Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180487 miejsce

Pisanie tekstów piosenek to jak rozwiązywanie krzyżówek...

tak określa swoją pracę Marek Gaszyński, autor książek "Czas jak rzeka", "Czerwone gitary. Nie spoczniemy" oraz najnowszej - "Fruwa twoja marynara".

Marek Gaszyński; fot. Janina Nasierowska– Już niebawem Wigilia. Jak pan obchodzi  Boże Narodzenie?
– Jestem domatorem. Zawsze spędzam święta w gronie rodzinnym - dzieciaki, żona, która przygotowuje świąteczne potrawy oraz nasze ukochane zwierzęta - dwa koty i suczka. Do tego obowiązkowo trochę śniegu, pierwsza gwiazdka na niebie, wielka choinka a pod nią prezenty. Nigdy nie spędziłem świąt poza Warszawą.

– A do tego tradycyjnie dwanaście potraw na stole?
Tak. Musi być ryba po grecku, karp smażony, kutia. Muszą być również różne sałatki. Przed kolacją  zawsze jemy gotowane ziemniaki z solą i z masłem. Ja nie uznaję mięsa oraz wędlin na święta.

– Przy wigilijnym stole zasiądzie pan z…
– ...Mam duża rodzinę. W tym roku będzie u mnie na Wigilii trójka dzieci, dwoje wnucząt, siostra cioteczna z córką… zdecydowana przewaga kobiet. Z mężczyzn właściwie tylko ja,  syn oraz mój kot. Bo drugi kot to kotka a do tego mamy jeszcze suczkę.

– Rodzina jest dla pana najważniejsza…Zawsze stawiał ją pan na pierwszym miejscu ?
–Nie. Kiedyś najważniejsza była praca, dopiero potem rodzina i przez to rozleciało mi się kilka rodzin. W końcu doszedłem do wniosku, że rodzina jest najważniejsza.

– Woli pan dawać czy otrzymywać prezenty ?
– Ja wolę dawać. Napisałem kiedyś taką piosenkę dla Andrzeja Cierniewskiego, właśnie o tym, że wolę dawać niż brać.

– Skąd bierze pan pomysły na teksty piosenek?
– Z głowy, czyli z niczego – jak mówią. (śmiech) Pierwsze teksty piosenek zacząłem pisać 40 lat temu. Początkowo było to dla mnie strasznie trudne. Męczyłem się okropnie, ale z upływem czasu człowiek nabiera umiejętności. Potem pisałem już piosenki dla kogoś. Na przykład Czesław Niemen w 1966 roku poprosił mnie abym napisał dla niego piosenkę o Polaku, który będąc w Paryżu tęskni za Warszawą. I napisałem „Sen o Warszawie”.

– Pisał pan nie tylko dla Niemena. Również dla Seweryna Krajewskiego, Krzysztofa Klenczona… Czy zdarza się panu, napisać coś, co potem odkłada pan na dno szuflady?
– Tak. Czasami piszę do szuflady. Jak mam jakiś pomysł to piszę. Może się to komuś kiedyś przyda.

– Pana najnowsza książka to „Fruwa twoja marynara”. Dla kogo mogłaby okazać się wspaniałym prezentem pod choinkę?
Reklamuję tę książkę pod hasłem „Kup na Gwiazdkę swemu ojcu”.

–Dlaczego akurat ojcu?
– Bo to jest książka skierowana do troszkę starszych ludzi. Do tych, którzy choć trochę interesują się jazzem albo pamiętają tamte lata, lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte.

– „Fruwa twoja marynara” to opowieść o narodzinach i rozwoju powojennego jazzu w Polsce, narodzinach rock’n’roll’a…
– Tak. Tak więc trudno żeby młody chłopak kupował sobie, czy rówieśnikowi tę książkę, albo nawet ktoś w średnim wieku… Młodzi ludzie interesują się muzyką współczesną.

– Rozpoczynając pracę nad tą książką, zakładał pan, że będzie skierowana do określonej grupy odbiorców?
– Zdecydowanie tak. Napisałem tę książkę do moich rówieśników, żeby nie zapomnieli o jazzie.

– Muzyka ogrywa ważna rolę w pana życiu…
– Muzyka to całe moje życie. Od szesnastego roku  życia do chwili obecnej żyję z muzyki, żyję z muzyką, nie powiem, że żyję dla muzyki, bo żyję dla rodziny, ale muzyka była ze mną od zawsze.

– Wszystkie pana książki mają wspólny mianownik. Pisze pan o muzyce. Czy nie chce pan spróbować pisać o czymś innym?
– Nie, nie, nie.  Teraz już nie mam czasu na pisanie a te książki, które czekają na wydanie napisałem o wiele wcześniej. Niedawno zostałem prezesem radia.

