Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2075 miejsce

Piotrek nie chciał żałoby - Odszedł nie chcąc, by po nim płakano.

Miał zaledwie 15 lat, trzy ostatnie zmagał się ze śmiertelną chorobą nowotworową - białaczka. Większość Piotrka rówieśników załamałaby się, ale nie on - skrupulatnie zaplanował sposób, w jaki ma być pochowany.

Piotruś w czasie leczenia / Fot. Agnieszka Bartkowiak Odszedł Piotrek superbohater, którego historia poruszyła wiele serc. Piotrek był cudownym chłopcem
pełnym siły, walki, samozaparcia, a przy tym zawsze uśmiechniętym. Pokonał białaczkę po wielu miesiącach
pobytu w szpitalu i po roku przyjmowania chemii podtrzymującej. Niestety w 2014 roku choroba zaatakowała ponownie. Historia powtórzyła się – wielomiesięczna walka i wygrana. Radość potrwała bardzo krótko, w połowie 2015 roku nastąpiła kolejna wznowa. Pomimo bardzo agresywnego i ryzykownego leczenia nie uzyskano remisji. Po przeszukaniu baz światowych nie znaleziono Dawcy szpiku , nikogo kto mógłby pomóc chłopcu !


Ostatnie pożegnanie Piotrusia / Fot. Sandra Kaczmarek  / Fot. Hania CieślakOstatnim życzeniem chłopca była msza, na której nikt
nie będzie smutny i którą sam zaplanował.


Wolą Piotra było, aby na pogrzebie, by go nie opłakiwać, bo wierzył, ze tam gdzie
trafi, będzie mu lepiej. Jego życzeniem było, by msza skończyła się koncertem szkolnych
kolegów i kabaretowym skeczem, żeby tego dnia nikt nie był smutny.
Po wyjściu ze szpitala chciał złożyć zdalnie sterowany samochód i wziąć
udział w zawodach. Wiedząc, ze nie zdąży, zapragnął, by takie modele odprowadziły
go na cmentarz... Pożegnać chłopca przyszło tłumy osób.
Rodzina, koledzy i koleżanki ze szkoły, wielu znajomych oraz przedstawiciele Fundacji.

Ostatnim życzeniem Piotrka było, żeby pożegnały kolorowe balony.
Takie jakie puszczał ze szpitalnego okna, wierząc ze zaniosą jego prośby o wyzdrowienie.


Piotrka zapamiętamy go jako bardzo dzielnego i pogodnego młodego człowieka,
którego postawa w walce z chorobą była wzorem dla innych.

Chłopca pożegnaliśmy 2.02. 2016 na cmentarzu w Poznaniu na Junikowie.


Mowę pożegnalną nad trumną Piotrka wygłosił Grzegorz Wilk - Strażnik Raju
Youtube Piotrkowi Grzegorz Wilk


Wiadomości24 o Piotrku:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zatrzymac_cierpienie_ostatnie_marzenie_umierajacego_chlopca_337713.html


źródło: TVP Poznań


Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Maria pisze: "Bez związku z rzeczywistością ludzki umysł nie jest w stanie dosięgnąć obecności Boga, bytu który jest bardziej – najbardziej".
======================================================== ===

Stwierdzenie kategoryczne, tyle tylko że chyba - tak przypuszczam - nie Twoje oryginalne, bo niby skąd to wiesz? Miałaś już doświadczenie z sytuacji przeciwnej, aby to porównać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta.

Antycypacja jest terminem który najlepiej oddaje sytuację tego chłopca. Uczestniczy symbolicznie w wydarzeniu, które nastąpi, bo ma silne wyczucie tej rzeczywistości, która nastąpi. Bez związku z rzeczywistością ludzki umysł nie jest w stanie dosięgnąć obecności Boga, bytu który jest bardziej – najbardziej.

Chłopiec stoi u wrót wieczności, już prawie zagląda w jej tajemnicę. I przekazuje nam wiadomość, że nie ma się czego bać, że coś tam jest. Nie tylko że jest dojrzałą wierzącą osobą. On chce się dzielić swoim doświadczeniem. Doświadczył czegoś – siła tego opisu i siła jego osoby płynie z doświadczenia.

Gdy dyskutowałam z Markiem, z tobą, z Arturem o obecności katechezy w szkole (bo szkolna złowi więcej i więcej przekaże, niż katakumbowa przy salce parafialnej) mogłam przekonać was statystyką. Ewaluacją, liczbą chętnych, niechętnych.

