Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25604 miejsce

Pisarstwo i muzyka - tlen Michaliny Olszańskiej

Aktorka, pisarka, gra Tinę w serialu "Barwy szczęścia". Napisała dwie książki, które zbierają bardzo dobre recenzje.

Jesteś bardzo uzdolnioną osobą. Kiedy poczułaś, że chcesz pójść drogą artystyczną?
W pewien sposób to było ze mną od zawsze. Moi rodzice oboje są aktorami, mama do tego muzykiem i sztuka w naszym domu była odwieczną lokatorką. Literatura, muzyka, filmy, malarstwo... Tym nasiąkałam. Więc chyba nie miałam żadnej innej drogi do wyboru, choć mama zawsze chciała, żebym została lekarzem albo prawnikiem. No cóż – umówmy się – nigdy nie było na to najmniejszych szans.

Bierzesz udział w sesjach zdjęciowych, grasz na skrzypcach, grasz w filmie, śpiewasz, piszesz (jedno twoje dzieło doczekało się wydania – książka „Dziecko gwiazd Atlantyda”). Które zajęcie jest ci najbliższe i które sprawia ci największą radość?
Dwie moje książki wydano, druga pt. "Zaklęta". Odpowiadając na pytanie: cieszę się, że jako bardzo młoda osoba próbowałam różnych rzeczy, ale w pewnym momencie trzeba wybrać. Żeby skoncentrować się na tym, co robimy najlepiej, a przede wszystkim co najmocniej kochamy, choć nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kontynuować różne pasje i hobby. Ja rezygnując ze studiów muzycznych na zawsze zamknęłam sobie drogę muzyka filharmonicznego, ale nie żałuję. Nadal gram. Tak samo rysuję, ale dla przyjemności. Moje dwie największe pasje, którym chcę się oddać bez reszty to pisarstwo i aktorstwo. To mi jest potrzebne do życia jak tlen. / Fot. Prywatne archiwum aktorki

Jesteś bardzo zapracowana, dodatkowo studiujesz. Jak to wszystko godzisz?
Jest takie powiedzenie: nie masz czasu - dobierz sobie jeszcze jeden obowiązek. To jest niesamowite, ale im więcej robimy, tym sprawniej nam to wychodzi i na wszystko znajdujemy czas. Najgorzej jest w wakacje, w tzw. sezonie ogórkowym, kiedy niby mamy dużo wolnego, ale napada nas „rozmemłanie” i nie jesteśmy w stanie za nic się zabrać.

Kiedy w twojej głowie zrodził się pomysł, że zaczniesz tworzyć coś swojego?
Dzieci prawie wszystkie są kreatywne. Może w dzisiejszych czasach coraz mniej przez natłok gotowych bajek i gier komputerowych, ale dziecko wręcz z przykazania ma potrzebę tworzenia. Oczywiście to jest lepsze lub gorsze, ale najważniejsze to umieć pomóc dziecku się rozwijać. Mnie pomagano, więc potrzeba robienia swoich rzeczy zdrowo i naturalnie rosła razem ze mną.

Jak zareagowali twoi znajomi, kiedy zobaczyli twoją książkę?
Oczywiście różnie. Jedni się ucieszyli, inni byli zszokowani. Jeszcze inni mnie disowali, ale tego nigdy nie da się uniknąć. Najistotniejsze, to to, że miałam garstkę – naprawdę malutką – prawdziwych przyjaciół, którzy mnie wspierali i nadal wspierają. I wiedzą, że zawsze, choćby nie wiem co, mogą liczyć na mnie.

 / Fot. Prywatne archiwum aktorkiJak się czułaś, kiedy po raz pierwszy zobaczyłaś swoje dzieło na sklepowych półkach?
Tego się nie da opisać. I nawet nie ma co próbować. Ale można to chyba porównać z odczuciem matki, która po raz pierwszy bierze w ramiona swoje dziecko. Bo kiedy coś się stworzy, właśnie taki ma się do tego stosunek - macierzyński.

Grasz Tinę w serialu „Barwy szczęścia”. Pojawiłaś się w nim ok. 800 odcinka. Jak Cię przyjęła ekipa?

Oj cudownie! Uwielbiam tę ekipę, uwielbiam tam grać! W lipcu minął rok, od kiedy dołączyłam do "rodziny" i ani razu nie poczułam się wśród tych ludzi źle. Płynie z nich dobra energia. I choć czasem jest ciężko - zamarzamy w plenerach, na plan jeździmy o 5 rano, nagrywamy po 16 godzin dziennie -to warto. Bo ludzie są świetni.

Czy prywatnie jesteś podobna do bohaterki, którą grasz czy zupełnie inna?
Skrajnie inna. Co dla mnie jako aktorki jest największym szczęściem, bo bardzo rzadko się zdarza, żebyśmy dostawali role wbrew warunkom. Zwykle gramy mniej lub bardziej siebie w różnych wersjach. A tu muszę się wcielać w kogoś, z kim nie mam prawie nic wspólnego. Tina jest ekstrawertyczna, bardzo spontaniczna, trochę naiwna. Zagubiona w wielkim świecie, w jakim się znalazła, jak małe zwierzątko. Ja jestem skrajnym introwertykiem. Obserwuję otoczenie z ukrycia i tylko co jakiś czas wysuwam głowę z nory ;)) / Fot. Prywatne archiwum aktorki

Wiem, że prywatnie również śpiewasz. Gdzie w najbliższym czasie Twoi fani będą mogli Cię posłuchać?
W serialu. Tina nagra piosenkę, którą widzowie będą mieli okazję posłuchać w odcinku. Ale moje prywatne piosenki - to trudna sprawa. Chciałabym się za to wziąć, ale z drugiej strony nigdy nie zrobiłabym niczego po wierzchu, musiałabym dopracować, dopieścić, poświęcić mnóstwo czasu. A na razie tego czasu dużo nie jest ze względu na studia na Akademii Teatralnej i filmowe projekty. Ale co się odwlecze to nie uciecze, piosenki czekają na swój czas.

Czy planujesz w najbliższym czasie wydanie płyty?
Jak powyżej ;)

Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała: Alicja Szoplik)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.