Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Książki > Pisząc tę książkę, czułem wstyd za rodaków

Pozycja materiału w rankingach:

3228 miejsce

Dział: Książki

Ocena: 20pkt

Oceń:

Pisząc tę książkę, czułem wstyd za rodaków


Obiecujący pisarz polskiego podziemia. Ma na koncie kilka książek, ostatnią z nich jest "Chiński ekspres", w której autor odsłania nasze narodowe wady, a Chiny są tylko egzotycznym dodatkiem. Rozmawiam z K. S. Rutkowskim - pisarzem niepokornym.



Marian Tong, chiński przewodnik to postać autentyczna, tyle, że pod zmienionym nazwiskiem. Postrzega Polaków jako bandę kretynów, z którymi ma tylko problemy. Pańska grupa musiała mu chyba nieźle dać w kość?

Alter ego Romana Tonga to facet o iście stoickim spokoju, bo ani razu szlag go nie trafił, a w kontaktach z członkami naszej grupy, mógł go trafiać często. Widać Chińczycy są uodpornieni na
chamstwo i pewność siebie Europejczyków, ich niegodne zachowanie. Wszelkie, nawet najgłupsze uwagi przyjmował z pokorą i zawodowstwem, choć nie wierzę, że wewnątrz siebie nie rzucał w naszym kierunku jakichś soczystych chińskich przekleństw, bo dostawał od grupy nieźle w kość. Niektórzy traktowali go jak opłacony gadający po chińsku i polsku dodatek do wycieczki, który można było wykorzystać do czego się chciało, łącznie z kupowaniem podpasek w sklepie. A facet był (jest) świetnie wykształcony, na polskich i chińskich uczelniach i pewnie pod tym względem bił na głowę wszystkich w grupie. Jednak nikogo to zbytnio nie obchodziło. Często traktowano go jak służącego. Ale on nie pozostawał nikomu dłużny, z uśmiechem na ustach skubał nas z kasy, kiedy tylko mógł. Dosyć wiernie opisałem te jego drobne machlojki w książce. Nie gniewałem się za to na niego, chociaż i ja też dostawałem po kieszeni. Mówiąc szczerze, byłem nawet czasem pełen podziwu dla jego sprytu i niedowierzania dla polskiej głupoty, bo chyba tylko ja jeden połapałem się w jego grze.
Okładka "Chińskiego ekspresu" / Fot. Krzysztof "SADO" Sadowski
W książce pojawia się epizod na temat polskiego trenera. Andrzej Strejlau, niegdyś trener drużyny z chińskiej ekstraklasy to znana postać. Dodał Pan ten motyw, żeby ubarwić powieść czy może autentycznie Tong wspominał o Polaku?

Piłkarski epizod to autentyczny wycinek z życiorysu Tonga. Wspominał o nim wielokrotnie i wydawał się być dumny z tego, że przez dwa lata był osobistym tłumaczem polskiego trenera, z którym podobno przez ten czas się zaprzyjaźnił. Jego opowieści o nim były naprawdę jedną wielką laurką, z której wynikało, że przed przybyciem Polaka do Szanghaju tamtejsza drużyna była na kolanach i nie mogła się z nich podnieść. Podobno zrobiła to dopiero, kiedy Strejlau przejął nad nią pieczę i z czasem doprowadził ją na samą górę ligowej tabeli. Nie jestem zapalonym kibicem piłkarskim, polskiego trenera ledwo wtedy kojarzyłem. Dowiedziałem się o nim więcej dopiero pisząc książkę, ale uwielbienie, które Tong okazywał w swoich opowieściach, musiało w niej znaleźć krótkie odzwierciedlenie. Choćby dla równowagi, aby pokazać, że nie tylko durnie z Polski odwiedzają Chiny, ale także tacy ludzie, którzy zapisują tam piękną kartę.

W Chinach spotkał się Pan z obcą kulturą. Jacy są Chińczycy? W jakim stopniu komunizm odcisnął na nich swoje piętno?

