Facebook Google+ Twitter

Piotr Tymochowicz: Jak Lepper rozbił IV Rzeczpospolitą

Politycy prześcigają się w intepretacji tego, co pokazała wczoraj Renata Beger. Zdaniem Piotra Tymochowicza, specjalisty od wizerunku publicznego, robią to nieudolnie. Jak "Beger Gate" wpłynie na wizerunek politycznych graczy?

Rozmawiamy z Pioterm Tymochowiczem – specjalistą od kształtowania wizerunku

Agata Ślusarczyk: Chociaż do korupcji w polityce zdążyliśmy się przyzwyczaić, wczorajsze wydarzenie było jednak trochę inne od poprzednich afer. Czym się różniło i jak Pan je ocenia?


fot. Agata Ślusarczyk / Fot. Piort Tymochowicz: Myślę, że paradoks tych zdarzeń polega na tym, że od dłuższego czasu właśnie w ten sposób uprawia się politykę. Najbardziej przerażające jest to, że z tych rozmów wynika jednoznacznie, iż dla polityków była to normalność. Rozmawiali z sobą tak, jak gdyby na co dzień w ten sam sposób się porozumiewali. I to jest dla społeczeństwa szokujące. Jest pewna przepaść między wyobrażeniem o tym, czym jest polityka, a tym, czym na prawdę zdaje się być. Ludzie nie byli przygotowani na taką przepaść. Mamy do czynienia z idealnym wizerunkiem korupcyjnym. Przyzwyczailiśmy się do tego, co oznacza korupcja w biznesie, teraz już wiemy, czym jest korupcja w polityce.

Po ujawnieniu taśm przez posłankę Beger, najbardziej widoczna medialnie była zdecydowana reakcja ze strony PO. Wydaje się, że Platforma zaczęła
najszybciej wykorzystywać zaistniałą sytuację do budowania swojego wizerunku.




Widzieliśmy, co się stało na Węgrzech. Tam mamy do czynienia z protestem bardzo spontanicznym. Opozycja w pewnym momencie, ale nie od początku, starała się przejąć ten protest na swoją korzyść. Każda partia opozycyjna, będzie chciała przejąć jak najszybciej kontrolę nad tak zwanymi spontanicznymi zjawiskami społecznymi. Ja bym się jednak nie zgodził, że tylko PO zareagowała. Po wczorajszych konferencjach widać w miarę natychmiastową reakcję co najmniej dwóch partii. Nie tylko Platformy, ale i lewicy. Obecna sytuacja, to szansa dla wielu partii opozycyjnych, by na bazie protestu społecznego odnowić lub zbudować swój wizerunek polityczny. Dziś przed Sejmem protestowała lewica.

A co z wizerunkiem PiS? Przedstawiciele tej partii mówią, że nic się nie stało. Co więcej, to Samoobrona jest tym "złym", który próbuje rozbić rząd i uniemożliwić sprawne kierowanie państwem. Czy taka ocena zdarzeń pomoże w odbudowaniu wizerunku tej partii?


Jestem przerażony tym, że mimo sprawnie przeprowadzonej kampanii wyborczej i wielu sukcesów propagandowych doradcy PiS-u nie dali sobie rady z obecną sytuacją. Konferencja zorganizowana w Sejmie była bardzo słaba. Argumenty, które padły, kompletnie nie przemówią do ludzi. Do żelaznego elektoratu PiS tak, ale nie do pozostałych. Świadczy to o braku pomysłu już nie tylko na sprawne zarządzanie państwem, ale także na to, że partia nie potrafi reagować na krytyczne sytuacje. Pamiętajmy o jednym – budowanie pozytywnego wizerunku, to nie tylko konsekwentna, pozytywistyczna praca u postaw. Budowanie wizerunku, to również umiejętność reagowania w sytuacji kryzysowej. I takiej umiejętności nie widzieliśmy ani dzisiaj, ani tym bardziej wczoraj, kiedy przedstawiciele PiS-u milczeli, a jeśli zabierali głos, to w sposób nieudolny.

Co w takim razie musieliby zrobić politycy z PiS-u, aby "wyjść z twarzą" z tej sytuacji?


