Facebook Google+ Twitter

Piwosze w raju, czyli zwiedzamy browar

Wielkie firmy piwowarskie walczą o klientów na każdym polu. Coraz więcej rodzajów piwa, wyrafinowane reklamy, sponsoring, organizacja eventów i... wycieczek. Co mają do zaoferowania dwa - chyba najbardziej znane w kraju - browary? Zapraszam na wycieczkę po browarach w Żywcu i Tychach...

Żywiec i Tychy - sztandarowe browary dwóch konkurujących ze sobą międzynarodowych koncernów. Każdy posiada wieloletnią, ciekawą i skomplikowaną historię. Każdy - wraz z wojennymi zawieruchami - przechodził z rąk do rąk. W końcu - każdy otwiera się na zwiedzających. Każdy w inny sposób...

Epizod pierwszy, Żywiec

Jęczmień, chmiel i woda, czyli to, bez czego nie będzie piwa;P / Fot. fot. Basia SalamonŻywiecki browar postanowił turystę zaskoczyć. Zwiedzanie zaczyna się zwyczajnie, wchodzimy do sali, w której pokazane są składniki, z których sporządza się piwo. Mijając efektowną wodną ścianę przechodzimy do... wehikułu czasu, który przenosi nas do XIX wieku.

Wychodzimy z niego wprost na brukowaną brukowaną uliczkę. Oglądając dawne sklepiki i zakłady rzemieślnicze musimy uważać, by nie zapędzić się za daleko - w bramie czatuje groźny pies... Idąc klimatyczną uliczką trafiamy do karczmy. Gdy już wiemy, gdzie i jak kiedyś pito złocisty trunek - czas przekonać się jak go robiono...Ta uliczka wprowadza turystów w klimaty dawnego Żywca... / Fot. fot. Basia Salamon

W specjalnie przygotowanym pomieszczeniu dowiadujemy się jak wygląda proces produkcyjny piwa. Ogromne kadzie i przytaczane przez przewodnika liczby pokazują jak wielka w browarze jest produkcja. By uzmysłowić sobie to jeszcze bardziej, w telegraficznym skrócie przebywamy drogę, jaką pokonuje butelka piwa, by trafić na sklepowe półki. W takich kadziach fermentowało kiedyś piwo, te dzisiejsze są duuużo większe... / Fot. fot. Basia SalamonGdy już to wiemy, trafiamy do urządzonej w przedwojennym stylu pijalni piwa - oczywiście żywieckiego. Wychodząc z niej kierujemy się do sal, obrazujących rozwój browarnictwa w dwudziestoleciu międzywojennym i zawirowania, z którymi zmagał się żywiecki browar w PRL-u. Następnie trafiamy na wystawę obrazującą historię piwnych etykiet i... skracającej się sukienki umieszczonej na nich tancerki.

Gdy już wiemy, które piwo w Polsce jest najlepsze, czeka nas zasłużona nagroda - degustacja złotego trunku. Relaksując się przy kuflu piwa wiemy, że na pewno jeszcze tu wrócimy... Albo - że wybierzemy się do kolejnego browaru...

Epizod drugi, Tychy


Zwiedzanie browaru w Tychach zaczynamy od tradycyjnych gablot, w których pokazana jest historia wiekowego zakładu. Tu również dowiadujemy się z czego powstaje piwo. Mamy okazję wejść do wielkiej beczki i... wysłać z niej maila z piwnymi pozdrowieniami. Po obejrzeniu stylizowanej ekspozycji opuszczamy muzeum i idziemy na teren zakładu.

W Tychach ogląda się autentyczną zabytkową warzelnię, w której dalej robi się złoty trunek... / Fot. fot. Basia SalamonZaczynamy od zabytkowej warzelni. Zaskakują nas nie tylko ogromne kadzie, ale i piękne, ozdobne detale, którymi wykończone są ściany tej wciąż czynnej części browaru. I pomyśleć, że kiedyś tak wyglądały wszystkie zakłady przemysłowe na tych terenach...

Spacerując po browarze mijamy ogromne zbiorniki, w których fermentuje piwo. Stojąca w ich pobliżu dawna willa dyrektora wygląda przy nich jak malutki domek z kart. Idąc dalej mijamy dawną stację kolei. Pociągami dowożono do zakładu nie tylko półprodukty do wyrobu piwa, ale i... załogę (tą część, która nie mieszkała w familokach, które znajdowały się na terenie browaru). Wychodząc z warzelni przechodzi się obok ogromnych zbiorników i budki, w której pracował degustator - nie ma w niej ani schodów, ani progu, by nikt się nie potknął... / Fot. fot. Basia Salamon

Ostatnim elementem zwiedzania jest wejście do hali produkcyjnej, w której w trakcie całej wycieczki trwa produkcja tyskiego trunku. Dopiero widząc przesuwające się po liniach produkcyjnych z niesamowitą prędkością butelki zdajemy sobie sprawę, że podawane przez przewodnika liczby produkowanych hektolitrów piwa wcale nie były wyssane z palca... Również tutaj - po prawie dwugodzinnej wycieczce - nadszedł czas na zasłużoną nagrodę - pracownicy browaru zapraszają na degustację...

Zwiedziliśmy dwa browary. Każdy pokazał się z innej strony. W Żywcu postawiono na nowoczesność. Turysta był zaskakiwany sposobem przekazywania informacji o swoim produkcie. Niewątpliwym plusem był oprowadzający nas z pasją przewodnik. Stylizowane XIX-wieczne uliczki i multimedialne atrakcje z pewnością zainteresowałyby dzieci. Problem w tym, że wstęp do muzeum mają tylko osoby pełnoletnie... Atutem Tychów był z kolei spacer po czynnych halach produkcyjnych. Żadna wizualizacja nie zastąpi widoku chodzącego "pełną parą" zakładu. Który browar jest więc "lepszy"? Najlepiej sprawdzić to osobiście...

* * *
Jeśli nie możecie osobiście stawić się w budynku browaru, proponuję zacząć od wirtualnej wycieczki po Browarze Żywieckim (link) i Tyskim (link). Niestety, w tej wersji zwiedzania nie przewidziano degustacji...

Oba muzea znajdują się na śląskim szlaku zabytków techniki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.