Pozycja materiału w rankingach:
tak określa swoją pracę Marek Gaszyński, autor książek "Czas jak rzeka", "Czerwone gitary. Nie spoczniemy" oraz najnowszej - "Fruwa twoja marynara".
– Już niebawem Wigilia. Jak pan obchodzi
Boże Narodzenie?
– Jestem domatorem. Zawsze spędzam święta w gronie
rodzinnym - dzieciaki, żona, która przygotowuje świąteczne potrawy oraz nasze
ukochane zwierzęta - dwa koty i suczka. Do tego obowiązkowo trochę śniegu,
pierwsza gwiazdka na niebie, wielka choinka a pod nią prezenty. Nigdy nie
spędziłem świąt poza Warszawą.
– A do tego tradycyjnie
dwanaście potraw na stole?
–
Tak. Musi być
ryba po grecku, karp smażony, kutia. Muszą być również różne sałatki. Przed
kolacją
zawsze jemy gotowane ziemniaki z
solą i z masłem. Ja nie uznaję mięsa oraz wędlin na święta.
– Przy wigilijnym stole
zasiądzie pan z…
– ...Mam duża rodzinę. W tym roku będzie u mnie na Wigilii
trójka dzieci, dwoje wnucząt, siostra cioteczna z córką… zdecydowana przewaga
kobiet. Z mężczyzn właściwie tylko ja,
syn oraz mój kot. Bo drugi kot to kotka a do tego mamy jeszcze suczkę.
– Rodzina jest dla pana
najważniejsza…Zawsze stawiał ją pan na pierwszym miejscu ?
–Nie. Kiedyś najważniejsza była praca, dopiero potem rodzina
i przez to rozleciało mi się kilka rodzin. W końcu doszedłem do wniosku, że
rodzina jest najważniejsza.
– Woli pan dawać czy
otrzymywać prezenty ?
–
Ja wolę dawać. Napisałem kiedyś taką piosenkę dla Andrzeja
Cierniewskiego, właśnie o tym, że wolę dawać niż brać.
– Skąd bierze pan
pomysły na teksty piosenek?
– Z głowy, czyli
z niczego – jak mówią. (śmiech) Pierwsze teksty piosenek zacząłem pisać 40 lat
temu. Początkowo było to dla mnie strasznie trudne. Męczyłem się okropnie, ale
z upływem czasu człowiek nabiera umiejętności. Potem pisałem już piosenki dla kogoś. Na przykład Czesław
Niemen w 1966 roku poprosił mnie abym napisał dla niego piosenkę o Polaku, który
będąc w Paryżu tęskni za Warszawą. I napisałem „Sen o Warszawie”.
– Pisał pan nie tylko
dla Niemena. Również dla Seweryna Krajewskiego, Krzysztofa Klenczona… Czy zdarza
się panu, napisać coś, co potem odkłada pan na dno szuflady?
– Tak. Czasami
piszę do szuflady. Jak mam jakiś pomysł to piszę. Może się to komuś kiedyś
przyda.
– Pana
najnowsza książka to „Fruwa twoja marynara”. Dla kogo mogłaby okazać się
wspaniałym prezentem pod choinkę?
–
Reklamuję tę
książkę pod hasłem „Kup na Gwiazdkę swemu ojcu”.
–Dlaczego akurat ojcu?
– Bo to jest książka skierowana do troszkę starszych ludzi.
Do tych, którzy choć trochę interesują się jazzem albo pamiętają tamte lata, lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte.
– „Fruwa twoja
marynara” to opowieść o narodzinach i rozwoju powojennego jazzu w Polsce,
narodzinach rock’n’roll’a…
–
Tak. Tak więc trudno żeby młody chłopak kupował sobie, czy
rówieśnikowi tę książkę, albo nawet ktoś w średnim wieku… Młodzi ludzie
interesują się muzyką współczesną.
– Rozpoczynając pracę
nad tą książką, zakładał pan, że będzie skierowana do określonej grupy
odbiorców?
– Zdecydowanie
tak. Napisałem tę książkę do moich rówieśników, żeby nie zapomnieli o jazzie.
– Muzyka ogrywa ważna
rolę w pana życiu…
– Muzyka to całe moje życie. Od szesnastego roku
życia do chwili obecnej żyję z muzyki, żyję z
muzyką, nie powiem, że żyję dla muzyki, bo żyję dla rodziny, ale muzyka była ze
mną od zawsze.
– Wszystkie pana
książki mają wspólny mianownik. Pisze pan o muzyce. Czy nie chce pan
spróbować pisać o czymś innym?
– Nie, nie, nie.
Teraz
już nie mam czasu na pisanie a te książki, które czekają na wydanie napisałem o
wiele wcześniej. Niedawno zostałem prezesem radia.
– Jak określiłby pan
muzyka doskonałego?