Można było zastosować dwie metody. Pierwsza z nich to odcięcie się od tego co się zdarzyło.

Po części właśnie tak jest – posłowie mają zakaz rozmowy z mediami. Czyli jest to pewnego rodzaju "odcięcie"...


Ja myślę o znacznie mocniejszym odcięciu. Takim, które by wyizolowało na moment Lipińskiego i Mojzesowicza. Są takie chwile, kiedy trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Był już taki moment. PiS nie bardzo wiedziało, jak zostanie przyjęta kwestia dziadka Donalda Tuska i wtedy nastąpiło odsunięcie Jacka Kurskiego od partii. Takich zdecydowanych działań tu zabrakło. To jest jedna metoda. Druga, to przedstawić porażający argument za tym, że inaczej nie można było postąpić. Że właśnie takie wyjście z rozwiązanie było ostatnią deską ratunku, by stworzyć większość parlamentarną.

I właśnie w ten sposób PiS uzasadnia zachowanie Lipińskiego. Tak też tłumaczył się sam poseł.


Tak, ale do ludzi trzeba mówić nie metodami socjotechnicznymi. W sytuacjach kryzysowych nie można używać socjotechnik. Trzeba użyć komunikatu otwartego. A z tym nasi politycy kompletnie sobie nie radzą.

A może to Renata Beger powinna inaczej rozegrać tę sytuację, aby nie pozostawić cienia wątpliwości co do interpretacji tych zdarzeń?


fot. Agata Ślusarczyk / Fot. Gdybym miał przygotowywać panią Beger, zagrałbym jeszcze mocniej. Namówiłbym ją
do tego, by nazwała razem z ministrem rzecz po imieniu. Musiałaby powiedzieć takie zdanie "panie ministrze, rozumiem, że my się nie boimy korupcji. Trudno, cel uświęca środki, trzeba działać korupcyjnie". Gdyby takie zdanie potwierdził minister, nie byłoby problemu z oceną tej sytuacji. Tego zabrakło.

Wracając do komunikatów, co w tym wypadku znaczy komunikat otwarty?


To jest coś, czym posługuje się na przykład Andrzej Lepper. Zna on cztery narzędzia komunikacji otwartej. Jacek Kuroń stosował dwa: umiejętność mówienia o własnych emocjach w sposób otwarty. O tym, co czuje. Daje to efekt uczłowieczenia polityka. Drugie, to umiejętność nazywania emocji innych. Proszę zauważyć, że Jacek Kuroń nie miał z tym problemu, potrafił powiedzieć przed kamerami "jest mi niezmiernie przykro z tego i z tego powodu". Potrafił też nazywać emocje innych "ja wiem, że jesteście rozczarowani".

To są dwa z czterech narzędzi komunikacji otwartej, a inne?


Oprócz tego, umiejętność jasnego sformułowania oczekiwań. To jest takie mówienie ludzkim głosem. My żyjemy w społeczeństwie, od którego wymaga się na każdym kroku wiecznego procesu domyślania się.
My się wiecznie musimy wszystkiego domyślać. Natomiast w tym przypadku zadziałałaby metoda "otwartej kurtyny". Gdyby PiS nie ukrywało przed opinią publiczną potajemnych rozmów, tylko robiło to wszystko przy otwartej kurtynie, wówczas nie byłoby problemu. Gdyby premier powiedział, że od dziś zastosujemy w stu procentach transparencję polityczną, czyli całkowitą jawność, to mogłoby ludzi ewentualnie przekonać. Ale nic takiego tak na prawdę nie nastąpiło.

Co dalej z Andrzejem Lepperem?


Nikt rozsądny nie uwierzy, że na cały pomysł akcji wpadła Renata Beger w tajemnicy przed Andrzejem Lepperem. Oczywiście, tak nie było. To jest akcja Lepper Gate a nie Beger Gate. Był to bardzo sprawny ruch socjotechniczny. Andrzej Lepper radzi sobie na pewno lepiej niż PiS z sytuacjami kryzysowymi. I mamy piękny pokaz, jak Andrzej Lepper rozbił IV Rzeczpospolitą.

Rozmawiała: Agata Ślusarczyk






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.