Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3527 miejsce

Piotrkowskie Alcatraz nie dla uciekinierów!

Planujesz ucieczkę z więzienia? Użyj wszelkich chwytów, by tylko nie dostać się do Zakładu Karnego w Piotrkowie Trybunalskim. Uciekać bowiem stąd można tylko do pierwszych strzałów strażnika. Nawet przemycona ci tu komórka nie zadziała!

Około 850 osadzonych więźniów siedzi w warunkach – jak na polski wymiar sprawiedliwości – wręcz luksusowych, choć przeludnienie – tak charakterystyczne dla naszego więziennictwo – i tutaj rozrosło się już ponad jakiekolwiek normy. Placówkę zbudowano dla 619 mężczyzn. Mimo tłoku o ucieczce można tylko marzyć. Nad wszystkim czuwa 260 funkcjonariuszy i 22 pracowników cywilnych. Choć z zewnątrz obiekt wygląda na sanatorium, to jednak placówką kuracyjną nie jest.  / Fot. Dariusz Śmigielski/Dziennik Łódzki

Wyjątek na penitencjarnej mapie



Zakład penitencjarny – najnowocześniejszy w Polsce – urządzony na najwyższym technicznie poziomie, wyprzedza o dwie epoki znane z filmów sensacji zakłady i kolonie karne w państwach Afryki czy Ameryk Południowej i Łacińskiej. Cele, mimo że z prysznicami, są spartańsko urządzone. Ciepła woda płynie tylko raz w tygodniu (oszczędności!) i to przez kilka minut. Toalety zapewniają komfort, ale tak naprawdę są po to, by skazańcy nie musieli się za często przemieszczać i niepotrzebnie kontaktować między sobą w czasie wypraw w ustronne miejsce. Wyposażono je w metalową, nietłukącą się „ceramikę”. Wariatów przecież nie brakuje, a choć na więziennym wikcie, to energia niektórych rozpiera. Hala sportowa z siłownią urządzone z myślą nie o skazanych, lecz dla kadry, podobnie jak boisko do koszykówki, udostępniane są jednak przez zarząd więzienia także nienagannie sprawującym się więźniom. Pod ziemią ćwiczebna, klimatyzowana strzelnica, jakiej nie ma nigdzie w Polsce.

Wzorowy obiekt działający od jesieni 2003 r. zastąpił stary piotrkowski areszt, gdzie warunki, jak w większości polskich zakładach karnych, wołały o pomstę do nieba! Tam okna cel wychodziły wprost na tranzytową, ruchliwą ulicę. Poklasztorne budynki, wpisane do rejestru zabytków, z porosłymi na murach drzewami-samosiejkami, zwyczajnie się sypały.

 / Fot. Dariusz Śmigielski/Dziennik ŁódzkiW tym zmurszałym więzieniu nie było nawet kanalizacji i w kilkunastoosobowych celach stały blaszane kubły do załatwiania się! Mężczyźni na oczach współlokatorów nie tylko musieli więc sikać do tych kibli, ale i robić kupę! Pozbawieni wolności ludzie nie mieli też tzw. spacerniaka, a na podwórzu gniły odpady spożywcze w kontenerach, otoczonych rojem much.

Nikt tych ruder już nie remontował, bo po co było wyrzucać pieniądze, skoro mówiło się o budowie nowego zakładu, a potem jeszcze przez kilka lat ciągnęła się duża inwestycja. Od momentu decyzji o budowie nowego więzienia, podjętej jeszcze przez rząd Hanny Suchockiej (sic!), nie zużyto w Piotrkowie – z oszczędności – choćby jednej puszki farby! Wizytujący areszt rzecznik praw obywatelskich prof. Tadeusz Zieliński uciekał stamtąd w popłochu, wstrząśnięty widokiem biegających po dziedzińcu szczurów, karaluchów i prusaków rozdeptywanych butami! Oczywiście, wystosował zaraz wnioski do rządu o szybką budowę nowego „pensjonatu” i zagroził zamknięciem placówki, ale kto tam by się przejmował zrzędzeniem profesora! Budowa ruszyła dopiero po kilku latach od tej głośnej wizytacji.

