Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176007 miejsce

Pisząc na piasku. Wielkie sprawy w małej kopercie

Francuski socjolog, Jean Paul Rotier pisał kiedyś, że niezależnie od rozwoju elektronicznych massmediów listy będą zawsze popularną i bardzo przyjazną forma komunikacji i zawsze w kopercie będzie przekazywana mała tajemnica i wielka miłość.

Otrzymuję listy od moich czytelników i słuchaczy, w każdym z nich jest trochę tajemnicy i trochę przyjaźni, i niemal zawsze jest jakiś problem do wyjaśnienia. A oto kilka z takich listów:

Krzyż


Pani Zofia K. ze Świdnicy pisze: "Słynny piosenkarz, George Michael, występujący także w Polsce, nosi ostentacyjnie na szyi krzyżyk. Kiedyś Madonna przewrotnie wieszała siebie na krzyżu. Kiedyś w autobusie widziałam faceta-punka, który na ramieniu miał wytatuowany krzyż. Przecież ci ludzie nie mają nic wspólnego z krzyżem, który jest znakiem chrześcijańskim. Czy nie ma nikogo, kto by wystąpił w obronie tego znaku?" Rozumiem odczucia słuchaczki, ale sprawa jest trudna. Otóż krzyż jako znak geometryczny stał się własnością ludzkości, natomiast "krzyż pasyjny" stanowi rzeczywiście wyłączną własność chrześcijan i to do tego stopnia, że na początku XX wieku powstał nawet projekt prawnej ochrony znaku takiego krzyża. Tylko czy to pomoże i jak to przeprowadzić? Chrześcijanin ma w tej sytuacji dwa obowiązki: pierwszy - sam jako uczeń Chrystusa winien traktować krzyż jako znak, oddawać mu cześć i w żadnym wypadku nie lekceważyć; po drugie - chrześcijanin powinien stawać w obronie krzyża, reagować na jego traktowanie, ale powinien to robić roztropnie, pamiętając o wezwaniu Chrystusa: "Bądźcie roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie" (Mt 10, 16).

Moda


Pani Mariola L. z Wrocławia jest zaniepokojona modą kobiecą w ogóle, krytykuje terror "gołych brzuchów" ale najbardziej denerwuje ją brak wyczucia pod względem mody w kościołach w czasie mszy i nabożeństw. "Jak te kobiety mają czelność wchodzić do kościoła w takim stroju, że nawet na plaży wzbudzałyby sensację! To już nie tylko bezczelność i brak szacunku do sacrum, ale kompletny brak ogólnego savoir-vivre!" Otóż problem dosyć stary i także trudny do rozwiązania. Jest to chyba kwestia wychowania od młodości do jakiegoś szacunku w miejscach świętych, ale także jest to kwestia przyzwolenia społecznego na takie zachowanie. Kiedyś w Świnoujściu byłem świadkiem takiej sceny: niedziela, w kościele dużo ludzi, ja tym razem uczestniczę w mszy jako wierny, stoję pod chórem, obok mnie stoi małżeństwo w średnim wieku i nagle do kościoła wchodzą dwie dziewczyny ubrane rzeczywiście mniej niż skąpo i stają przed nami, wtedy pani z małżeństwa w średnim wieku podchodzi do dziewcząt i słyszę jej słowa: "Drogie panie, to nie plaża i nie agencja towarzyska, to kościół!" Reakcja dziewcząt była natychmiastowa - obie wyszły z kościoła. Ale mój kolega, który był ze mną, potem zadał pytanie: "Stało się dobrze czy źle?"

Intymność


Czytając list pana Stanisława R. mimo woli przypomniałem sobie jedną z maksym Nikolasa de Chamforta, pisarza i moralisty: "Umieć wypowiedzieć słowo "NIE" oraz żyć w samotności, to jedyny sposób, aby zachować własną wolność i charakter". Pan Stanisław pisze: "Przecież ci wszyscy młodzi ludzie nie umieją dzisiaj powiedzieć "nie" - sobie i innym! Są jak liść miotany przez fale: ulegają pożądaniom i instynktom, są poddani innym ludziom i wydarzeniom. Szczególnie chodzi mi o intymność i poczucie wstydu - i jednego, i drugiego brakuje młodym ludziom. Bywa, że w tramwaju lub w kinie zachowują się jak w sypialni, a przecież miłość zawsze wymaga intymności!" To prawda - miłość wymaga intymności i umiejętności mówienia "nie", zwłaszcza w tak delikatnej sferze jak miłość i seks. Dlatego seksuolog, David Bergin ostrzegał:P "Nie zachowując intymności hodujesz w sobie bestię, której na imię nuda. Ona wcześniej czy później zniszczy twoją miłość!" A poza tym jest jeszcze Dekalog, który też stawia wymagania i zobowiązuje do mówienia "nie"!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za księdza artykuły. Boża prowokacja w Kościele jest jak świeże powietrze w zatęchłej piwnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Partykularyzm co do rzeczy drugorzędnych jest dla Kościoła szkodliwy - patrz Kościół prawosławny lub anglikański. Kościół jako wspólnota stoi dziś przed nie lada dylematem: jesteśmy posłani, czy jesteśmy gronem wzajemnej adoracji. I choć, dzięki Bogu, nadal są w Kościele posłani (apostolos), to większość wspólnoty tworzy hermetyczną grupę wzajemnej adoracji i nie ma pojęcia że chrześcijaństwo albo jest misyjne albo go nie ma w ogóle. Bycie posłanym to bycie też "tam gdzie nie chcesz". Nawet jeśli te dziewczyny były z agencji towarzyskiej, to tym bardziej należało je przygarnąć. Tym razem zwyciężyła małostkowość. Nie mam żalu do tej pani. Ona najprawdopodobniej uważa że chrześcijaństwo=tradycja=obrządki=Krzyż. W pewnym stopniu ma rację. Tylko że kolejność jest taka: Krzyż-Zmartwychwstanie-Dobra Nowina-obrządki. To co miało być wyrazem czegoś, stało się w Kościele wartością samą w sobie. O zgrozo!
Dziękuję za księdza artykuły. Boża prowokacja w Kościele jest jak świeże powietrze w zatęchłej piwnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.