Facebook Google+ Twitter

"Piramida finansowa" nie zawsze jest piramidą finansową

Dużo nieporozumień, nie tylko w mediach, powoduje używanie pojęcia "piramida finansowa", ponieważ dla wielu ludzi znaczy ono zupełnie coś innego. Mówiąc o czymś, trzeba to "coś" ściśle zdefiniować, aby uzyskać płaszczyznę porozumienia.

Piramida niejedno ma imię

Przykład piramidy finansowej / Fot. Mysid, domena publicznaDla wielu ludzi piramida finansowa jest to przede wszystkim coś złego, oszukańczego. Kojarzy się z jakimś przedsięwzięciem gospodarczym czy finansowym, polegającym na podstępnym przejęciu pieniędzy przez organizatorów tej działalności.

Ważnym tutaj jest słowo "podstęp", ponieważ, w innym przypadku, miliony ludzi godzi się na taki "przekręt" w grach typu Totolotek. Przecież jest to najprostszy typ piramidy finansowej, gdyby trzymać się powyższych kryteriów. Czyż nie jest to działalność polegająca na wykorzystywaniu silnych emocji ludzkich, takich jak: żądza zdobycia dużych pieniędzy bez większego nakładu finansowego najlepiej bez ciężkiej pracy, chciwość, pazerność, próżność, żądza posiadania władzy, w myśl porzekadła "kto ma pieniądze, ten ma władzę". Poza tym, cała maszyneria Totolotka jest utrzymywana ze składek uczestników tego przedsięwzięcia. Jest to swego rodzaju obrót groszem publicznym, z którego profity mają tylko nieliczni.

A czy ZUS ze swoją przymusową przynależnością nie jest potężną piramidą, tylko bardzo spłaszczoną? To nie jest przecież instytucja non profit, tylko utrzymuje się również z wkładów wniesionych przez ludzi znajdujących się na dole tego piramidalnego tworu, wpłacających przez wiele lat składki z "gwarancją" państwa wypłaty ich części po wielu latach uczestniczenia w systemie.

Specyficzny układ jest w takich strukturach jak partie polityczne, różne towarzystwa oraz w innych podobnych organizacjach, gdzie budżet tworzą sami członkowie, a nierzadko jest on wspomagany z innego źródła na mocy prawa (np. z budżetu państwa) lub przez sponsorów darczyńców. W tych jednostkach solidne korzyści mają też tylko nieliczni. Pozostali tylko zasilają daną strukturę.

Idąc dalej takim sposobem rozumowania można stwierdzić, że do zrobienia "przekrętu" nie potrzeba żadnych piramid finansowych, cokolwiek one znaczą. To tylko kwestia pospolitego nazewnictwa, gdzie do takich nieczystych sytuacji przyczepia się owe określenie, ale samo znaczenie pierwotne oderwało się już od rzeczywistości.

Legalne nie-piramidalne "golarki finansowe"

Czyż mało skutecznym dla wielu tysięcy ludzi jest "strzyżenie" z pieniędzy w takich przedsięwzięciach jak Giełda Papierów Wartościowych? Swoiste mieszanie pieniędzmi, nie przynoszące obiektywnie wartości dodanej. Nikt chyba nie robi dokładnych statystyk w tym zakresie, ale popytajmy bliskich i znajomych - jeżeli sami nie jesteśmy ofiarami, którym "wyparowała" duża ilość pieniędzy w funduszach inwestycyjnych - to zorientujemy się jaka duża jest to skala. Wiem, że jest pewna grupa ludzi, która zaprotestuje lub pobłażliwie się uśmiechnie, bo oni z tego żyją, a więc zarabiają. Ale czy to jest kontrargument, dla stwierdzenia, że większość ludzi jednak traci w takich przedsięwzięciach?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

@ Marek Chorążewicz

Biznes, którego istotnym parametrem jest czas trwania życia człowieka oraz fakt, że im życie krótsze od "planowanego", tym on jest zyskowniejszy, jest i będzie moralnie wątpliwy.

Po części tak jest w ZUS, z tym, że tam mamy całą populację i państwowy przymus. Jakiekolwiek działanie państwa w zakresie świadczeń odnoszących się do całej populacji, musi "parametry życiowe" uwzględniać.