Technika jak w NASA



Kompleks więzienny o powierzchni ponad 19 tys. metrów kw., zajmujący teren ok. 5 hektarów dawnych ogródków działkowych, jest najlepiej pilnowanym więzieniem w Europie. Przed ucieczkami, niepożądanymi kontaktami pomiędzy więźniami i porozumiewaniem się ze światem zewnętrznym chroni 120 uzbrojonych strażników wspomaganych przez naszpikowane elektroniką urządzenia, a dozór cel ze szczególnie niebezpiecznymi przestępcami – recydywistami ułatwiają kamery, „widzące” również nocą. Drzwi cel dla 26 groźnych bandytów i tzw. recydywy „klawisz” (użyjmy wreszcie tego słowa) nie może sam otworzyć, dopóki nie uzyska kontrasygnaty dowódcy zmiany w postaci elektronicznego zwolnienia blokady zamka. Karty magnetyczne do otwierania krat i drzwi w razie zagubienia, po prostu się... dezaktywują.

Zainstalowano też chytry system uniemożliwiający korzystanie z telefonów komórkowych i bezbłędnie lokalizujący aparaty przemycone jakimś cudem na teren więzienia. Według wykonawców piotrkowska placówka to obiekt bardzo wymagający ze względu na jej charakter. Zainstalowano tu komputerowy system nadzoru EBI (Enterprise Building Integrator), integrujący systemy: kontroli dostępu, sygnalizacji włamania i napadu, ochrony obwodowej, przeciwpożarowy, telewizji cyfrowej i nadzoru cel więziennych (włączanie i wyłączanie oświetlenia, lamp podczerwieni, radiowęzła, otwieranie i zamykanie okien). / Fot. Dariusz Śmigielski/Dziennik Łódzki

Aparat rentgenowski na bramce wejściowej prześwietla nawet sędziów, prokuratorów, adwokatów i niejednokrotnie... członków samej załogi, ponieważ, jak tłumaczą władze więzienne, także do funkcjonariuszy – niestety – trzeba mieć ograniczone zaufanie. System ochrony elektronicznej wykrywa nie tylko metal, ale nawet narkotyki. Takie urządzenie po raz pierwszy zastosowano w kopalniach diamentów w Republice Południowej Afryki.

Choć zjawisko więziennej grypsery jest domeną zakładów karnych na całym świecie, to w Piotrkowie „klawisze” mają nadzieję, że przekazywanie grypsów dzięki technice jest teraz mocno utrudnione. Szef więzienia zza biurka ma wgląd w dowolny zakamarek więzienia, a kamery śledzą nie tylko zachowanie więźniów, ale również, i tego też nikt nie kryje, każdy ruch funkcjonariuszy. Dlatego newralgicznym miejscem, a właściwie – sercem więzienia, jest centrum elektronicznego sterowania, które przypomina ośrodek kierowania lotami kosmicznymi NASA na Przylądku Canaveral. Jedno można stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa: uciec stąd nie sposób. Dlatego najbardziej znani polscy kryminaliści, członkowie zorganizowanych grup przestępczych, wyjątkowo brutalni i o wysokim poziomie demoralizacji, „wypoczywają” w piotrkowskim więzieniu.

Alcatraz po piotrkowsku



Postawiono na bezpieczeństwo. Sprzęty w celach przyspawane są do podłogi, aby w rękach zdesperowanego furiata nie stały się niebezpiecznym narzędziem. Więzienny mur z wieżami dla strażników mierzy 5 metrów. Od pierwszej chwili przyjęcia do aresztu osadzeni poruszają się tunelami, wykopanymi 6 metrów pod ziemią. Gmach mieszkalny mieści 275 niewielkich cel (z gniazdem do telewizora), trzy -, dwu - i jednoosobowych. Nie licząc cel transportowych i izb chorych. Tak małe, ciasne cele powstały dla wytworzenia u przebywających w nich poczucia izolacji.

