieniaczem

- Dziennikarstwo obywatelskie powinno być bliskie pieniactwu. W warstwie społecznej, pieniacze ze swym uporem są niezwykle przydatni. W ostatnich latach dziennikarze zawodowi patrzą władzy na usta, więc szansą dziennikarzy obywatelskich jest patrzenie władzy na ręce - mówi Piotr Najsztub w wywiadzie dla Wiadomosci24.

 / Fot. Sławek, CC2.0; http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Piotr_Najsztub.jpg&filetimestamp=20071104185917 / Fot. logoLidia Raś: Pamięta Pan swoją przygodę z dziennikarstwem obywatelskim? Rok 2007, I edycja konkursu na Dziennikarza Obywatelskiego i Pan w jury konkursu. Zapamiętałam Pana jako entuzjastę raczkującego wtedy zjawiska jakim było wtedy DO.
Piotr Najsztub: Tak, wydawało mi się wtedy, że wśród pewnej jałowości mediów „normalnych”, które obracają się wśród tych samych tematów, służą coraz bardziej wywoływaniu i podtrzymywaniu rozmaitych emocji, a nie zwracaniu uwagi na istotne sprawy i pilnowaniu potem tych istotnych spraw, dziennikarstwo obywatelskie tę lukę wypełni. Sądziłem, że będą się pojawiali ludzie, którzy będą śledzić działania różnych instytucji, patrzeć na ręce władzy. Sądziłem też, że DO będzie takim narzędziem, które będzie dostarczać nowych tematów. Tak się nie stało.

Przeczytałem niedawno raport NIK w sprawie tzw. Schetynówek. Podobno jakość pozostawia wiele do życzenia. Ja bym oczekiwał, że szeroka społeczność kierowców, którzy z tych dróg skorzystają, zbierze się i ktoś napisze jak to wygląda na co dzień. Ale nikt nie napisał… Szereg takich tematów nam umyka. Mam wrażenie, że Ci, którzy mieli ambicje być dziennikarzami obywatelskimi, dali się wciągnąć w nasz, zawodowców, wir. Komentują Tuska, Kaczyńskiego, sprawę krzyża na Krakowskim Przedmieściu i raport MAK, czyli robią to samo co my. Nie wypełnili tej luki.

Dlaczego tak się dzieje?
Bo łatwiej jest pisać o Tusku i Kaczyńskim, bo ma się poczucie uczestniczenia w mainstreamie; ale to źle wróży. Były takie przypadki jak np. Kataryna, która pisała wnikliwie o różnych sprawach, drążyła, szukała, ale zdaje się, że nawet ona w ostatnich czasach wpadła w mainstream, a jej naśladowcy się nie pojawili. W ostatnich latach dziennikarze zawodowi patrzą władzy nie na ręce a na usta, więc szansą DO nadal jest patrzenie władzy na ręce.

Mówi się często, że dziennikarstwo obywatelskie rozkwita tam, gdzie silne jest społeczeństwo obywatelskie…
No tak, a u nas jest z tym marnie, bo nigdy nie mieliśmy takiego doświadczenia zbiorowego. Początek lat 80. wyzwolił patriotyzm, ale nie działania typowe dla społeczeństwa obywatelskiego; nie mamy wzorców. Myślę, że marzenie o społeczeństwie obywatelskim trzeba odłożyć, bo go w Polsce w najbliższym czasie mieć nie będziemy. Możemy mieć coraz silniejsze społeczności walczące o coś w swojej okolicy, więc może to za 20-30 lat spowoduje, że społeczeństwo obywatelskie się pojawi. Na razie jesteśmy skazani na jednostki pozarządowe, które jako jedyne będą mogły wpływać na rządzących.

Prof. Maciej Mrozowski: Znaczenie dziennikarstwa obywatelskiego rośnie

Kim jest dla Pana modelowy dziennikarz obywatelski?
Człowiekiem z pasją pisania. I z pragnieniem, by być słyszanym. Tylko nie ma w nim wytrwałości i niestety „ego” dominuje. Dziennikarstwo obywatelskie powinno być bardziej zbliżone do pieniactwa. Jeśli dziennikarza obywatelskiego w pracy jego gminy coś oburza, to idzie do tej gminy, pisze, szuka, ktoś mu odpowiada, idzie na spotkanie rady… To jest dziennikarstwo obywatelskie. Bliskie pieniactwu. My uważamy, że pieniactwo to coś negatywnego. W sądzie, gdy sąsiad kłóci się sąsiadem – tak, ale w warstwie społecznej, pieniacze ze swym uporem są niezwykle przydatni.

