Facebook Google+ Twitter

Pisarz, który dostał Nobla, ale stracił ojczyznę

W Peru trwają próby uczynienia tegorocznego noblisty z literatury Mario Vargasa Llosy żywym pomnikiem. Ale po pytaniu kto czytał jego książki, zapada głęboka cisza.

Mario Vargas Llosa / Fot. Daniele Devoti/Creative Commons 2.0.Gdziekolwiek się człowiek w Peru obróci, zewsząd wyskakuje Mario Vargas Llosa, pierwszy Peruwiańczyk, który dostał Nagrodę Nobla.

Kiedy prosto ze Sztokholmu, gdzie odebrał wyróżnienie, przyjechał do kraju, w Limie witano go jak muzyczną gwiazdę światowego formatu. Z piskami rozgorączkowanych fanów i wyciągniętymi rękami po autograf. W stołecznym Muzeum Narodu otworzono wystawę poświęconą nobliście. W Arequipie, drugim pod względem wielkości mieście Peru, w którym w 1936 roku urodził się Mario Vargas Llosa, wkrótce będzie można odbyć pielgrzymkę do jego domu. Szlakiem miejsc, w których bywał. Peruwiańczycy, którzy zapomnieli o pisarzu dwie dekady temu, gdy wyjeżdżał z kraju, teraz wiedzą o nim wszystko. Na przykład to, że jest jednym z najbardziej wpływowych ludzi na świecie. A także, że nie umie korzystać z internetu.

- On tylko pisze - usprawiedliwiła męża przed narodem Patricia Llosa, żona noblisty.

Najbardziej zainteresowani jego blaskiem są politycy. Dzień, w którym ogłoszono werdykt Akademii Szwedzkiej, prezydent kraju Alan Garcia nazwał najpiękniejszym dniem w historii Peru. Potem zaczęła się feeria achów i echów nad pisarzem ze strony elit. Jak najbardziej zasłużona. Tyle tylko, że nieco śmieszna. I niepozbawiona drugiego dna. Dowodzi tego sytuacja, w której peruwiańscy dziennikarze zapytali parlamentarzystów, kto z nich czytał
książki Llosy. Nikt się nie odezwał.

Redakcja poleca / Fot. W24Sam Mario Vargas Llosa, który z racji swej profesji i mieszkania poza granicami swej ojczyzny dystansuje się od peruwiańskiej polityki, dał się w nią jednak wciągnąć. Podczas pobytu w Limie poprosił Peruwiańczyków, by w przyszłorocznych wyborach prezydenckich nie głosowali na Keiko Fujimori, gdyż jej rządy będą katastrofą dla kraju. Poza tym nazwał ją córką mordercy i złodzieja.

Llosa nazwał tak Alberto Fujimoriego, byłego prezydenta Peru, który odsiaduje karę 25 lat więzienia za łamanie praw człowieka. W 1990 roku pisarz rywalizował z nim w wyborach prezydenckich i przegrał w drugiej turze. Po tej porażce wyjechał z kraju i przyjął obywatelstwo hiszpańskie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Beata Szczurzewska
  • Beata Szczurzewska
  • 23.12.2010 14:41

Jeśli nie czytali to przeczytają, ważne że cieszą się z Nobla i potrafią to okazać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry artykuł. Tu muszę dodać ,że znam Jego na razie tylko jedną książkę Ciotka Julia i skryba .

Komentarz został ukrytyrozwiń

trudno być prorokiem we własnym kraju. A artykuł ciekawy bardzo! 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe! 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy tekst o jednym z moich ulubionych pisarzy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bomba artykuł! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Interesujące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.