Jedynym śladem komunizmu, jaki przez ten czas widziałem, był wielki portret Mao wiszący nad bramą do Zakazanego Miasta i jego mauzoleum na placu Tienanmen. I powiem, że gdybym nie wiedział, kim jest ten koleś na obrazie, nie wziąłbym go za komunistycznego krwawego dyktatora, którego kult w Chinach nadal trwa. Pekin i Szanghaj to miasta o nowoczesnej infrastrukturze, nie różniące się w niczym od metropolii Zachodu. W każdym razie ja żadnych różnic nie widziałem. Gwiaździste czerwone flagi masowo nie powiewały, a na placach partyjni agitatorzy nie robili ludności zbiorowego prania mózgów. Nic z tych rzeczy. Wszędzie bilbordy zachodnich firm, na licznych wielopasmowych autostradach fury wszystkich znanych marek, świetnie zaopatrzone sklepy, a wieczorami restauracje, knajpy i knajpeczki pękające w szwach. Tak tam wygląda komunizm. Nie wiem, jak wyglądał kiedyś, pewnie podobnie jak u nas lub nawet gorzej, w końcu nasi Pierwsi Sekretarze nie byli aż takimi okrutnikami, jakimi byli i wciąż są azjatyccy komunistyczni przywódcy, ale dziś ten chiński komunizm na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od kapitalizmu. Owszem, pewnie jakby zajrzeć pod ten lukier, ujrzałoby się i nędzę i brak podstawowych praw człowieka, ale tego, cholera, tam wcale nie widać. Nie na ulicach miast, które odwiedziłem, na uśmiechniętych twarzach ludzi, których tam spotykałem.
Może aż tak uważnie się nie rozglądałem, może coś mi umknęło, nie wiem... Będąc tam, w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy aby my tu w zachodnim świecie nie dorabiamy
Chinom na wyrost gęby czerwonego potwora, który gnębi swój lud, nie pozwalając mu godnie żyć? Chyba zbytnio patrzymy na ten kraj przez pryzmat polityki, która jednak zbyt dużo wypacza i jeszcze więcej wyolbrzymia.

Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia.

Wkrótce ukaże się kolejna książka K.S.Rutkowskiego "Noc inna niż wszystkie". Zapraszam do lektury.
Zdjęcie przedstawiające autora / Fot. Krzysztof "SADO" Sadowski
Michał Mazik OFFline profil autora

Autor: Michał Mazik

Napisz do autora

Artykuły (142) Galerie (11) Średnia ocen (4.61)

Wiek: 28 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska

O mnie: dziennikarz, literat, zwolennik inicjatywy W24

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Zobacz inne materiały


Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 13.08.2009 21:30

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 50

''Pisząc tę książkę, czułem wstyd za rodaków'' szkoda, że nie za siebie...cóż za zbieg okoliczności powstał wiekopomny utwór, bo się samolot na lotnisku zaciął...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz Orłowski 14.08.2009 10:50

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 40

Ja i najbliżsi mi ludzie, codziennie wstydzimy się za Polaków. Za kłamstwa, dziwactwa i oszustwa prezydenta, za mordowanie ludzi w Iraku i Afganistanie, za stałe lizanie pupy USAninom przez rząd i wszelakie organizacje, za nagminne oszukiwanie społeczeństwa że atakujemy inne kraje dla dobra ich obywateli, że Żydzi są święci, USA to wysoka cywilizacja, a Chiny, Rosja i Arabowie to prymitywy żyjące w totalitaryzmie. Zadziwiająca jest bezmyślność i głupota Polaków, którzy masowo ufają zachodniej propagandzie i przytakują łamaniu polskiej Konstytucji, łamaniu rezolucji RB ONZ, oraz wszelkich innych praw międzynarodowych, w tym Praw Człowieka. Historia nic ich nie nauczyła, ponieśli klęskę zapatrzeni w ZSSR, a teraz się zapatrzyli w USA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Elżbieta Romaniak 14.08.2009 11:57

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 48

"...a teraz zapatrzyli się w USA" i w Unię Europejską, dodałabym! Co do oznak komunizmu w Chinach, sądzę, że widoczne są one bardziej w prowincjach Chin, gdzie dostrzega się bez wątpienia obrazy ubóstwa i biedy na skutek reżimu komunistycznego.
Książka typowo reporterska...dobrze, że są też inni rodacy, tacy, za których Autor nie musi się wstydzić, bo nawet zaprzyjażnił się z nimi!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz Marek Romaniak 14.08.2009 13:49

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 38

Każdy naród ma za kogo i za co się wstydzić: Włosi za Mussoliniego, Hiszpanie za gen. Franko, Rosjanie za Stalina, Niemcy za Hitlera, Amerykanie za Hiroszimę i Nagasaki... Jednak każdy naród ma też coś z czego powinien być dumny: za swoją wiekową kulturę, tradycję, pisarzy, mężów stanu, muzyków, poetów itp.
Także my jako Polacy mamy z czego i z kogo być dumni: z Jana Pawła II, z SOLIDARNOŚCI, która poruszyła nie tylko nas ale całą komunistyczną -i nie tylko - Europę. Jednak mamy też za co się wstydzić: za pro europejskość rządu i jego pro amerykańskość za Irak... ja wstydzę się za nietolerancyjność i nie zrozumienie polaków, które przeważnie biorą się z lęku i obawy przed czymś nowym nieznanym. Na pewno każdy człowiek chciałby powiedzieć, że jest dumny z bycia: Polakiem, Włochem, Amerykaninem...
Ale czy może tak powiedzieć z dumą wstydząc się za swój naród? Czy dziecko, które widzi pijanego ojca powie kolegom to mój tata? Szczerzę wtopię. Zanim utożsamimy się z jakimś narodem wpierw musimy powiedzieć sobie jestem dumny z bycia człowiekiem bo najpierw jesteśmy ludźmi dopiero potem narodami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.