Facebook Google+ Twitter

PiS przed PO w sondażach. Czy partia Kaczyńskiego ma szanse na wygranie wyborów?

Najnowszy sondaż przeprowadzony przez CBOS daje partii Jarosława Kaczyńskiego czteropunktową przewagę nad Platformą Obywatelską.

Z kolei najnowszy sondaż przeprowadzony przez TNS OBOP pokazuje, iż Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na dziewięcioprocentową przewagę nad partią rządzącą. To już kolejne z rzędu badania preferencji wyborczych respondentów, które wskazują, że prowadzi PiS.

Osobiście nie wierzę, by oba sondaże odzwierciedlały rzeczywiste preferencje wyborcze Polaków. Mówiąc wprost, jest mi bardzo ciężko dać wiarę tym sondażowym doniesieniom. Moja refleksja w tej kwestii podąża w stronę analizy ewentualnych powodów, dla których wszystkie massmedia, już od kilku tygodni, donoszą o politycznym leadershipie PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego w Polsce. Zastanawiam się, czy nasycanie polskiej przestrzeni medialnej, informacjami o bardzo prawdopodobnym powrocie IV RP, nie ma tak naprawdę na celu uratowania polskiego, bipolarnego systemu politycznego PO-PiS, który ulega coraz większej dezintegracji.

Nie jestem jednak zwolennikiem teorii spiskowych i nie mam zwyczaju oskarżać kogokolwiek, o cokolwiek i to bez konkretnych dowodów. A takowych w tym przypadku nie mam. Dlatego w tym momencie zakładam, że podawane przez massmedia informacje o politycznym come backu PiS-u w polskiej przestrzeni politycznej są prawdziwe. Jednak, nawet jeśli założymy, że te wyniki sondażowe mają charakter autentyczny, to nadal uważam i uważał będę, że polityczny come back PiS-u istnieje jedynie w sferze sondażowej oraz że nie ma on żadnego pokrycia w faktach i politycznej rzeczywistości, która w tym momencie panuje w Polsce.

Jeśli skrupulatnie przeanalizujemy sondażowe wyniki wszystkich pracowni, to jeden czynnik jest bezsporny. Platforma Obywatelska traci popularność, a PiS po prostu swoje poparcie utrzymuje lub zyskuje poparcie niewiele znaczące, ponieważ jest ono wielkości jednego bądź dwóch punktów procentowych. Tak więc sondaże te w żaden sposób nie pokazują gwałtownego wzrostu poparcia dla PiS-u, a jedynie gwałtowny spadek poparcia dla partii Donalda Tuska. I właśnie w ten sposób należy interpretować doniesienia sondażowe, z którymi mamy do czynienia od wyborczej klęski partii rządzącej w Rybniku.

Od pierwszego zwycięstwa Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych (w październiku 2007 roku), wszystkie badania opinii publicznej są jednoznaczne tylko w jednej kwestii. Mianowicie poparcie dla PiS-u nigdy nie przekroczyło 35 procent. Wszystkie rozłamy, które miały miejsce w partii Jarosława Kaczyńskiego, nigdy znacząco nie wpłynęły na wyniki, które partia ta osiągała w badaniach sondażowych. Co więcej, kiedy sumowano wyniki sondażowe PiS-u i wszystkich partii prawicowych w Polsce od 2008 roku, polska prawica nigdy nie uzyskała wyższego wyniku sondażowego, niż 33 procent. Wnioski nasuwają się same: polska prawica nie jest w stanie przekroczyć magicznego pułapu 35 procent poparcia; ani w badaniach sondażowych, ani w wyborach parlamentarnych.