– Nie ma czegoś
takiego jak muzyk doskonały. Muzyk może być dobry, albo bardzo dobry. Nikt nie
jest doskonały. Co to właściwie jest doskonałość? Doskonały może być tylko
kształt kobiecego ciała.
– Kto jest dobrym
muzykiem według pana?
– Tomasz Stańko, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, Jan Ptaszyn
Wróblewski.
– O nich także wspomina
pan w „Fruwa twoja marynara”…
– O nich także, ale piszę również o tych muzykach, którzy
nie byli doskonałymi muzykami, którzy pili wódkę, którzy się awanturowali,
którzy spóźniali się na koncerty… Ale ich talentu nie można wiązać ze stylem
życia.
– Skąd czerpał pan
wiedzę zaprezentowaną w książce?
– Trochę przeżyć
własnych, ale większość to słowa ludzi, którzy to wszystko przeżyli i mogli mi
o tym opowiedzieć lub też znalazłem ich wspomnienia w przeróżnych książkach,
artykułach prasowych, pamiątkach.
– Nie tylko jako pisarz,
ale również jako dziennikarz, którym jest pan z zawodu – czy odczuwa pan tremę
przed kontaktami z czytelnikami, słuchaczami, widzami?
– Żadnej. Wszyscy ludzie są pozytywni a jeśli nie, to mogę
ich pozytywnie nastawić do siebie.
– Myśli pan, że ma tak
duża siłę przekonywania,
aby
przekonać do siebie każdego?
– Myślę, że tak. A pani tak nie uważa? (śmiech)
– Uważam. Więc skąd
bierze się u pana ta siła przekonywania?
– Z miłości do ludzi. Lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać,
lubię się od nich czegoś dowiedzieć, czasem coś im przekazać.
– A co z tymi złymi
ludźmi, którzy próbują zrobić innym krzywdę?
– W moim życiu
nie było złych ludzi i nie było złych wydarzeń. Całe moje życie to pozytywne
pasmo.
– Jak udało się tego
panu dokonać?
– Żyje według zasady, że złe chwile i złe doświadczenia się
zapomina i zostają same dobre.
– Dużo pan zapomniał?
– Nie, prawie nic.
– Oprócz kolejnych
dwóch książek, które czekają na publikację, jakie są plany Marka Gaszyńskiego?
– Mam plan
wyprowadzenia na jedno z pierwszych miejsc Radia Dla Ciebie, którego jestem
prezesem.
– Jak pan chce to
osiągnąć?
– Mam pewną wizję radia. Powinno być miłe, nastawione na
ludzi, powinno mówić do nich sympatycznym językiem z poczuciem humoru. Powinno
mieć muzykę, którą mogą zaakceptować wszyscy. Ponadto musi mieć ciekawe
audycje – o zwierzętach, o politykach, ich życiu prywatnym, o Warszawie o
Mazowszu, czyli dla tych ludzi, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o swoim
rejonie. Dziennikarz musi mówić do słuchaczy o swoich problemach.
– Co robi na co dzień
Marek Gaszyński?
– Opiekuję się moimi dziećmi, pilnuję domu, upiększam go.
Opiekuję się moimi zwierzętami. Prowadzę życie towarzyskie, chodzę na imprezy,
do kina, na koncerty czytam książki.
Zobacz także:
Artykuły
(8)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Miejscowość: Katowice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
tekstydopiosenek.pl 26.11.2011 16:33
Masz zespół? Jesteś wokalistą?
Masz problem z tekstami?
Wejdź na tekstydopiosenek.pl
a ubierzemy Twoje myśli w słowa!
Profesjonalne pisanie tekstów piosenek
już od 70 zł za tekst!
...... .... 23.07.2011 16:10
Cześć ! Od niedawna pisze teksty i chciałabym się w tej sprawie kogoś poradzić i pokazać prubke " moich tekstów proszę o kom. jeżeli ktoś chce zaoferować mi pomoc ;D
marek banas 07.01.2011 00:33
trzymam kciuki za rozwoj panskiego radia chcialbym kiedys zagoscic na jednej z pana audycji wraz z moim nie biologicznym lecz kochanym synem ktory kocha zwierzeta i cwiczy na codzien dj baru pozdrawiamy z wielkopolski-leszna
Karol Kolba 05.01.2007 23:20
A ja uderzę z innej strony - zgodzę się z tymi krzyżówkami, jako to że sam piszę. Ba, nawet powiem więcej - dla mnie pisanie tekstów jest bardziej jak tarot - często mając w głowie jakąś koncepcję sam jestem zaskoczony jej rozwinięciem ,i gotowym tekstem.
Aleksandra Solarewicz 20.12.2006 16:18
Dobry, ciepły artykuł na Święta. Lubię takie teksty, są bardzo potrzebne.