– Całkowita izolacja, oprócz względów bezpieczeństwa, pozwala zapobiec zjawisku demoralizacji – wyjaśnia dyrektor piotrkowskiej „ciupy” płk Andrzej Rynkiewicz. – Recydywiści nie mają możliwości „szkolić” tych osadzonych, którzy po raz pierwszy popadli w konflikt z prawem. Każde okno zabezpiecza podwójna krata, blenda przepuszczająca promienie słoneczne i czujniki. Całe życie osadzonego skupia się na 3 metrach kwadratowych powierzchni, wliczając w to miejsce pod metalowe łóżko i szafkę. Spacery organizowane są na 14 spacerniakach, zupełnie odizolowanych od okien i świata.


„Miękkie” widzenia, czyli bara-bara



Dwa pięciokondygnacyjne budynki dla więźniów przy peryferyjnej, fabrycznej ulicy Wroniej, spięte są parterowym łącznikiem pełnowymiarowej hali sportowej, a od strony południowej budynkiem przeznaczonym na przyjęcia i zwolnienia skazanych, przesłuchania, widzenia, opiekę lekarską, działalność kulturalno-oświatową i kaplicę. Pomyślano o salach rekreacyjnych, telewizyjnych, bibliotece i świetlicy. Działa kuchnia, jest pralnia, są garaże, a administracji służą wygodne pomieszczenia. Niby oficjalnie nie ma pokoju „miękkich widzeń” dla bara-bara, ale jest kilka pokoików, w których widzenia odbywają bez dozoru strażnika i kamer, ale na takie przywileje trzeba sobie zasłużyć w oczach dyrekcji.

Pytanie, po cóż w tych pokojach łazienki, szefowie aresztu zbywają żartem. - Przecież nie ma w tych pomieszczeniach łóżek - przekonują, jakby ten mebel był nieodzowny do uprawiania miłości, zwłaszcza przez spragnionych siebie kochanków. I puszczają oko. Żeby zasłużyć sobie na względy, więźniowie starają się utrzymywać w miarę poprawne stosunki z tzw. wychowałkami - czyli wychowawcami więziennymi.

Piotrkowski zakład oficjalnie noszący nazwę Aresztu Śledczego stanął w trzy lata od rozpoczęcia robót we wrześniu 2000 roku, podczas gdy budowa podobnego w Radomiu ślimaczyła się lat czternaście! To zaledwie drugi zakład penitencjarny wybudowany w Polsce w ostatnich kilkunastu latach. Koszt inwestycji, sfinansowanej z kasy państwa, wraz z kompletnym wyposażeniem, to prawie 85 mln zł. 10 procent tej kwoty poszło na techniki zabezpieczeń.

Morderca obiad ci poda


Do zakładu przynależy organizacyjnie także dość wiekowy już Oddział Zewnętrzny w Goleszach koło Tomaszowa Mazowieckiego. To zakład karny typu półotwartego dla skazanych mężczyzn odbywających po raz pierwszy karę pozbawienia wolności. Pojemność (znowuż - teoretyczna) oddziału wynosi 71 miejsc, a przebywa tam 90 skazanych. Tak więc i tu przeludnienie. Chłopaki sieją tam marchewkę, hodują świnie i oddychają leśnym powietrzem. Prawie wczasy.  / Fot. Dariusz Śmigielski/Dziennik Łódzki

Działa też podporządkowany Piotrkowowi Ośrodek Doskonalenia Kadr Służby Więziennej w Sulejowie-Polanie, prowadzący szkolenia i doskonalenie zawodowe funkcjonariuszy i pracowników SW. W ośrodku organizuje się, w miarę potrzeb, czasowe miejsce zakwaterowania dla 35 osadzonych. Ośrodek może również prowadzić działalność w zakresie udostępniania odpłatnego swojej bazy jednostkom organizacyjnym resortu sprawiedliwości, osobom fizycznym i innym podmiotom gospodarczym, w szczególności poprzez świadczenie usług hotelowo-gastronomicznych i konferencyjnych. W okresach nie objętych harmonogramem szkolenia i doskonalenia zawodowego, organizowane są tam wczasy i kolonie dla funkcjonariuszy, pracowników, ich dzieci, emerytów i rencistów.