Aby polityczny obóz Jarosława Kaczyńskiego mógł wygrać wybory parlamentarne, to musiałby on przekonać wyborców niezdecydowanych, albo tych, którzy w poprzednich wyborach nie brali udziału. Jednak jest to niemożliwe. Jest to nierealne przy aktualnej strategii PiS-u, ugrupowania, które jest partią jednego tematu i jednej myśli oraz jednego człowieka. Kolejne rozłamy, przez które PiS przechodził, osłabiały tę partię wewnętrznie, jednakże - nade wszystko - powodowały stopniowy zanik treści merytorycznych działalności tej partii. Dzisiaj ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego nie zrzesza żadnego popularnego polityka, żadnej postaci medialnej, żadnej osobistości, którą można by kojarzyć z jakimiś konkretnymi kompetencjami. W przeszłości osób takich nie brakowało, wymienić można choćby Zbigniewa Wassermanna, Ludwika Dorna, Aleksandrę Natalli-Świat, Pawła Poncyliusza czy Pawła Kowala. Na dzień dzisiejszy partia Jarosława Kaczyńskiego nie posiada żadnego konkretnego programu społecznego, planów gospodarczych czy wizji naprawy państwa. PiS nie dysponuje żadnym politycznym pomysłem, żadną strategią, ani żadną wyborczą „lokomotywą”, która mogłaby poprowadzić pisowski lud do zwycięstwa.

Załóżmy jednak to, co niemożliwie i nierealne. Jarosław Kaczyński i jego polityczny obóz wygrywają przyszłe wybory parlamentarne. Jednak sami przedstawiciele PiS-u przyznają otwarcie, że bezwzględne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych jest dla Prawa i Sprawiedliwości nieosiągalne. Tak więc - po swoim zwycięstwie wyborczym - PiS będzie musiał stworzyć z kimś koalicję, by przejąć stery rządu Rzeczypospolitej.

Często spotykam się z opinią, że można sobie wyobrazić koalicję PiS-PSL. Osobiście stanowczo się z tą opinią nie zgadzam. Taka koalicja oznaczałaby dla Polskiego Stronnictwa Ludowego wielkie osłabienie, a najpewniej - polityczną śmierć. Należy zauważyć, że głównym konkurentem PSL-u jest dzisiaj PiS, szczególnie na obszarach wiejskich. Ludowcy, w przypadku koalicji PiS-PSL, mieliby wielki problem z udowodnieniem swojej odrębności. PSL, dzieląc los Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony, stałoby się najpierw pisowską przystawką, później pisowską przybudówką, aby ostatecznie skończyć jako partia zjedzona przez Prawo i Sprawiedliwość, a więc przez ugrupowanie, które stałoby się dla elektoratu wiejskiego alternatywą o wiele atrakcyjniejszą od Ludowców. Dlaczego głosować na przystawkę, jeśli można zagłosować na prawdziwą partię władzy? Zawiązanie koalicji z PiS-em oznaczałoby polityczne samobójstwo i definitywną zagładę Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dopóki ludowcom będzie zależało na ich własnej partii i poselskich mandatach, to żadnej koalicji PiS-PSL nie będzie.

Aktualny kształt polskiej sceny politycznej całkowicie wyklucza możliwość przejęcia władzy przez Jarosława Kaczyńskiego i jego partię. Twierdzę - kategorycznie i jednoznacznie - że na dzień dzisiejszy nie ma takiego politycznego scenariusza, czy takiej sejmowej układanki, która umożliwiałaby sprawowanie władzy w Polsce politycznemu obozowi Jarosława Kaczyńskiego. Zaś wyborcze zwycięstwo prezesa PiS-u i jego politycznego ugrupowania jest tak samo prawdopodobne, jak pojawienie się przed kancelarią premiera Elvisa Presleya w galowym mundurze generała Władysława Andersa, na ulubionym koniu marszałka Józefa Piłsudskiego - Kasztance.

Blisko, coraz bliżej, jednak zawsze za daleko. Niestety, zawsze za daleko Panie Prezesie! Oczywiście, niestety dla Pana i Pańskiego obozu politycznego. Zaś dla obywateli RP, kraju nad Wisłą i polskiego demokratycznego państwa prawa - na szczęście! Na szczęście!!!

Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: PiS wybory PSL


Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie , nie ma !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.