Pozycja materiału w rankingach:
"To nie tak jak myślisz, kotku" to nowa polska komedia, która gości na ekranach kin od 14 listopada. Reżyser i scenarzysta Sławomir Kryński stworzył komedię tak absurdalnie zakręconą, że trudno śmiać się z samej fabuły, ale film ma przynajmniej jeden niepodważalny atut i dlatego warto wybrać się do kina.
Wyjaśnienie skomplikowanej, filmowej intrygi to nie lada wyzwanie, ale warto chociaż pokrótce przybliżyć fabułę komedii. Przystojny neurochirurg Filip Morawski (niemal identyczny we wszystkich komediowych rolach Jan Frycz), pod pretekstem wyjazdu na konferencję naukową do Warszawy, spędza weekend w sopockim Grand Hotelu z atrakcyjną Dominiką (wyglądająca na mocno przestraszoną Małgorzata Buczkowska). Traf chce, że do tego samego hotelu przybywa żona lekarza, Maria (jak zawsze świadoma swej kobiecości Katarzyna Figura) wraz ze swym kochankiem Bogusiem (słaby tym razem Tomasz Kot), uwikłanym dodatkowo w napad na bank. W hotelu odbywa się konferencja naukowa, podczas której doktor Morawski ma zostać oficjalnie namaszczony przez odchodzącego mistrza Gaszyńskiego (Igor Przegrodzki) na stanowisko konsultanta krajowego neurochirurgii. Przeszkodzić w tym może nie tylko podstępny niczym żmija rywal, nomen omen niejaki Żmijewski (w tej roli piosenkarz Michał Bajor), ale także ujawnienie skandalu małżeńskiego.
Postawiony w kłopotliwej sytuacji Filip, chcąc zataić dowody małżeńskiej zdrady, prosi o pomoc swojego asystenta Jakuba Bazyla (Jacek Borusiński z grupy Mumio). Aby odsunąć od siebie podejrzenia, Filip proponuje swojemu asystentowi zagranie roli narzeczonego Dominiki. "Nasz kochany Kubuś" w zamian za awans u boku przyszłego konsultanta krajowego przyjmuje propozycję i to oznacza początek lawiny kłopotów. Do hotelu przybywa bowiem prawdziwa narzeczona Bazyla, Angielka Jane wraz z ojcem, który po praz pierwszy ma zobaczyć wybranka córki. Na potrzeby chwili role znowu się zmieniają, narzeczonym Jane zostaje nierozgarnięty Boguś, a sam Jakub Bazyl staje się doktorem Morawskim. W intrygę wciągnięte zostają kolejne osoby, m.in. wścibski kierownik hotelu (Sławomir Orzechowski), oraz śledczy prowadzący sprawę napadu na bank, a dla każdej z tych osób, główni bohaterowie wchodzą w nowe role, itd. itd. Trudno się w tym wszystkim połapać, do tego fabuła razi banalnymi mieliznami (najsłabszy jest chyba wątek Bogusia i napadu na bank), ale pośmiać się z tej piramidalnej głupoty jednak można.
Zdecydowanie największym atutem filmu jest rola Jacka Borusińskiego z grupy Mumio i to właśnie dla tej roli warto pójść do kina (oczywiście, jeśli akurat nie mamy możliwości zobaczyć na żywo występu Mumio). Borusiński nie gra swojego bohatera Jakuba Bazyla porywająco, nie jest przecież nawet zawodowym aktorem, jednak tworzy postać tak zabawną, że w scenach z Bazylem widzowie wybuchają gromkim śmiechem. Moim zdaniem sprawia to nie tylko fenomenalny talent komediowy tego aktora, ale fakt, że Jacek Borusiński jest dokładnie taki sam jak w skeczach Mumio, czy w reklamach sieci Plus. Rozkosznie roztargniony, to znowu zabawnie przestraszony, innym razem nieprzekonująco groźny. To, że rola Bazyla była przeznaczona dla Borusińskiego jest pewne, nie wiem natomiast, na ile aktor prezentuje w filmie dialogi napisane przez scenarzystę, a na ile jest to jego improwizacja. Śmiem przypuszczać, że to drugie, bo styl dialogów Jakuba Bazyla jest niemal żywcem wyjęty z purnonsensowych reklam, które tworzy grupa Mumio. I jest jeszcze coś: ten rozśmieszający do łez, poważny wyraz twarzy aktora! Naprawdę, polscy twórcy powinni częściej proponować aktorowi udział w swoich filmach, bo od czasu Bogumiła Kobieli, polska komedia nie miała takiej gwiazdy.Zobacz także:
Artykuły
(463)
Galerie
(26)
Średnia ocen
(4.46)
Wiek: 110 | Miejscowość: Lewartów | Kraj: Polska
O mnie: I trwaj w strychninie jak w formalinie zostanie dłużej twój uśmiech szczurzy i tą strychniną wystrychniesz na dutka tych z wazeliną na mdłych podbródkach...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Lucyna Rozlatowska 19.11.2008 13:18
Jako recenzent bardzo dobrze się odnajdujesz Przemek :) a co do samego filmu, zamierzam na niego pójść, żeby zobaczyć czy w Polsce obecnie może powstawać jedynie kino superambitne i refleksyjne (vide: 33 sceny życia, 0-1-0 etc) bądź męczące komedie romantyczne (vide: Lejdis). Komedia pomyłek to coś o niebo lepszego od tej drugiej kategorii i lżejszego od pierwszej.
Krystyna Wierzbicka 19.11.2008 12:45
+ mój plus. Dobre_dobre :)
.. to nie jest tak jak myślisz,wiesz, to siostra mojego brata, to jest tak daleka rodzina...
Autor usunął profil 19.11.2008 08:05
TO NIE JEST KOMEDIA ROMATYCZNA i całe szczęście. Film jest super. To pierwsza polska komedia od dłuższego czasu, na której się nie nudziłem i naprawdę mnie rozbawiła. "To nie tak kotku" przerywa haniebną passę żałosnego kiczu na ekranie. Obsada, zdjęcia, scenariusz = rewelacja. Polecam!