W przypadku prywatnej firmy - na usta cisną się bardziej dosadne określenia. Przy czym chodzi o sam biznes, bo reszta to klasyczny, reklamowy bełkot.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardziej przesączonego hipokryzją tekstu już dawno nie czytałem, dlatego chcę się tą "rewelacyjną" informacją podzielić. Znalazłem je na stronie Fundusz hipoteczny DOM.

"Zasada działania hipoteki odwróconej jest prosta. Po podpisaniu umowy firma wypłaca
seniorowi comiesięczną rentę hipoteczną w zamian za to, iż po jego śmierci będzie mogła rozporządzić nieruchomością. To tak, jakby sprzedać mieszkanie i móc nadal z niego korzystać, otrzymując jednocześnie pieniądze. Hipoteka odwrócona to spore udogodnienie dla starszych osób - otrzymują od razu wsparcie finansowe, dzięki czemu mogą zdecydowanie podnieść standard życia i nie tracą swojego domu, jak to to się dzieje w momencie jego sprzedaży. Dzięki takiemu rozwiązaniu poziom życia poprawia
się nie na chwilę, jak w przypadku kredytów i pożyczek, które trzeba także spłacić, ale podczas całego czasu trwania emerytury. Co także ważne, umowy zawierane w ramach takiej usługi, wbrew obiegowej opinii, są bezpieczne dla seniorów - reguluje je Kodeks Cywilny w ramach Umowy o Dożywocie".

Pod płaszczykiem "robienia dobrze", w czyściuteńkich rękawiczkach przejmuje się majątek. Zgodnie z literą prawa. Powinniśmy jeszcze wydłużyć wiek emerytalny, aby tzw. emerytura stała się towarem deficytowym, trudno dostępnym. Wtedy nakręcimy koniunkturę...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gerard Stenc^
  • Gerard Stenc^
  • 31.08.2012 19:57

Pozornie nie na temat:Prowadził Mojżesz żydów przez pustynię do ziemi obiecanej.Zaufali Mu bez Sejmu Rzeczypospolitej i organów państwowych...I doszli!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
zibirum
  • zibirum
  • 31.08.2012 17:13

To jest taki kraj, w którym gdy zatrujesz się żywnością kupioną w sklepie, płacącym państwu podatki - państwo mówi. że za to nie odpowiada. Możesz się sądzić ze sklepikarzem, z powództwa cywilnego. Państwo za nic nie odpowiada! Bierze tylko podatki, ale bez zobowiązań zwrotnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
potato
  • potato
  • 31.08.2012 15:59

http://www.wprost.pl/ar/341981/Totolotek-To-moze-byc-sprawa-bardziej-kompromitujaca-niz-Amber-Gold/

Ja chyba żyję w jakims innym swiecie.Czy cała Polska i jej administacja to szulerzy?Wszyscy mają klapki na oczach i ...nic nie widzą i nic nie słyszą?...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku,

Ogólne i konsekwentne określenie stopnia swobody zawierania umów, to zadanie niełatwe. I już chyba w rzeczywistości niemożliwe. Stopień skomplikowania prawa jest tak wielki, że musiałaby się dokonać istna rewolucja.

Teoretyzować możemy :)


Weźmy przykład żywności.

Teoretycznie istnieją normy i organa kontrolne. W praktyce to potężne, dziurawe sito, z którego producenci żywności ( gracze na rynku :) ), nic sobie nie robią.
Ba, nawet jak kogoś złapią za rękę, to zamiast krzyknąć publicznie: uwaga, oszust!, odmawiają ( sic!) podania danych identyfikujących firmę.

Przecież to jest kpina, jeśli nie z prawa, to z nieobcego nam, wewnętrznego poczucia sprawiedliwości.

Nasi południowi sąsiedzi, Czesi, kontrolują producentów skuteczniej. Winowajców piętnują oficjalnie,
z ostrzeżeniem dla ludzi, na stronie internetowej.

A u nas ?

Ser żółty ?
Nie ma takiego w handlu. Proszę znaleźć producenta, który posługiwałby się takim wyrażeniem jak "ser żółty". Nie ma.
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że przestała obowiązywać polska norma, ale drugą stroną medalu jest to, że żaden tej normy nie spełnia.

Informacja dla konsumentów o składzie sera ?

Jest w jednym miejscu, mikroskopijną czcionką podana. Na opakowaniu zbiorczym, 3,5 kilogramowym :)

Oczywiście, a jakże, zgodnie z obowiązującym prawem, sprzedawca ma obowiązek na życzenie klienta, pokazać mu tę etykietę.