Ten chłopiec wniósł własne doświadczenie katechezy szkolnej (między innymi jej) i doświadczenie choroby i śmierci, których ja nie mam i nie macie wy. Jest to wartość realistyczna, czyli wartość zetknięcia się z rzeczywistością (śmierci, choroby), katechezy.

Idealizm nie wniesie w naszą umysłowość tego, co takie realistyczne doświadczenie wnosi.

Marku,

jak widzisz wiek nie ma istotnego znaczenia w ocenie fenomenu wiary. On ma znaczenie, gdy przychodzi nam skonfrontować się z podbudowanym przez kulturę kryzysem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A może jako zapowiedź rzeczy ostatecznych? Wiem, wiem, tak ujęłabyś to w słowa w traktacie teologicznym, ale czy taki język nie wydaje Ci się zbyt hermetyczny?
W kwestii Boga jakoś bardziej przychylam się do mowy "czucia i wiary", niż "szkiełka i oka".

Komentarz został ukrytyrozwiń

PROPONUJĘ SPOJRZEĆ NA WIARĘ JAKO NA ANTYCYPACJĘ W RZECZYWISTOŚCI ESCHATOLOGICZNEJ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Również zgadzam się z tym, że wiara jest ludziom potrzebna, tylko ludziom... świadomym. Wspomniane przeze mnie niżej okresy życia człowieka, te bez świadomości - mają gdzieś jakąkolwiek wiarę.

A przecież jeszcze dochodzi cały problem prawdziwości (właściwości) wiary. Postawię w tym aspekcie pytanie retoryczne: czy jest jakaś istotna różnica w "mocy" jaką daje wiara w "naszego" Boga, Allaha, Manitou czy jakiegoś np. Wodana?

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Wiara jest ludziom potrzebna jak powietrze. I tego nie zmienicie./

Ja zmieniać nie chcę. Co więcej - zgadzam się.

Patrzyłem na śmierć dwóch osób, na tak zwane "ostatnie westchnienie".
Westchnienie - dosłownie.
Nadzieję - w tych "przypadkach" przynajmniej - ostrożnie podzielam.
Ale pewność..? Nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moi Mili Panowie A i M.
opowiedziałam Wam co mówił mi Dziadzio. Kiedy odwiedziłam go w szpitalu, umierał na raka jelita w strasznych bólach. Nie stracił przytomności umysłu. Powiedział dokładnie to samo. Rozmawiał nie ze mną, a przy mnie z moim ojcem, z którym całe życie dyskutował, różnili się poglądami skrajnie, lecz kochali bezgranicznie.
Wiara jest ludziom potrzebna jak powietrze. I tego nie zmienicie.
Jeśli występuje już demencja i stan nieświadomości jest daleko posunięty. ? no cóż wówczas ta osoba jest już w swoim świecie i nie może Ci tego przekazać. Mózg jest zniszczony, zostaje ciało. Zatem zadajmy pytanie czym jest świadomość? raz ona wyłącza się pierwsza a raz druga. Co się z nią dzieje gdy wyłączy się ciało?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, to co napisałaś, są to stereotypowe odpowiedzi duchownych i innych zwyczajnych ludzi, z którymi na takie tematy rozmawiałem.

Schody zaczynają się, gdy wyjdziesz z tych stereotypowych sposobów myślenia i odniesiesz to do sytuacji, gdzie "osoba wierząca" nie ma świadomości (np. demencja, wiek niemowlęcy czy wczesnodziecięcy). Co wtedy? Wtedy ten sposób wyjaśniania... się załamuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Panie Arturze, wierzący ludzie i przyjmujący ostatnie sakramenty NIE umierają w samotności./

Pani Barbaro, to bardzo delikatna materia. Z naszej perspektywy - nie. Ale ona się nie liczy. To nasze projekcje. Odczuć umierającego nie znamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

w sytuacji beznadziejnej, gdy już nie ma nadziei na nic, tu: w medycynę pozostaje silna wiara w Boga. (jak trwoga to do Boga). Ona jest ludziom tak potrzebna jak powietrze. Mój Dziadzio był w 4 obozach koncentracyjnych i powiedział mi, że gdyby nie silna wiara w Boga, to nie byłby w stanie tej beznadziejnej okropności przeżyć. Odczuwanie bliskości Boga daje właśnie "komfort" , że nie jest się samotnym.

Panie Arturze, wierzący ludzie i przyjmujący ostatnie sakramenty NIE umierają w samotności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.