To dwa budynki mieszkalne, pomieszczenia dla skazanych, domki campingowe, budynek szkoleniowo-dydaktyczny. Są boiska do koszykówki i siatkówki, piłki nożnej, gry w badmintona, dwa korty tenisowe i basen oraz... jacht dla 13 osób na Zalewie Sulejowskim. Obsługę w sulejowskim ośrodku - od zamiataczy po kelnerów - stanowią... więźniowie. Oczywiście, tylko ci grzeczni i liczący już dni do upragnionej wolności. Zwykle pracę znajduje tutaj 35 osadzonych. Zachowują się naprawdę wzorowo, a goście są nie tylko bez zastrzeżeń obsługiwani, ale - o paradoksie - i czują się nad wyraz bezpiecznie w lesie sam na sam z więźniami.

Piotrkowskie więziennictwo to ponad 200 lat doświadczeń. Władze więzienne wydały kontrowersyjny folder poświęcony tradycjom więziennictwa w Piotrkowie, ale chyba nie do rozprowadzania w kręgach przestępczych jako reklamówka dla potencjalnych przyszłych lokatorów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Adam hudek
  • Adam hudek
  • 23.10.2010 21:06

jak zasłużyły to niech garują.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Adam hudek
  • Adam hudek
  • 23.10.2010 21:04

W końcu by chcieli wczasy a nie wiezien:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.01.2008 17:43

Witam!!! Powiem szczerze ze część opisów odnośnie starego i nowego aresztu w Piotrkowie to bajki i napisane tak żeby ładnie to wyglądało i tak jak większosc ludzi chcialoby czytac.Spedzilem w jednym i drugim "ośrodku wypoczynkowym" :) jakis czas i troche moge napisac na ten temat.Na starym areszcie moze i warunki byly straszne ale to co tam mozna bylo zalatwic czyli:narkotyki,sterydy,srodki psychotropowe i alkohol przechodzi ludzkie pojecie.Trzeba bylo miec tylko pieniadze i zaufanie lub znajomosc z przynajmniej jednym klawiszem a przechodziło praktycznie wszystko. Większość zastanawia się pewnie w tym momencie skąd więźniowie mieli pieniądze, otóż - z widzeń. Były przemycane na różne możliwe sposoby o których klawisze nawet nie śnili.
Jeśli chodzi o nowy ośrodek - cały ten "Alcatraz" - to sala gimnastyczna i boisko jest udostępniane wszystkim więźniom w przeciwieństwie do tego co napisał autor. Siłownia faktycznie jest tylko dla kadry . Łazienki w celach wcale nie utrudniają w przekazywaniu grypsów czy innych wiadomości więźniom w innych celach czy nawet na innych oddziałach! Stół i krzesła wcale nie są przyspawane. Jedynie na N-kach tak jest (czyli w celach dla niebezpiecznych poważnych gangsterów w pomarańczowych lub czerwonych strojach ;) ) Ja osobiście jestem za udostępnieniem siłowni dla skazanych tak jak w większości ośrodków. Zresztą więźniowie i tak ćwiczą w celach używając i niszcząc przy tym sprzęt więzienny. W Goleszach więźniowie nie hodują żadnych świń i cholera wie kto to wymyślił ;D a jeśli chodzi o Sulejów to 80% tam przebywających więźniów została tam przeniesiona w zamian za ścisłą współprace z administracją więzienna, czyli zwykle podpieprzanie kolegów, współwięźniów i innych - nawet gadów (klawiszy). Mógłbym tu pisać na temat więzień i tego artykułu całą noc, ale nie bardzo mi się chce. TO będzie na tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

witam!

Teskt interesujący, ale podobnie jak inni nie dotrwałem do końca. Mimo wszystko duży plusik za ukazanie tematu niecodziennego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat mnie zaciekawił i ku swojemu zdziwieniu dotrwałem do końca :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Garować" nie umierać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Dobry, wyczerpujący tekst. Ciekawy i opowiadający o czymś nieznanym...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyzwyczajenie autora z prasy (patrz profil :))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.07.2007 17:14

:-))) Dlugosc tekstu odstraszyla mnie, szczerze mowiac :-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

tekst ciekawy, fajne fotki.. tylko niemilosiernie dlugi.. :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.