Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2120 miejsce

„Pitbul. Niebezpieczne kobiety”, czyli co widz będzie z tego miał

Aktualne wątki kryminalne, plejada (trochę może za duża) ciekawych postaci i błyskotliwy humor – to „pakiet podstawowy” załadowany do trzeciej części kultowej już serii Patryka Vegi.

 / Fot. materiały prasowe „Pitbul – aktualizacja” – można pokusić się o taki podtytuł dla wchodzącego właśnie do kin kolejnego odcinka fabularnej opowieści o gliniarzach i gangsterach. Reżyser, znany z niebezpiecznych przyjaźni z twardzielami z obu stron kryminalnej barykady, znowu zaczerpnął z tych znajomości pełnymi garściami. Aktualizacja polega przede wszystkim na poszerzeniu wachlarza dotychczasowych tematów o bardzo aktualny problem narastania przestępczości gospodarczej (wątek mafii paliwowej) czy pojawiania się w Europie przestępczych wątków związanych ze środowiskiem gangów motocyklowych. Także wprowadzenie policjantek do panteonu bohaterek kultowej serii jest odpowiedzią na rosnącą liczbę zgłaszających się obecnie do pracy w policji kobiet.

Wierząc zapewnieniom Vegi – scenarzystą trzeciego Pitbula znowu bardziej było życie niż on. I trzeba przyznać, że życie nie pudłowało – napisało wiele ciekawych historii, które Vega zebrał i skleił w całość. Całość dość spójną i logiczną chociaż trochę za bardzo rozbudowaną, przez co film zdaje się być długim korowodem zdarzeń i postaci. Nie zawsze są one wystarczająco pogłębione czy zwyczajnie niewystarczająco wykorzystane w scenariuszu.
Na szczęście powiązania pomiędzy różnymi wątkami i bohaterami są dosyć czytelne. Choć czuje się często niedosyt w sposobie nakreślenia poszczególnych osób, ich motywacji i głębszego uzasadnienia wydarzeń, które kreują lub w które są wplątani.

Tak dzieje się przede wszystkim w przypadku postaci kobiecych. Film reklamowany słowami samej żony reżysera jako jego pierwszy film interesujący dla kobiet, rzeczywiście pozwala widzowi wyobrazić sobie życie i problemy policjantek w polskich (a może nie tylko?) realiach. Na prozę i brutalność codziennych interwencji, stres, zawodowe i prywatne problemy funkcjonariuszek każda z trzech bohaterek-policjantek reaguje inaczej i dokonuje innych wyborów. Choć wszystkie trzy aktorki (Joanna Kulig, Magdalena Cielecka i Anna Dereszowska) dobrze poradziły sobie z uwiarygodnieniem swoich ról, to bezapelacyjna palma pierwszeństwa należy się Magdalenie Cieleckiej. To też pewnie zasługa największej niejednoznaczności jej postaci. Z jednej strony zmaga się z opieką nad ciężko chorym synem, z drugiej „uczy” świadków zeznań obciążających niewinnych podsądnych, niszczy kariery innych czy bierze łapówki. Szkoda, że tak mało się o niej dowiadujemy.

Niewiele lepiej można poznać Małgosię graną przez Alicję Bachledę – Curuś. Dobrze ogląda się jej ekranową przemianę. Widzimy zarówno inną niż dotychczas twarz samej aktorki, jak też psychologiczną przemianę granej przez nią postaci. Z delikatnej i bezbronnej dziewczyny przemienia się w świadomą i silną kobietę potrafiącą bezwzględnie walczyć o siebie i swoje dziecko.

Niestety niemal całkowicie umyka w tym „rogu obfitości” inna jeszcze kobieca bohaterka - „adwokatka mafii” (w tej - niewyeksploatowanej przez reżysera roli – Zuzanna Grabowska).

Nieźle odnalazł się w swojej roli Sebastian Fabijański, czyli motocyklowy gangster „Cukier”. Choć zdarzyły się momenty groteskowego przerysowania jego bohatera, to jednak mimo wszystko stworzył wiarygodnie postać nieobliczalnego psychopaty.

Jeśli ktoś, zachęcony pełnymi śmiesznych gadów trailerami, pójdzie do kina, żeby pośmiać się - raczej się nie zawiedzie. Bo chociaż Pitbul kojarzył się do tej pory przede wszystkim z kinem sensacyjnym, to w trzeciej części sagi dowcip niejednokrotnie dominuje nad wątkami kryminalnymi.

I tu show bez wątpienia ukradł innym niezrównany duet – Maja Ostaszewska i Tomasz Oświeciński. Olka i Strachu to już pitbulowa „klasyka”. Sceny zakupów w towarzystwie policyjnych ochroniarzy czy Strachu - niczym Forest Gump - przemierzający „na przełaj” parkowe bajorko – no niby nic wyszukanego, a jednak bezcenne!

Mniej zabawnie jawią się pokazane w filmie realia policyjnej pracy i funkcjonowania skorumpowanych struktur i pojedynczych urzędników, ale także po prostu relacji międzyludzkich. Gra interesów grupowych i indywidualnych zawsze sprowadza się w gruncie rzeczy do jednego pytania: „Będę coś z tego miał?”.

W filmie pytanie to pada wielokrotnie (w różnych okolicznościach) z ust skorumpowanego urzędnika skarbówki granego przez Artura Żmijewskiego.

Czy opłaca się pomóc bitej koleżance, która potem wycofa się z oskarżania męża? Czy warto pójść do więzienia w zamian za kilkaset tysięcy wpłaconych na konto bankowe jako rekompensata? Co zyska się na usługach wobec bogatego kryminalisty – „Króla więzienia”?

Czy warto wreszcie po prostu jeszcze komuś ufać, w coś wierzyć?

Czy widz może kolejny raz zaufać Patrykowi Vedze i poświęcić ponad dwie godziny na spotkanie z jego filmem?

Jeśli oczekuje rozrywki na dobrym poziomie – może. Jeśli szuka drugiego i trzeciego dna świata do jakiego zaprasza go reżyser – musi poczekać na kolejną część sagi. Z nadzieją, że taką podróż „w głąb” reżyser zaproponuje.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawa recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.