Proszę to sobie wyobrazić w praktyce. Chcę sprawdzić skład dziesięciu gatunków sera. I wyobrazić sobie panią sprzedawczynię taszczącą te dziesięć 3,5 kilogramowych ciężarów po kolei z lodówki na ladę.

Wystarczy, żeby stwierdzić, że w 99,9999 % przypadków to niemożliwe. Z czystej życzliwości dla sprzedawcy:)

Podkreślam, informacji nie ma nigdzie indziej.
Na próżno jej szukać na oficjalnych stronach producentów.
Niedowiarkom polecam sprawdzenie.

I to jest przykład tego, co w interesie ludzi powinno zostać zmienione. Czytelna etykieta, z czcionką o minimalnej wielkości.

Proste, nieprawdaż ? Tylko w ile to interesów by uderzyło...?


Odbiegłem trochę od głównego tematu, za co przepraszam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Artur Wojnowski 01:18
Panie Arturze, moje uznanie za takie głebokie przemyślenia. One pokrywają sie z moimi.

Proszę zauważyć, że stopień swobody zawierania umów, o którym Pan pisze jest mocno związany z ostatnim zdaniem pańskiego komentarza pokazujacego myślenie przeciętnego człowieka.
Jest to mniej więcej tak. Jeżeli on zarabia zgodnie ze swoimi założeniami i przewidywaniami - jest super. W tym momencie nie interesuje go zbytnio, że zarobił to w niezbyt czysty sposób. W myśl zasady "pecunia non olet". Ludzie, którzy zarobili ostatnio trochę kasy w ZeekRewards ( a wiem, że zarabiali), nie przejmowali się zbytnio tym, że zarabiają w piramidzie i byli bardzo zadowoleni, gdy jeszcze ta maszyneria funkcjonowała. Jestem jednak głęboko przekonany, że dalszy stopień tego zadowolenia będzie zależny od wielkości strat, jakie ponieśli w chwili załamania się całego procederu.

Inaczej mówiąc, w sprawach zarabiania pieniędzy człowiek ma zakorzenioną mocno mentalność Kalego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymając się powyższej definicji, według mnie, nie trzeba uciekać się do żadnych pojęć, co do których jest przecież tyle niejasności. Wystarczy jedno - oszustwo.

Nikt nie da nikomu pieniędzy na "nicnierobienie". Musi być przynajmniej deklaracja "cośrobienia".
I teraz, albo, zgodnie z umową, robi się to "coś", albo nie. W tym drugim przypadku -jest to oszustwo.
Jest jeszcze możliwość, że sama umowa na "cośrobienie" jest sprzeczna z prawem.

Madoff na przykład, zbierał kasę od ludzi i okazywał im fikcyjne potwierdzenia wykonania transakcji.
( Części oczywiście, nie wszystkich. Część była prawdziwa)
Klasyczne oszustwo. Żadnych dodatkowych terminów wprowadzać nie trzeba.

Według mnie problem jest z gatunku tych, do których trzeba podejść metodą "od ogółu do szczegółu".
Rozpatrywanie pojedynczych przypadków, szczegółów, tych czy innych aspektów - nic nie daje.

A problem ogólny leży w określeniu stopnia swobody zawierania umów.

Czy da się w rzeczywistości tak podejść do problemu ? Pewnie nie. I stąd babranie się w szczegółach, które niewiele i niewielu nauczą.
Swoboda to też odpowiedzialność za czyn. A my chcemy sobie uzurpować prawo do popełniania błędów, ale bez konsekwencji. Zarabiać - to chcemy my ( pojedynczo). Tracić - to mają wszyscy ( solidarnie).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawostka.
Amber Gold przy piramidzie, znanej w Internecie jako ZeekRewards, to pikuś, pan pikuś... Według SEC firma Rex Venture Group w ciągu niespełna dwóch lat przyjęła ponad 600 milionów USD od ponad miliona klientów za pośrednictwem strony internetowej ZeekRewards.com (informacja pochodzi z onet.biznes).

Dla ludzi poszukujących szczegółów dotyczących piramidy finansowej, podaję nazwy ustaw, w których można znaleźć dużo informacji:

Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Nowelizacja ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji wprowadzona 5 lipca 2002 r.

Inne źródła prawa odnoszące się do tych zagadnień znajdują się w przepisach karnych, bądź przepisach o praniu brudnych pieniędzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.