– Jak określiłby pan muzyka doskonałego?
– Nie ma czegoś takiego jak muzyk doskonały. Muzyk może być dobry, albo bardzo dobry. Nikt nie jest doskonały. Co to właściwie jest doskonałość? Doskonały może być tylko kształt kobiecego ciała.

– Kto jest dobrym muzykiem według pana?
– Tomasz Stańko, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski.

– O nich także wspomina pan w „Fruwa twoja marynara”…
– O nich także, ale piszę również o tych muzykach, którzy nie byli doskonałymi muzykami, którzy pili wódkę, którzy się awanturowali, którzy spóźniali się na koncerty… Ale ich talentu nie można wiązać ze stylem życia.

– Skąd czerpał pan wiedzę zaprezentowaną w książce?
– Trochę przeżyć własnych, ale większość to słowa ludzi, którzy to wszystko przeżyli i mogli mi o tym opowiedzieć lub też znalazłem ich wspomnienia w przeróżnych książkach, artykułach prasowych, pamiątkach.

– Nie tylko jako pisarz, ale również jako dziennikarz, którym jest pan z zawodu – czy odczuwa pan tremę przed kontaktami z czytelnikami, słuchaczami, widzami?
– Żadnej. Wszyscy ludzie są pozytywni a jeśli nie, to mogę ich pozytywnie nastawić do siebie.

– Myśli pan, że ma tak duża siłę przekonywania, aby przekonać do siebie każdego?
– Myślę, że tak. A pani tak nie uważa? (śmiech)

– Uważam. Więc skąd bierze się u pana ta siła przekonywania?
– Z miłości do ludzi. Lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, lubię się od nich czegoś dowiedzieć, czasem coś im przekazać.

– A co z tymi złymi ludźmi, którzy próbują zrobić innym krzywdę?
– W moim życiu nie było złych ludzi i nie było złych wydarzeń. Całe moje życie to pozytywne pasmo.

– Jak udało się tego panu dokonać?
– Żyje według zasady, że złe chwile i złe doświadczenia się zapomina i zostają same dobre.

– Dużo pan zapomniał?
– Nie, prawie nic.

– Oprócz kolejnych dwóch książek, które czekają na publikację, jakie są plany Marka Gaszyńskiego?
– Mam plan wyprowadzenia na jedno z pierwszych miejsc Radia Dla Ciebie, którego jestem prezesem.

– Jak pan chce to osiągnąć?
– Mam pewną wizję radia. Powinno być miłe, nastawione na ludzi, powinno mówić do nich sympatycznym językiem z poczuciem humoru. Powinno mieć muzykę, którą mogą zaakceptować wszyscy. Ponadto musi mieć ciekawe audycje – o zwierzętach, o politykach, ich życiu prywatnym, o Warszawie o Mazowszu, czyli dla tych ludzi, którzy chcą dowiedzieć się czegoś o swoim rejonie. Dziennikarz musi mówić do słuchaczy o swoich problemach.

– Co robi na co dzień Marek Gaszyński?
– Opiekuję się moimi dziećmi, pilnuję domu, upiększam go. Opiekuję się moimi zwierzętami. Prowadzę życie towarzyskie, chodzę na imprezy, do kina, na koncerty czytam książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

tekstydopiosenek.pl
  • tekstydopiosenek.pl
  • 26.11.2011 16:33

Masz zespół? Jesteś wokalistą?
Masz problem z tekstami?
Wejdź na tekstydopiosenek.pl
a ubierzemy Twoje myśli w słowa!
Profesjonalne pisanie tekstów piosenek
już od 70 zł za tekst!

Komentarz został ukrytyrozwiń
...... ....
  • ...... ....
  • 23.07.2011 16:10

Cześć ! Od niedawna pisze teksty i chciałabym się w tej sprawie kogoś poradzić i pokazać prubke " moich tekstów proszę o kom. jeżeli ktoś chce zaoferować mi pomoc ;D

Komentarz został ukrytyrozwiń
marek banas
  • marek banas
  • 07.01.2011 00:33

trzymam kciuki za rozwoj panskiego radia chcialbym kiedys zagoscic na jednej z pana audycji wraz z moim nie biologicznym lecz kochanym synem ktory kocha zwierzeta i cwiczy na codzien dj baru pozdrawiamy z wielkopolski-leszna

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja uderzę z innej strony - zgodzę się z tymi krzyżówkami, jako to że sam piszę. Ba, nawet powiem więcej - dla mnie pisanie tekstów jest bardziej jak tarot - często mając w głowie jakąś koncepcję sam jestem zaskoczony jej rozwinięciem ,i gotowym tekstem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry, ciepły artykuł na Święta. Lubię takie teksty, są bardzo potrzebne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.