Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

136728 miejsce

PKP, czyli Polskie, Kurde, Pociągi

Podróżuję codziennie na trasie Leszczyny - Katowice. W różnych godzinach. Niezależnie od tego, która jest godzina - na uczelnię dostać się trzeba. Nie od dziś wiadomo, że zima zaskakuje drogowców, ale żeby kolejarzy?! Ha! Zima potrafi...

W odpowiedzi na artykuł Pana Rafała Gdaka, postanowiłam podzielić się moimi spostrzeżeniami, zebranymi w trakcie codziennych wojaży liniami PKP.

Pociąg może się spóźnić - ludzka rzecz. Okazuje się, że za wcześnie też może się zjawić. Truchtam sobie w środku nocy o 6.50 na dworzec, a tu doskakuje do mnie dziewuszka w wieku licealnym i pyta:- Pani na ten do Katowic? (jaka ze mnie pani, ale jak grzecznie pytają to i grzecznie odpowiem). - No tak, na ten 6.54. - Pojechał, 3 minuty temu. Machałam, ale się nie zatrzymał - słyszę od dziewczyny.

Tak sobie myślę. Może tory oblodzone to i pociąg szybciej jedzie. No cóż, pierwsze zajęcia musiały odbyć się beze mnie.

Kilka dni później, kolejna zimowa perełka. Mam w tygodniu jeden... JEDEN obowiązkowy 45- minutowy wykład, na którym sprawdzają obecność. Truchtam znowu na dworzec, patrzę - są ludzie, znaczy zdążyłam. Pan z torbą podróżną, chłopak z plecakiem, dziewczyna bez bagaży no i ja. Czekamy... i czekamy...10, 15 minut... nie poddajemy się, nogi przymarzają do podłoża, nosy się czerwienią, ale stoimy dzielnie. Pan z torbą odpuścił po 30 minutach. Chłopak i dziewczyna ulotnili się po 40. Ja postałam jeszcze chwilę, tak dla pewności, bo przecież już Murphy dowiódł, że jak tylko odejdziesz z przystanku, to autobus przyjedzie (w tym wypadku pociąg). Ale nie przyjechał. Żeby było śmieszniej, PKP oszczędza. Nie ma się co śmiać! Mają długi więc oszczędzają. I w ramach oszczędności na całej trasie Leszczyny - Katowice nie ma ANI JEDNEJ czynnej kasy biletowej, a co za tym idzie, informacji kolejowej też nie ma. Więc nie ma Pana/Pani, który/a powie cudownie nosowym głosem "Pociąg osobowy do Katowic w dniu dzisiejszym ma Was w nosie i nie przyjedzie - sio do domów!"

Ostatnia ciekawa sytuacja miała miejsce dziś, w drodze z Katowic do Leszczyn. 12.10 wsiadam do pociągu, planowy odjazd 12.19. Rozkokosiłam się wygodnie w cieplutkim przedziale, patrzę w okno, a na równoległym torze co widzę? Ten sam pociąg, tylko z godziny 11.22 radośnie opisany jako opóźniony. Przesiadać się, nie przesiadać.... Nie przesiadam. I to był mój błąd. 11.22 ruszył wcześniej, my jakieś 5 minut po nim. W porywach osiągaliśmy szalone 10km/h. Nie wspominając o tym, że przed każdą stacją zatrzymywaliśmy się żeby 11.22 mógł spokojnie wysadzić i zebrać ludzi. I tak wlekliśmy się jeden za drugim, zamiast godzinę - jadąc prawie dwie.
Przykłady można mnożyć. Opisana przeze mnie trasa jest mi najlepiej znana, ale myślę, że inni "pasjonaci" Polskich Kolei Państwowych mogliby dołożyć sporo od siebie. Tak więc, Panie Rafale - proszę się nie przejmować - nie tylko PKS-em zawstydzimy fanów futbolu zza zachodniej i południowej granicy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dziękuje za komentarz. Nie wiem jak to wygląda na trasie Warszawa - Katowice bo w Warszawie byłam raz i to z wycieczką szkolną. Natomiast trasa Katowice - Rybnik to właśnie "moja" trasa. Historią na osobny tekst jest to co tam się dzieje jak chłopaki co roku "remontują" i PKP zapewnia komunikację psia jucha zastępczą....

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.