Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180461 miejsce

Piszę do ciebie, kochana władzo...

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2006-12-22 10:14

Obywatele piszą. Do prezydenta, ministrów, rządu. O kałużach, o kiepskich posiłkach w więzieniach, o przetwarzaniu promieni słonecznych w złoto. Każdego roku do Sejmu wpływa blisko sto tysięcy listów, do prezydenta - około trzydziestu tysięcy.

fot. AKPA Popularnym adresatem listów jest też w ostatnim czasie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. - Najbardziej zaskoczył nas list napisany na odwrocie... ikony. Obraz przedstawiał świętą rodzinę. Na odwrocie napisano życzenia powodzenia w zwalczaniu zakłamania "mądremu, dobremu, ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrowi" - powiedział nam Paweł Wielkoszewski, asystent Ziobry. W czasie swojego krótkiego urzędowania minister dostał także biblię z wydawnictwa Świadków Jehowy.

Uprzejmie donoszę

Do szefa tego resortu piszą obywatele żądni sprawiedliwości. Skarżą się na sąsiadów, którzy zbyt głośno się zachowują, donosy, na ich rzekomy udział w mafii. Skargi tego typu wpływają również do Sejmu. Mieszkaniec Poznania martwił się, że komisje wyborcze nie przestrzegają prawa o ochronie danych osobowych, ponieważ wszystkie najważniejsze informacje - z peselem i adresem były widoczne dla wszystkich głosujących.

Do Sejmu wpływa też mnóstwo listów w ramach zorganizowanych odgórnie akcji. Z takich inicjatyw słynie zwłaszcza Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im ks. Piotra Skargi z Krakowa. To ta organizacja rozsyła gotowe formularze do szefów urzędów stanu cywilnego zawierające sprzeciw wobec małżeństw homoseksualistów. Do Sejmu piszą też broniące swoich interesów grupy : działkowcy, psycholodzy, absolwenci prawa. Jest sporo listów - apeli o zalegalizowanie marihuany, oraz skarg więźniów na... kiepskie jedzenie.

- Niektóre listy są istotne, ponieważ zwracają uwagę na konkretne problemy i mogą być sygnałem do zmiany prawa - uważa Cezary Grabarczyk (PO), który chce powołania specjalnej podkomisji ds. petycji.

I śmieszno i straszno

Jednak urzędnicy zajmujący się czytaniem listów od obywateli nie mogą narzekać na nudę. - Jest u nas i śmieszno, i straszno - powiedział nam Włodzimierz Zając, szef sejmowego biura listów i skarg. Strasznie bywa, kiedy obywatele wyrażają swoje opinie na temat posłów. Do najdelikatniejszych należą uwagi, że nie zasługują na tak wysokie wynagrodzenie, że są hipokrytami czy też że nie powinni przerywać obrad na wakacje, kiedy do załatwienia jest tyle ważnych spraw.

Do wszystkich najważniejszych instytucji pisze listy mężczyzna, który wynalazł ... słoneczny detektor złota. Wynalazca jest przekonany, że może zamieniać promienie słońca w ten cenny kruszec. - Nie ma w jego liście żadnej konkretnej prośby. Po prostu chce poinformować o swoim odkryciu i dzieli się rozżaleniem, że żadna instytucja władzy, do której się zwrócił, jego wynalazkiem się nie zainteresowała - powiedział nam Piotr Ślusarczyk, rzecznik prasowy Ligi Polskich Rodzin.

Kochany prezydencie

Wśród około 300 tysięcy listów, jakie w ciągu dwóch kadencji otrzymał prezydent Aleksander Kwaśniewskim, także było wiele prób zainteresowania go różnymi wynalazkami.

- W listach przedstawiano sprawy najróżniejsze: od istotnych uwag dotyczących zapisów Konstytucji oraz przygotowywanych ustaw, opinii dotyczących ważnych aktualnych wydarzeń w kraju i poza granicami (takich jak przystąpienie Polski do UE czy udział polskich wojsk w misji stabilizacyjnej w Iraku), poprzez istotne sprawy osobiste, (także takie, których załatwienie należy do odpowiednich powołanych do tego instytucji publicznych) do najdrobniejszych, często wręcz intymnych, problemów osobistych - poinformowała nas Teresa Grabczyńska, dyrektor Biura Informacji i Komunikacji Społecznej w Kancelarii Prezydenta.

Część z nich ma charakter bardzo emocjonalny, o czym świadczą chociażby zwroty "kochany prezydencie". Zdaniem psychologa społecznego profesora Janusza Czapińskiego i tak w III RP część listów do władz przechwyciły media, które są często bardziej skuteczne w załatwianiu przeróżnych interwencji.

- Ci, którzy piszą do władzy o swoich osobistych sprawach często wybierają sobie jedną osobę publiczną, którą, jak im się wydaje, znają. Dzięki temu, że opisują swój problem łatwiej im sobie go poukładać w głowie. No i zawsze mają nadzieję, że otrzymają od tej osoby chociaż jedno zdanie z własnym autografem - mówi Czapiński. Te listy trafiają tymczasem do specjalnych biur i "kochany prezydent", czy "dobry minister" tysiące listów zna tylko ze statystyk.

Katarzyna Borowska, MK

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

*Do najdelikatniejszych należą uwagi, że nie zasługują na tak wysokie wynagrodzenie, że są hipokrytami czy też że nie powinni przerywać obrad na wakacje, kiedy do załatwienia jest tyle ważnych spraw.* - do drugiej części postulatu sie przychylam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.