W nowej odsłonie wojny polsko - polskiej politycy Prawa i Sprawiedliwości przywołują dawne, uśpione na czas kampanii demony. Naciągnięte pojęcie patriotyzmu stawia wysoki mur, trwale dzielący mężów z żonami, dzieci z rodzicami, wnuków z dziadkami. Poziom nienawiści wśród zwolenników PiS wzrasta z dnia na dzień. „Nieszczęścia chodzą parami”, stąd w twórczej symbiozie z plebejsko rozumianym patriotyzmem złączyła się prostacka, zaściankowa religijność.Odwołując się zatem do pierwotnych instynktów i niskich emocji takich jak strach przed wielkim, nieznanym i z założenia wrogim światem, politycy Prawa i Sprawiedliwości ruszyli do boju, by raz jeszcze stawić czoła wszechobecnemu układowi. A ten jak się okazało wykracza poza dawną koalicję PiS, Lepper, Giertych sięgając aż do Moskwy. Jeśli ktoś nie wierzy, niech nakłoni ucho ku wypowiedziom barona teorii spiskowych, Antoniego Macierewicza. Jestem nawet za tym, by rozszerzyć zakres prac prowadzonego przez niego zespołu o zamach na prezydenta Kennedy'ego i badanie tajemnic „Area 51”. Takiego talentu nie można przecież marnować. Szpieg z krainy Deszczowców na czele pisowskiego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej to gwarant, że wbrew merytorycznym dowodom, winny okaże się rząd. Prawda w rozumieniu polityka nie jest celem tylko elementem manipulacji. Celem jest władza. By ten cel osiągnąć w zależności od stopnia deprawacji polityk sięgnie po mniej bądź bardziej wyrafinowane fortele. W Polsce od jakiegoś czasu króluje metoda „na wroga”. Polega ona na mobilizacji społeczeństwa przez utwierdzanie go w przekonaniu o istnieniu enigmatycznego przeciwnika polskości i kościoła. Może to być układ, masoni, Żydzi lub liberałowie. Chcą zabrać krzyż, sprzedać Polskę, solidaryzują się z Rosjanami, Niemcami i na domiar złego są bogaci. Metoda ta, chodź mało finezyjna, sprawdza się wyśmienicie szczególnie na wsiach, gdzie religijność miesza się z rozpustą, a opinii proboszcza towarzyszy aura niepodważalnej świętości.
Do tej grupy odbiorców, niewątpliwie najlepiej, trafia pewien dystyngowany gentleman: Joachim Brudziński. Znany z wrodzonych cech dyplomaty, wyszukanego języka i erudycji. Jego mowa niczym miód dla uszu łagodzi obyczaje i napawa refleksją. Zahipnotyzowany tym syrenim śpiewem naród kontempluje substancjonalność Jarosława Kaczyńskiego, która dała o sobie znać już po wyborach, gdy wódz znużony milczeniem, otworzył usta i powiedział to, co naprawdę myśli.
Autor: Marcel Płoszczyński
Pierwsza publikacja:
http://www.twojewiadomosci24.pl/content/pis-czyli-metoda-%E2%80%9Ena-wroga%E2%80%9D