Zawodowi dziennikarze, krytykując dziennikarstwo obywatelskie, często zarzucają mu nierzetelność, chęć realizowania jakichś swoich interesów. Według Pana słusznie?
Nawet w internecie obowiązują zasady prawa prasowego. Jest więc groźba, że jeśli
pieniacz pomówi kogoś, będzie ukarany. Zanim się coś napisze, postawi zarzuty, trzeba mieć na to dowody. Jeśli ktoś pisze, bo coś usłyszał, a nie ma dowodów, to nie jest to dziennikarstwo obywatelskie, tylko donosicielstwo obywatelskie. Ale jest jeszcze coś, ja czytam też prasę lokalną i nie ma w niej tematów od dziennikarzy obywatelskich, bo DO wcale nie poruszają aż takich istotnych spraw lokalnych! A jeśli już coś się pojawi, to zwykle słabo udokumentowane.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy



Zaglądał Pan ostatnio na W24? W serwisie materiały przechodzą przez moderację, także pod kątem rzetelności informacji.
No i tak powinno być, bo jednak serwis jeśli jest poważny, to zamieszczając treści na swoich stronach, musi mieć możliwość skontrolowania tego co puszcza. Zmusza zresztą do tego prawo prasowe. Trudno oczekiwać, że sam dziennikarz obywatelski będzie o tym pamiętał, bo on jest głównie od podania informacji, ale jeśli puszczamy jego materiał, to musimy przefiltrować go zgodnie z założeniami sztuki dziennikarskiej.

Widzi Pan potrzebę większej kontroli w internecie?
Zasady kontroli są. To tylko rząd sprytnie udaje, że nie czytał dyrektywy unijnej, która niczego nie nakazywała, ale informowała w jakim kierunku zmierza internet i jak w związku z tym w przyszłości chronić różne interesy. Przecież w Polsce, w internecie obowiązują zasady prawa prasowego. Kodeks cywilny i kodeks prawny również działa wobec treści zamieszczonych w sieci, prawo autorskie też, tylko trzeba tego przestrzegać. Zgoda na powiększający się obszar anonimowości, w którym panują coraz większe emocje negatywne jest przyzwoleniem na bezkarność. Jeśli coś deprecjonujemy, to róbmy to z otwartą przyłbicą, a jeśli nie chcemy robić tego otwarcie, to dyskutujmy u cioci na imieninach.

To, co napiszemy, może być użyte przeciw nam - Kataryna dla W24

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

ciekawski
  • ciekawski
  • 01.04.2011 18:49

Pani Jolanto, cieszę się, że ktoś w końcu dostrzegł prawdziwe oblicze wspomnianego "dziennikarza z jajami", Pana Jelinka. Odnoszę wrażenie, że lubi się wymądrzać, krytykując wszystkich i wszystko. Ale sam z lubością oddaje sie lekturze w prasie, nasłuchuje radia (vel czyta) i telewizji, by potem kopiować materiały i podpisywać jako swoje. Przez takie osoby do"dziennikarzy obywatelskich" inni odnoszą się z dozą pobłażliwości lub pogardy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Z. Jelinek, lepsze chyba własne "szkolne wypracowania" niż plagiaty, prawda? Moi uczniowie w każdym razie o tym wiedzą. Bo cóż to za "dziennikarz z jajami", któremu zarzuca się przypisywanie sobie cudzej pracy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie pamietam gdzie i kiedy , ale przeczytalam kiedys slowa o dziennikarstwie, ktore gleboko utkwily mi w glowie: dziennikarzem powinna kierowac zlosc - mysle, ze to mial na mysli Najsztub mowiac o pieniactwie . Dziennikarz musi byc wiecznie zly na cos , zeby wystarczajaco gleboko i wystarczajaco skutecznie i cierpliwie - lub niecierpliwie - drazyc swoj temat . Ugodowosc jest jak poddanie sie, zobojetnienie - w tym znaczeniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za p. Najsztubem nie przepadam, nie jest to wysokiego polotu redaktor, wystarczy zerknąć na to, co zrobił jako naczelny z Przekrojem, lecz tutaj z nim muszę się zgodzić w sprawie pieniactwa. Ma facet racje. Rzecz jasna, nie lubię sformułowania dziennikarz obywatelski, czyli jakby był niższej kategorii od tzw. zawodowych, o których jeszcze mam gorsze zdania, bo w tym środowisku przebywam, o zgrozo, niemniej owe pieniactwo jest jak tlen dla piszącego teksty. Artykuł to nie szkolne wypracowanie dla pani polonistki. Artykuł musi burzyć utarte kanony tak, aby dziś czytelnik chciał go przeczytać. Dlatego sam autor musi być z jajami. I to bez względu czy jest tzw. obywatelski czy tzw. zawodowy, czy wolnym strzelcem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, wyjaśniliśmy dokładnie skąd opóźnienia w publikacji wspomnianego tekstu (absolutnie nie został on odrzucony). Cytuję naszą odpowiedź na Twoje pytanie w tej sprawie: "(...) Co do wywiadów, to świetnie, że zechciał Pan podjąć ten wątek. Chętnie dołączymy Pańskie materiały do naszego (że tak go nazwę) cyklu wydawniczego; zaznaczę jednak, że garść wywiadów oczekuje już w kolejce, bardzo proszę zatem o jeszcze większą dozę cierpliwości, niż teraz... :-)" - Czy coś jest niejasne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu! Totez ja wczoraj zapytalem amatora. Od wczoraj materiał sie nie ukazal... Kogo interesuje to, co o dziennikarstwie obywatelskim ma do powiedzenia dzienniakarz obywatelski?... Nkogo!

