Facebook Google+ Twitter

Pitchfork Festival w Paryżu - najwyższy stopień hipsterki

Coroczna celebracja początku smutnej paryskiej jesieni/zimy odbywa się w towarzystwie świetnie zaplanowanej fety muzyki alternatywnej. Starannie wybrana grupa artystów to śmietanka reprezentująca albumowe i festiwalowe objawienia roku.

 / Fot. pitchforkFestiwal jednej z najbardziej wpływowych i istotnych "gazet" traktujących o muzyce alternatywnej to bite cztery dni grania, odbywające się przede wszystkim w cudownym parku De La Villette, i w jego Grande Halle, spektakularnej XIX wiecznej byłej rzeźni, zaprojektowanej przez utalentowanych francuskich architektów. Z orginalnego kompleksu industrialnego przetrwał tylko ten budynek, uznany w latach 70-tych za dziedzictwo narodowe, w latach 80-tych odrestaurowany i ponownie otwarty, tym razem służąc kulturalnym aktywnościom. Poza ogromną kawiarnią i organiczną restauracją znajdziecie tam też halę widowiskową, która gości koncerty, wystawy i tak dalej.

Pitchfork okupuje tę przestrzeń na przełomie października i listopada, sprowadzając tradycyjnie już zbiór najciekawszych artystów, których oglądaliśmy w lecie podróżując po festiwalach i chodząc na koncerty. Tym razem dostajemy jesienny zastrzyk w zamkniętych przestrzeniach.

Impreza zacznie się 29 października w Trabendo, jednym z najciekawszych miejsc w Paryżu pod względem muzycznej selekcji. Otwarcie, nazwane Green Room Session (sponsorowane przez znane nam świetnie piwo), składało się będzie z czterech aktów. Pierwszym będzie zjawiskowy Kindness, autor dwóch albumów, z których ostatni wydany zostanie za pięć dni. Można sporo wnioskować na podstawie dotychczasowych radosnych funkowo-popowo-elektronicznych utworów, wszystko jest jednak jasne: http://www.npr.org/2014/10/05/352735198/first-listen-kindness-otherness i tak, to będzie wybitnie taneczny album, z mnóstwem fajnych funkowych melodii, soulowym piano, wokali w harmoniach, znakomitymi gośćmi, intrygującymi instrumentami i samplami i innymi atrakcjami.




Następnie zagra Kelela - nowe wcielenie amerykańskiego alternatywnego R&B z ciepłym tegorocznym debiutem "Cut 4 Me" na koncie. Ciekawa jestem formy scenicznej Hawk House - świeży debiut londyńczyków "A Handshake to the Brain" obiecuje naprawdę dużo: miks minimalistycznej elektroniki, trip-hopowe wycieczki, trochę oldschoolowych bitów, dość pomysłowo skonstruowana płyta. Do tego dołączona jest Shura, śpiewane po rosyjsku piosenki w całkiem stylowym otoczeniu r'n'b i słodkiego popu. Ta dziewczyna podbiła już serca na Wyspach, a jeśli wam nie przeszkadza ekstremalnie skoczny powrót dwie-trzy dekady wstecz, wkrótce dołączycie do grona fanów tego osobliwie urokliwego kiczu.

Imprezy after odbędą się też 30 i 31 października w Trabendo. Drugiego i trzeciego dnia selekcji dokona popularny napój pobudzający, wybierając znów świetnych elektronicznych muzyków: Joy Orbison, Felix, Martyn i Ryan Elliot na pierwszą zmianę, a dnia następnego Lunice, Fatima, Al Qadiri, SOPHIE, Tourist i Douchka.

Rzecz jasna najważniejsze będzie to, co wydarzy się w ciągu trzech nocy w La Grande Halle - 30 listopada będą to James Blake, Mogwai, The War on Drugs, The Notwist, How to Dress Well i Ought. Wiadomo: pięknogłosego Jamesa słucha się fenomenalnie w koncertowych warunkach. Minimalizm jego kompozycji, w połączeniu z instrumentami i głosem, który okazuje się bezbłędny i cudowny jak na płycie, wrażenie jest ogromne. Mogwai uraczyli nas ostatnio nowym materiałem - "Rave Tapes" - który okazał się być niewątpliwie lepszy niż raczej rozczarowujący "Hardcore Will Never Die...", więc mimo, znowu, rozczarowujących koncertów, jakie ostatnio widziałam w ich wydaniu, wielu z nas chętnie zobaczy ich w tej dość odświeżonej wersji. Plus, reedycja "Come On Die Young" wyszła chwilę potem - więc może jedna z najcudowniejszych płyt świata zabrzmi szerzej także na koncercie. Oczywiście The Notwist to rzecz nie do przegapienia, być może po raz kolejny zaskoczą jeszcze inną wersją samych siebie, co do tej pory im się zdarzało. The War on Drugs jest jednym z najbardziej hajpowanych zespołów świata w tym momencie, trzeba przyznać, całkiem zasłużenie. A no i rzecz jasna Ought reprezentujący jedną z kluczowych wytwórni: Constellation Records, i przypominający mi ukochanych The Evens. Awangarda spod tego szyldu nie może nie wypaść fenomenalnie. I to już jest całkiem fantastyczny zestaw na październikową noc.

Drugiego dnia to samo: plejada konieczności, z Belle and Sebastian i St Vincent na czele, za którymi niczym kometa podążają Future Islands, przegapieni przeze mnie wszędzie i notorycznie - acz po zobaczeniu ich popisowego występu w programie Lettermana po prostu nie wyobrażam sobie popełnić tego samego błędu raz jeszcze. Dzikość i energia aż kipią. Dodajmy D.D. Dumbo, australijską nowoczesną enigmę, MØ, czyli nie ma festiwalu bez skandynawskiego popu, i Chvrches.

Wreszcie zwieńczeniem trzydniowej fiesty będą występy Jamie XX, Four Tet, Kaytranada, Caribou, Tune-Yards, Foxygen, Movement, Jose Gonzalesa, Jungle, Kwamie Liv, Tobias Jesso Jr, Jessy Lanza i Charlotte OC. Formuła jest ewidentna: zmieścić w jednej hali supergwiazdy alternatywnej elektroniki, do których wzdycha każdy solidny amator współczesnego grania, z singer-songwritterowskim herosem i mnóstwem mniej znanych, obiecujących talentów. To będzie niewątpliwie najbardziej intensywna noc, jaką zaserwują organizatorzy w tym roku. Niestety, już wyprzedana.

Bilety na pojedyncze wydarzenia (i do kina, bo selekcja filmowa oczywiście towarzyszy imprezie) można wciąż kupić na stronie, do której traficiehttp://pitchforkmusicfestival.fr/programmation/. Do zobaczenia w Paryżu za kilka tygodni?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.