Facebook Google+ Twitter

Pisząc na piasku. Troski nasze powszednie

“Czymże jest nasze życie?” – pyta Jakub Młodszy, święty zwierzchnik Kościoła jerozolimskiego, autor Listu św. Jakuba (Jk 4,14).

“Życie jest krótkim snem” – odpowiada Arnold Bocklin, a Szekspir wyznaje: “Życie jest powieścią idioty.” Maurycy Mochnacki był zdania, że “życie nasze już jest poezją”, Włosi powtarzają bez końca, że “życie jest piękne”. Cokolwiek się powie, trzeba chyba przyznać, że życie jest wspaniałym darem Niebios, a każdy taki dar należy przyjąć i tak go spożytkować, żeby potem, stojąc przed Panem, można było powiedzieć tak, jak ów sługa w przypowieści Jezusa o talentach: “Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem” (Mt 25, 14-30). Żeby się tak stało, potrzeba mądrości i uczciwości, wolności od obłudy i pychy, od egoizmu i chciwości. Ale właśnie z tym bywa najgorzej!

Schizofrenia ekonomiczna

Adam Smith, angielski ekonomista, miał mawiać, że “pieniądze własne można kochać bardziej niż pieniądze społeczne, ale pieniądze społeczne trzeba wydawać z większą troską niż własne.” Tymczasem w moim kraju z jednej strony niby istnieje troska o pieniądze społeczne - płaci się wysokie podatki, legnicki piekarz został zmuszony do zapłacenia podatku od dobroczynności, a pani prawnik - od nagrody, którą w całości przeznaczyła na cele dobroczynności. Z drugiej strony właśnie za te pieniądze politycy urządzają sobie igrzyska; w wyniku niegospodarności budowa biblioteki UWr będzie droższa o kilkadziesiąt milionów złotych, a władze miasta lekką ręką wydają na słabiutki klub sportowy kilka milionów! Tymczasem troska państwa o zdrowie obywateli jest niemal w agonii, a sama służba zdrowia sięga po środki finansowej interwencji, które się kłócą z jej powołaniem.

Ekologiczna hipokryzja

Pomijając fakt, że dosyć często działania proekologiczne są pozorowane i mają motywy polityczne, to jeszcze zobowiązuje się w imię tejże ekologii do wycofania z użycia konwencjonalnych żarówek, które rzekomo emitują wielkie ilości ciepła, gdy tymczasem lobby samochodowe odnosząc triumfy zanieczyszcza środowisko i emituje olbrzymie ilości ciepła. Jean Pollitier, biofizyk, z ironią pisze, że jeden TIR emituje więcej ciepła niż cała osada, oświetlona konwencjonalnymi żarówkami.

Telewizyjna agresja

W “Filmie” czytam krytyczny esej o polskim filmie “Twórcy nieudolni, tuszując braki swojego warsztatu, sięgają po środki najostrzejsze w nadziei, że ogłuszony nimi widz przeoczy słabości tandetnego produktu.” I przy tej okazji dostaje się wielu reżyserom, nawet Pasikowskiemu. Dotyczy to także telewizyjnych seriali, w których agresja, przemoc i kres odgrywają główną rolę. Kiedyś także w “Filmie” wypowiadał się Chęciński i podkreślał, że “smutna komedia jest tragedią.” To samo można powiedzieć o kabarecie! Patrzę na występy jakiegoś “Niemoralnego pokoju”, w którym matkę porównuje się do kapusty, a u zakonnika widzi się tylko członki “poniżej pasa”, jakby to określiła Salmine Weir, i myślę, że forma kabaretu wymaga inteligencji i wrodzonego dowcipu, i jeżeli ich brakuje, to jest gorzej niż tragedia. I to wszystko się dziej w publicznej TV!

Kościelne zaniedbania

Kocham mój Kościół, ale miłość nie może być ślepa, jak utrzymywał Platon, i dlatego chciałbym, aby Kościół w moim kraju był bardziej społecznie aktywny, by ludzie odpowiedzialni za ten Kościół byli bardziej aktywni tam, gdzie chodzi o dobro człowieka, gdzie człowieka trzeba bronić. Brak takiej aktywności Dom Helder Camara, arcybiskup brazylijski, nazwał kiedyś “piłatyzmem”. Kościół wypracował już sobie pewne zasady z etyki społecznej i trzeba, by je realizował. Wymienię dwie z nich: “Kościół musi być zawsze w moralnej opozycji do każdej władzy” – “Własność prywatna – tak, ale użytkowanie wspólne.” Miłość Kościoła można mierzyć troską o niego i niepokojem, jaki wzbudzają jego słudzy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się z Księdzem w większości jego życzeń.
Niestety ten ruch oddolny jest słabiutki i do tego nieustannie gaszony.
Z bohaterów robi się zdrajców a zdrajcy stają się bożyszczem tłumów. Nie, wcale nie mówię tu o komunie, czy o politykach. Mówię tu niestety także o moim Kościele. I jak tu nie przyznać racji Leszkowi Kołakowskiemu, który w 1982 roku (!) widział niebezpieczeństwo "zbolszewienia" Kościoła? Nic tu nie pomoże nasza duma, że Kościół był i jest i będzie Święty. Jako części tego Kościoła odpowiedzialni jesteśmy za tu i teraz. Przede wszystkim za tych, którzy są od Kościoła daleko, bardzo daleko.
Obawiam się, że Kościół w Polsce będzie musiał przejść terapię wstrząsową by wyleczyć się z owej bolszewii . Terapię którą przeszedł Kościół na Zachodzie. Dziś w Kościele są tylko Ci którzy czują z nim wspólnotę a puste kościoły popchnęły księży i świeckich do wyjścia z murów kościoła i szukania tych co zginęli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.