Komentarz został ukrytyrozwiń
jasiu
  • jasiu
  • 31.03.2011 21:02

a kto to jest najsztub?
fajno, że mówi, ale czy potrafi słuchać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem zasadniczym błędem jest pytanie o dziennikarstwo obywatelskie dziennikarzy z pierwszych stron gazet. Przecież zawodowi to cała armia ludzi. Jakich? Różnych. Jak różne są media. Małe i duże. Jak różni są dziennikarze obywatelscy. Nie tak przebiegają podziały. Są zawodowi rzetelni, ambitni, sumienni, utalentowani, są leniwi, niedbali, robiący sporo błędów różnego rodzaju, oportunistyczni...

Co pewien czas słyszymy głosy dziennikarskich celebrytów umniejszających trud obywatelskich (na szczęście nie dotyczy to powyższego rozmówcy, za co chwała Panu, Panie Piotrze). Że ich praca to zwykła grafomania. Sama podczas uroczystej Gali w Warszawie, będąc pod wrażeniem takiej krzywdzącej opinii, usłyszanej wcześniej w TV, wyraziłam na gorąco swój sprzeciw.

Piotr N. sprowokował do myślenia, używając słowa "pieniacze". Miało zabrzmieć mocno, wywołać efekt i wywołało. Trochę mi to przypomina bajkę "Przyjaciele" Krasickiego (bez związku z tytułem), gdzie cwany wół mówi: "A tymczasem masz kozła"... a mnie daj spokój.

A dlaczego to właśnie dziennikarz obywatelski miałby być pieniaczem? Czy on żyje w próżni? Dlaczego nie może zawodowy? Może pieniaczem (w Pańskim rozumieniu tego słowa, Panie Piotrze) powinien być po prostu każdy obywatel? Pacjent, uczeń, radny, petent...? I to należałoby propagować. W to wierzyć... że jednak możliwe. Społeczeństwo obywatelskie, nie tylko dziennikarstwo obywatelskie. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

p.Isabello,
Sorry, mea culpa, nie doczytałem tam ostatniego zdania :-((((

pozdrawiam
WA

Komentarz został ukrytyrozwiń
Remigiusz
  • Remigiusz
  • 31.03.2011 16:28

@Lidia Ras: "Najsztub wyraźnie mówi, że pieniactwo rozumiane jako swarliwość, kłótliwość, nieumiejętność życia w społeczeństwie to coś złego... Ale jest też coś, co Piotr Najsztub nazwał "pieniactwem", pod czym kryje się upór, dociekliwość, zgłębianie tajemnicy... "

"Pieniactwo" ma semantycznie tylko jedno znaczenie, czyli "swarliwość, kłótliwość, nieumiejętność życia w społeczeństwie". Ta sytuacja się nie zmieni, niezależnie od tego, jaka ego-definicję pieniactwa stworzył Pan Najsztub.

I powtarzam: wypowiedz Pana Najsztuba to duby smalone... :)

Usunięto mój pierwszy komentarz, zawierający to stwierdzenie. Ponieważ nie łamie regulaminu serwisu, dziwie się... Dziwić się wolno każdemu, prawda?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.